wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013

Ostatni dzień roku, to nie tylko czas podsumowań, ale wyznaczania sobie kolejnych celów, czy planowanie ich kontynuacji!
Otwieram kalendarz z mijającego właśnie roku (jeszcze tylko niecałe 6 godzin!), a tam mnóstwo postanowień!
Co się udało? Bo tylko na tym chcę się skupić!
Jednym z pierwszych punktów były konkursy! Aby brać w nich udział, motywować się przez to do pracy, patrząc jak inni ciężko pracują w tej pięknej, choć niełatwej branży.
Wzięłam udział w 6 Biennale Pasteli w Nowym Sączu - gdzie zdobyłam Nagrodę Honorową Akademii Sztuk Pięknych we Lwowie, za pracę "Impresje miejskie". To ważne dla mnie osiągnięcie!
Inne konkursy, do których zgłosiłam swoje prace to:
II Biennale Sztuki - Piotrków Trybunalski
Konkurs poetycki "O Laur Jabłoni" - Grójec
Konkurs na rysunek satyryczny "Warszawa i Warszawka" - Muzeum Karykatury w Warszawie
Konkurs Fotografii Przemysłowej i Industrialnej Foto-PEIN - Rybnik
Konkurs malarski Galerii Zadra - Warszawa
Konkurs na logo "Kolberg 2014" - Warszawa
Konkurs Malarski im. L. Wyczółkowskiego - Bydgoszcz.
Kolejnym punktem był blog. Mój stary blog już nie dawał takich możliwości, jak dodawanie podstron. Porzuciłam go jakiś czas temu, a potem powstała luka. Stary blog już nie był przeze mnie aktualizowany, a nowy nie istniał. I oto powołałam go! A dowodem jest to miejsce, gdzie teraz wpadliście i czytacie te słowa!
Szycie - w tym punkcie też jest nieźle! A nawet jest szansa, że będzie lepiej. Maszyna ma swoje miejsce i nie będę musiała jej chować za każdym razem. Po prostu będzie w zasięgu ręki! To na pewno zachęci mnie do częstego szycia!
Feretron - też zrealizowany! To była duża praca z początku roku! Uszycie i wyszycie nowej szaty dla Madonny z Dzieciątkiem na feretronie. Szycie, haftowanie, dekorowanie! Ufff, zajęło mi to kilka miesięcy, rozpacz była czasem ogromna (trudna praca), a potem wielka radość, że to już! 
Stan przed:

Nakładanie szaty:

Mozolne szycie pereł, a potem całości do podłoża:


Zakończona praca. Druga strona też haftowana od podstaw. Ręczna robota!


Języki - to postanowienie jest aktualne chyba do końca życia! Do kontynuowania!
Toruń - byłam! Nowe piękne miejsce zwiedziłam w wybornym towarzystwie, chociaż zimno było niemiłosiernie!

Fajne jest też to, że w mijającym roku spełniły się również inne marzenia, o których nawet nie myślałam!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Patchwork

Patchwork od zawsze mnie interesował! Malowanie nićmi i przy użyciu różnorodnych tkanin! Marzenie! Przecież kiedyś chciałam studiować malarstwo, a potem wybrać specjalizację: tkanina artystyczna... Stało się jednak inaczej i wybrałam architekturę wnętrz. Najbardziej jednak podczas pięcioletnich studiów interesowało mnie malarstwo i wszelkie zajęcia, na których tworzyliśmy "dzieła" zwane fachowo elementami wyposażenia wnętrz. W prostej linii  również  TKANINY!
I tak zatoczyliśmy koło poprzez plany i marzenia, rzeczywistość i znowu plany.... Ale wszystko gdzieś w pobliżu tkanin! Fascynujące jest to, co można uszyć, wydziergać i wyhaftować! Od prac przedstawiających po zupełnie geometryczne do nowoczesnych wnętrz!
Dodałam do ulubionych blogów stronę Szkoła Patchworku. Dziś pięknie prezentuje się na mojej liście ulubionych blogów, mając za miniaturę uszytą z kolorowych tkanin - łąkę! Spójrzcie teraz, dziś!
Tymczasem podejmuję próby szycia, haftowania i łączenia tkanin, choć to jeszcze nie patchwork!

Komplet bawełniany z aplikacjami "Lilie":


Komplet bawełniany z aplikacjami "Maki": 


Komplet z czarnej bawełny dekorowany haftem (nici cieniowane biel-szarość z lekkim połyskiem):

Bieżnik z bawełny w kolorze szarym z kroplą fioletu, z naszytymi formami geometrycznymi:


A w głowie wciąż biżuteria z tkanin....

sobota, 28 grudnia 2013

Pomysły

Odpoczęłam od pracy etatowej. Teraz czuję, że mogę dużo! A nawet więcej! Czy ten stan utrzyma się długo? Oby!
O braku pomysłów nie ma mowy! Brak czasu, brak chęci, brak motywacji - tak, ale nie brak pomysłów! Teraz jednak udało mi się złapać równowagę, wenę również! Trzymać mocnoooooooooooo!
Lubię różne poradniki "okołoszyciowe" i "okołoplastyczne"! Mam ich sporo! W tym roku Gwiazdka przyniosła mi do kolekcji kolejną książkę tego typu! Jest świetna, bo łączy się z tkaniną! A tę nade wszystko uwielbiam!  Zaraz po malarstwie!
Nie wszystkie pomysły z tej książki odpowiadają mi pod względem plastycznym , ale ze względu na sposób wykonania TAK! Przy pomocy maszyny do szycia można nawet zrobić koronkę!

Z ciekawszych książek poradnikowych mam jeszcze "Stemplowanie darami natury", "Układamy mozaiki", "Ozdabiamy koralikami", "Oryginalne torebki", "Haft wełną od A do Z", "Modelowanie z masy solnej", "Patchwork dla ambitnych", "Kwiaty z papieru" oraz "Światło i papier - 15 niepowtarzalnych projektów papierowych abażurów, lampionów, latarenek i parawanów"!
Jak utrzymać zapał do pracy!? Gdyby tak można żyć działając plastyczne i spalać się w tej dziedzinie...

poniedziałek, 16 grudnia 2013

"Postrzegam świat jako coś otwartego, owianego tajemnicą, 
której żadna nauka nigdy nie odkryje. 
Architektura odgrywa podstawową rolę w rozumieniu wielu spraw, 
ponieważ dostarcza przestrzeni do oglądania nieba, ulicy, 
innych ludzi wchodzących przez drzwi."
                                                                     Daniel Libeskind

Przestrzeń to ważna rzecz dla mnie, to coś czego szukałam i wciąż szukam. 
Mam na myśli przestrzeń życiową.
Nie lubię ciasnych pomieszczeń,  ograniczeń. Tęsknię za przestrzenią w naturze, rozległymi polami, dalekim horyzontem nie przysłoniętym budownictwem PRL-u, lubię wierzbę wśród zbóż, widok z lotu ptaka. 


Kocham też kręte, ciasno zabudowane uliczki miejskie, zaniedbane, a przez to malarskie kamieniczki.

Zmieniłam miejsce! 
I marzę, żeby to była zmiana kompleksowa: zmiana nawyków żywieniowych, zmiana myślenia - ku optymistycznemu, zmiana w której odnajdę się z pasjami i zanurzę się w przestrzeni własnej wyobraźni! 
Taka zmiana daje duże nadzieje, że można inaczej, lepiej!
Jeszcze nie znam wszystkiego, co mnie otacza! To jest fascynujące! Owiane tajemnicą! Ale widziałam już sklep z tkaninami! To będzie pierwszy sklep, który odwiedzę tutaj!
I mam przestrzeń do oglądania nieba! Widok na ogród! Marzę już o malowaniu na dużym balkonie! Widzę to i słyszę - jak pędzel uderza o płótno! 
I małe biurko, którego szuflada wypełniona jest po brzegi nićmi we wszystkich kolorach - też znalazło swoje miejsce! To biurko dla mojej koleżanki "Elny", maszyny do szycia! 
Nabieram powietrza, wypełniam przestrzeń płuc...
 

niedziela, 15 grudnia 2013

Antoinette

Ubierania czas! 
Sklepy zmieniły wystroje. Kolorowe "modowe" magazyny piszą tylko o tym, w co się ubrać w święta oraz jak olśnić wszystkich "w najważniejszą noc w roku", to jest w Sylwestra! 
A ja oglądając włoskie wnętrzarskie czasopismo "Casaviva" zobaczyłam artykuł o lampce, którą można szybko odmienić - według nastroju, dopasowując do wnętrza albo właśnie stawiając jako kontrast!
Mała lampka o imieniu "Antoinette" (ama mutare l'abito) kocha się przebierać, zmieniać ubranie! Wymyśliły ją Ilaria Gibertini i Miriam Mirri. Struktura lampki jest wykonana z metalu, a kolorowe ubranka - z lycry!
Popatrzcie, jakie to proste i efektowne!


Zdjęcie lampki ze strony www.coin.it

czwartek, 5 grudnia 2013

Ach, wernisaż!

Na wtorek 3 grudnia otrzymałam zaproszenie z Galerii ZADRA na wernisaż!
Tak, plon konkursowych prac był bardzo obfity. Inaczej też zorganizowano wnętrze galerii przy ul. Freta. W tamtym roku były dwa salony, z czego jeden od razu zyskał dla mnie i dla Hani wymiar - Salonu Odrzuconych (tam też znajdowały się nasze dzieła, a moje nawet było zasłonięte częściowo przez stos katalogów). Teraz wszystkie obrazy znalazły się w jednej przestrzeni, choć na różnych poziomach! Mój wymagał bicia pokłonów! Tak, to ten mały w ciepłych barwach.....


Jak widać, prace były na różnych poziomach! He he!
A oto mój, o tytule "We mgle".


Galeria ZADRA była bardzo hojna! Przyznano mnóstwo wyróżnień. Miejsca na podium były honorowane nie tylko statuetkami, ale i kasą na farby! Niemałą! Dobór zwycięskich prac był trafiony, choć decyzje na pewno trudne! Tym bardziej, że jak wspomniał prowadzący - członkowie JURY to: studentka drugiego roku turystyki, psycholog, przedsiębiorca i kustosz muzealny. Taaaa!
Wizyta na wernisażu warta była każdej minuty! Wyciągnęłam Krzysztofa z domu (a potem on wyciągnął mnie na pizzę). Spotkałam Hanię! Popatrzałam, jak wiele jeszcze mogę zrobić w dziedzinie rozsmarowywania farby na płótnie! Pozazdrościłam, że inni tacy pracowici! Zrobiłam sobie kilka postanowień, o których już zapomniałam...
ZADRO, do zobaczenia za rok!

środa, 4 grudnia 2013

Uroki i trudy



Animacja! To, co żywo mnie interesuje! Coś się zmienia, zaskakuje.  Bardzo inspiruje!
Małe zmiany, lekkie drgnięcia i plamki - bardzo subtelnie. Przebarwienia i przenikanie warstw. Nagle przychodzi wielka fala i burzy wszystko, co dotychczasowe, ale... nie tylko burzy! Buduje nowe! Inne! Czy lepsze?
Czułam, że przede mną wspaniałe widowisko, pełne znaczeń i zwrotów akcji! Tak, byłam widzem! Przeżyłam to! Czy to wspaniałe uczucie? Tak! Twórcze, pełne uroku!
Ale też trudne. Bo dla wszystkich innych będących na zewnątrz, to tylko... zwyczajne pozbywanie się kurzu i błota z karoserii samochodu na myjni przy ul. Puławskiej....

wtorek, 19 listopada 2013

Ja, drzewo

Las od zawsze mnie inspirował! Kocham pejzaż ponad wszystko! Szeroko pojmowany i w różnoraki sposób przedstawiany. Lubię realistyczne ujęcia wygładzone delikatnie, ale i te mocne, szpachlą pociągnięte konkretnie i szybko. Wszelkie deformacje oraz geometryzacje tego tematu bardzo mi odpowiadają.
Kocham drzewa, a więc i las!


Najlepszy to czas w lesie, kiedy ściółka w kolorze miedzianym, drzewa w szlachetnych szarościach i tylko w kilku miejscach żółty liść. Nie lubię tej obfitości żółtych i czerwonych liści w czasie wczesnej jesieni. Dla mnie jest zbyt kolorowo, tak "bazarowo"! Wesoło, gwarnie i tłumnie! Taki "pozorny" optymizm!
Kiedy mam skłaniać się ku refleksji wybieram pejzaże szaro-brązowe z odrobiną słonecznej żółci, zrudziałego różu... I już wyobrażam sobie, jak tylko dotykam pędzlem "tu i ówdzie", aby oddać atmosferę przyprawioną wesołym kolorem! Ten obraz z mojego spaceru leśnego - powstanie na pewno! Już jest zaplanowany! Widzę go oczyma mojej wyobraźni, czuję go!



A las zaskakuje wciąż. O każdej porze mnie wzrusza, zachwyca! Daje odpocząć i zaraża optymizmem, nawet jeśli już nie ma kolorowych drzew! Taka zieleń! Aksamitna w dotyku! Cud natury!



Bo kocham drzewa, a więc las. 
Wiele w moich dawnych wierszach drzew i liści. I sama czuję się jak drzewo...



poniedziałek, 4 listopada 2013

Wysyłki poniedziałkowe

Moje wszelkie weekendowe wysiłki, w poniedziałek przekształcają się w ... wysyłki!
W tamten poniedziałek, po pracowitym weekendzie nadałam na poczcie przesyłkę z propozycją logo Roku Kolberga. Konkurs typowo graficzny. Pomysłów miałam kilka, ale i tak doprowadzenie tego jednego do formy wyważonej zajęło mi kilka godzin. Potem kodowanie pracy, osobna koperta, wypełnianie papierów... Uf.... Poszła!
Również w tamten miniony poniedziałek spotkałam się z Hanią, bo "Lubię to"! Razem poszłyśmy zanieść moje dzieło niewielkich rozmiarów o tytule "We mgle" na konkurs Galerii Zadra. Rok wcześniej obie brałyśmy udział w tym szemranym konkursie. (Szemrany z powodu tego, że obraz oddaje się za darmo!)
Wtedy, rok temu na wystawie podsumowującej konkurs mój obraz został tak zawieszony, że jedna trzecia była zasłonięta przez piętrzące się katalogi. Każdy z uczestników musiał podejść po katalog, więc razem uznałyśmy z Hanią, że dobre to... bo obraz powoli odsłaniał swoją dolną część i każdemu się pokazywał! Czy ktoś chciał, czy nie!
Dziś, w poniedziałek nadałam przesyłkę listową, zawierającą kartę zgłoszenia i CD z cyfrowym zapisem trzech obrazów. Gdzie wysyłka ma dotrzeć? Do Bydgoszczy! Na Konkurs Malarski im. Leona Wyczółkowskiego.
Czy tak będzie w każdy poniedziałek?
:D
Najgorzej to z tą ciemnością ogarniającą mnie. Tak wcześnie, a tak ciemno! Wczoraj nie udało mi się zrobić zdjęć obrusów, w świetle dziennym, na dworze! Aparat wyraźnie wskazywał, że jest za ciemno i nie mógł złapać ostrości, potem zaczął padać deszcz.....
Kabhi khuśi kabhi gham


piątek, 1 listopada 2013

Tkaniny


Jakiś czas temu wybrałam się do Ikei, żeby kupić trochę tkanin. Zależało mi na tym, żeby były różnorodne i żeby były bawełniane w 100 % ! Udało się! 
Zdecydowałam się na szarą w róże, które wyglądają jakby były malowane akwarelami! Róże dosyć dużych rozmiarów! Mniejsze są na brzegach tkaniny.
Pasy czarno-białe, oraz plamy w tych samych barwach. 
Ostatni, mało widoczny na zdjęciu oprócz ciepłych szarości i beżu ma także fioletowe pasy.
Eh... mam tyle pomysłów! Czasami pierwszy jest pomysł i do niego szukam tkaniny. Ale czasami jest dokładnie odwrotnie! Widząc tkaninę, wiem co chciałabym uszyć! Deseń lub struktura tkaniny sama podpowiada!
Róże zamierzam wyciąć i naszyć tak, aby odstawały! Prawie 3D! 
Marzą mi się też nowoczesne serwety, bieżniki, które będą na pograniczu rzeźby, czy małych form architektonicznych... ale na razie o tym ... SZA!
Wspominałam już o obrazach na ścianę, z tego medium jakim jest 100% bawełna?
:D

środa, 30 października 2013

Rezonanse

24 października grubo po 18 (po nieobowiązkowym szkoleniu - jak się okazało pod koniec tegoż) pojawiłyśmy się z Basią w Domu Artysty Plastyka przy ulicy Mazowieckiej. Tam, właśnie odbył się wernisaż Lucilli Kossowskiej i Tadeusza Wieczorka. I oto Tadeusz, którego znałam tylko z fb jawi mi się w świecie realnym, razem ze swoimi dziełami wibrującymi, żyjącymi, oddychającymi wręcz! Czułam pulsowanie, również w podświadomości! Kiedy przeczytałam notkę o artyście pomyślałam, że sama nie jestem nawet w połowie drogi... Choć przecież każdy ma swoją ścieżkę, inne priorytety, marzenia, plany...
Obejrzałam rezonanse w różnych barwach, obejrzałam z daleka i bliska, reagowałam spokojnie i żywiołowo! Weszłam w inny świat! 
Po rozmowach o życiu i sztuce (a czyż to w jedno się nie zespala?) czułam się jak przerzucona do innej rzeczywistości. Jakby ktoś Ctrl X nacisnął i mnie Ctrl V wkleił w inny świat.... I nawet podobny był ten Plac Konstytucji do realnego placu o tej samej nazwie, ale ja sama.... już inna byłam i taką chciałam pozostać!

Więcej o wystawie i artystach:

http://www.poland-art.com/index.php/wystawy/warszawa/zpap-warszawa/zpap-galeria-3678/7680-lucilla-kossowska-i-tadeusz-wieczorek-w-galerii-3678

poniedziałek, 21 października 2013

Kiedy przychodzi Wena...

W sobotę udało mi się zrobić trochę zaplanowanych rzeczy. 
Jednak najbardziej podobała mi się praca nad obrazem o tytule jeszcze nie ustalonym... 
Ale bliskim Sztuce Przenikania. 
Stanęłam do płótna z podmalówką zrobioną wcześniej.... i poczułam, że wiem! 
Wiem, jak prowadzić rękę, który kolor mieszać i z jakim go łączyć. Praca szła jak po maśle! Większe ruchy pędzlem czy szmatką bardziej rozmyte i te z impastem, ale ograniczone w kształcie do ostrych linii. A jak je uzyskać, mając do dyspozycji pędzel i ludzką niedoskonałość?


Po prostu używając "maski". Ot zwykły kawałek sztywnego papieru, a jaki pomocny!
Dzieło dosycha, a jego treść i forma zostanie zaprezentowana Jury Konkursu Malarskiego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy na początku listopada. W planie jeszcze jedno dzieło...

środa, 9 października 2013

Stare dobre kino

Tak już jest, że aby wypocząć wybieram się do kina na stare filmy.
Moim ulubionym miejscem na mapie kulturalnej stolicy jest ILUZJON! 
Kocham to miejsce! Za atmosferę! Za kawę i brak popcornu!!! Brawo!
Minionej niedzieli świętowałam z Krzysztofem właśnie w Iluzjonie. Bawiła nas komedia z roku 1938 "Paweł i Gaweł". Publiczność zgromadzona w sali o nazwie Mała Czarna - liczyła osób pięć! Ale przecież liczy się jakość, a nie ilość! Było naprawdę kameralnie!
Świetna gra aktorska duetu Bodo i Dymszy - bawiła mnie do łez!


Z zainteresowaniem oglądałam wyposażenie filmowych wnętrz, jakie wtedy były modne meble, jak wyglądała hotelowa winda i sala konferencyjna! Jakie wspaniałe radia-meble! Stroje! Oprócz radości, pozostał we mnie sentyment do dawnych lat...
Cóż ja poradzę, że kocham to co stare - meble, drewniane  domy, samochody... Wydają mi się bardziej trwałe i przemyślane w sensie projektowym. I duszę mają! I służyły ludziom długo...
A dziś? Co chwila "nowość" i "promocja"... puste słowa, jak dla mnie.
Wstąpiłam dziś do biblioteki i oto czytam książkę Ryszarda Wolańskiego "Eugeniusz Bodo".
Wspaniały gwiazdor kabaretu, a potem filmu kończy tragicznie...
To znaczy, że "nic nie może wiecznie trwać"?
Ale przecież trwa! Mimo wszystko! 
Aktor żyje, porusza się, śmieje, śpiewa... na ekranie Iluzjonu! Taka wspaniała iluzja!

sobota, 5 października 2013

Sobota

Sobota to dobry dzień. 
Jest dużo czasu. 
Zaczęłam od kawy w łóżku. Potem czytanie. Ale nie za długo, bo już mnie ciągnęło do farb! Dokończyłam jeden obraz, który zgłoszę do Bydgoszczy. Zaczęłam też drugi. Ponieważ na bydgoski konkurs można zgłosić trzy dzieła, to ... nie ustawałam w pracy ! 
Do "Zadry" też już gotowy, dosychają boki. Zawsze zamalowuję boki, bo uważam, że tak jest estetycznie, a obraz wygląda dobrze nawet bez ramy.
Potem znowu relaks z książką. Czytam "Życie Pi" powieść Yanna Martela. Podoba mi się bardzo, a teraz jeszcze dotarło do mnie, że powieść ta jest zekranizowana! Muszę to zobaczyć!
Późnym popołudniem siadłam do maszyny. Dokończyłam zestaw serwet. Duża i 6 małych. Małe były już gotowe, ale duża to prawdziwie DUŻA robota. 
Uwaga, jaki kolor? Czarna! A obszywana i dekorowana nićmi cieniowanymi: od ciemnej szarości po biel. Nici delikatnie się błyszczą, więc wygląd serwet jest bardzo szlachetny i "designarski". Nie ma na nich kwiatków tylko organiczne kształty abstrakcyjne! Ha! Wypełnione różnymi wzorami haftów maszynowych.
Zakończyłam ten komplet i myślę o kolejnym!
Jeszcze godzina tej soboty, co taka fajna jest i zbyt szybko mija....
Idę coś jeszcze zrobić!
Tymczasem wrzucam kilka fotek serwet, które szyłam w wakacje. Uszyć można... wszystko! :D
Italia:

Świątecznie:


Kogutek:
 Mam jeszcze dużo :D

poniedziałek, 30 września 2013

Pożyczone słowa

Ostatnio przez kilka dni realizowałam projekt. Wymyślony tylko dla mnie, dający mi radość, ciekawiący mnie! Sama nie wiedziałam, jakie będą efekty moich działań, a raczej obserwacji i pilnego notowania... w telefonie komórkowym. Taka notatka na ekranie telefonu jest łatwiejsza do realizacji, niż szukanie w przepastnej damskiej torebce kawałka papieru i czegoś do pisania. Kawałek papieru to na pewno nie notesik, czy zeszyt! Byłby to może paragon, stary bilet, wydruk z bankomatu!
Na szczęście są wielofunkcyjne telefony. Kiedyś takim bajerem był scyzoryk pełen sprzętu upchniętego w wąskim korpusie.
Pożyczyłam słowa! Przeczytałam, zobaczyłam, zanotowałam i oddałam nienaruszone!
Wisząc, stojąc, siedząc w warszawskich środkach komunikacji miejskiej zaglądałam ludziom do..... książek!
Odczytywałam słowa. Nierzadko musiałam się wysilić, a nawet "wsadzić nos" w nie swoje ... książki!
A wszystko po to, żeby złowić, upatrzyć, upolować "zwierzynę"! Litery kształtów różnych o znaczeniach rozmaitych.
Kolejność pisania odpowiada kolejności "łowienia". Oto wyniki "prodżektu":

Szlak zboczył w górę ścieżki
Grupa miotaczy
Before the housing bubble burst
Zniknął. Nikt nie może go znaleźć.
Słyszałam, że ma pani trzy córki. Gdzie one są?
Szlachetność odruchów
Odwróciła się i wyszła.
 W dzień i w nocy
Zły pies
Przy dużej dozie dobrej woli
W każdym razie
Wzmacnianie pozycji marki
Naigrywaliśmy się z tego incydentu
Później ci powiem.


niedziela, 22 września 2013

Makowe Trio

Pozdrawiam Wiesława i Stefanię z Kalisza!
Cieszę się, że moja akwarelka przypadła Państwu do gustu!
Oto "Makowe Trio"!


piątek, 20 września 2013

Drzwi obrazowe

Czasem jest tak, że ....
idę sobie ulicą najzwyklejszą w świecie. Asfalt szary, bez szlachetnego odcienia. 
Na parkingu samochody, każdy w innym kolorze. 
Chodnik z płyt, dobrze że w ciepłym odcieniu, jakby ktoś dosypał garść piasku.
Tak było ostatnio w Krakowie! 
Ulica Długa, potem potem zakręt w prawo, w Pędzichów. Zwykły spacer i nagle ....
"Klękajcie narody!" 
Ja uklękłam dosłownie, żeby lepiej zobaczyć, żeby wielbić na kolanach... 
dzieło, co ja mówię Dzieło. DZIEŁO!!!
Piękne odcienie zieleni, przetarcia i ciekawa forma! Popatrzcie tylko! Gotowy obraz!


Towarzyszący mi, uśmiechnęli się tylko! Z pobłażaniem, ale i rozbawieniem patrzyli, kiedy robiłam kolejne fotki i objaśniałam, co zachwyca mnie bardzo, a co jeszcze bardziej!
Nie zapomnę tych drzwiczek! 
Następnym razem znowu zrobię zdjęcie! Mam nadzieję, że ... nie przemalują na jednolity kolor! Remontom mówimy: "TAK", ale drzwiczki niech zostaną takie.... bo piękne są!

czwartek, 12 września 2013

Biennale Pasteli

Tak! Byłam w Nowym Sączu.
Dostałam maila w lipcu, że ... znalazłam się w gronie laureatów VI Międzynarodowego Biennale Pasteli - Nowy Sącz 2013. Czas szybko leci...
Nagle kalendarz pokazał tę datę i ... w drogę! 350 km. Piękne widoki: góry i rzeka! Śliczne drewniane domy! Korek w Nowym Sączu! A więc i nerwy! Bo czasu coraz mniej...
Szybka akcja z odnalezieniem hotelu(Dzięki Ci Wielki GPSie). Przebranie się w suknię uszytą własnym sumptem - specjalnie na ten wernisaż. Szybki spacer w stronę BWA! Duża grupa ludzi mówiąca wieloma językami, a zdążająca tam wskazywała nam drogę! I wielka "szóstka" na budynku!
Obejrzeliśmy prace! Było ich mnóstwo! Do konkursu zgłosiło się 465 artystów z 30 krajów! Strzeliłam sobie zdjęcie przy mojej pracy na papierze o tytule "Okruchy pamięci" (to ten z lasem, u góry - jeżeli uznacie, że las nie jest rozpoznawalny, to ta praca z ognistym i błękitnym kołem po prawej).



Pamiątkowa fotka musiała być też przy animacji! Byłam dumna, kiedy na ekranie cały czas prezentowała się moja praca "Impresje miejskie".....Od początku do końca i znowu od początku ... Prawie jak w Centrum Sztuki Współczesnej! (Tak powiedziała Hania!)


Po długich przemowach tłumaczonych z angielskiego na polski (i odwrotnie) nastąpił moment intensywnego oczekiwania. Ale napięcie! Normalnie ból! Ufff. Przewodniczący firmy Royal Talens z Holandii wywoływał nagrodzonych zmiękczając niektóre nazwiska. Uśmiechaliśmy się, a on tłumaczył się, że polski język to bardzo trudny język. Wreszcie wyczytał i moje nazwisko! Wyszłam z ochotą! To ten moment:



Otrzymałam NAGRODĘ HONOROWĄ AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH WE LWOWIE za film animowany "Impresje miejskie". 
Moje wysiłki zostały zauważone! Mknący tramwaj pracowicie rysowany kadr po kadrze, a także rowerzysta krakowski! Ha! I kamienice, uliczki...Powiem wam, że inspiracją do powstania tej animacji były pejzaże krakowskie, a dźwięk... typowo warszawski! Nagrałam go komórką. Tak pogodziłam te dwa konkurujące ze sobą miasta! Dobra jestem!
Potem jeszcze chwila dla TV Kraków i innych mediów. Cała "rodzina" pastelistów ustawiła się do zdjęcia!



Poczułam energię! I motywację do działania!!! Już chciałabym wziąć udział w 7 Biennale Pasteli!!! Spokojnie, jest jeszcze tyle konkursów i wystaw... prac, pomysłów do realizacji.... Ale "power" włączony!

wtorek, 3 września 2013

Więcej słońca!

Czuję nadchodzącą jesień.
Piękna to pora, ale jednak nie lubię, kiedy wcześnie robi się ciemno.
Chociaż z drugiej strony... jestem typem "sowy", co to lubi późno wstawać, a długo siedzieć w nocy! 
To prawda! Aktywna jestem wieczorami.... a podczas długich jesiennych wieczorów powinnam być jeszcze dłużej aktywna. Na to wskazywałaby logika, nie wiem jak z praktyką...  :) 
Zobaczymy!
A może trochę słońca? Więcej słońca? Dużo słońca?
Oto lampy włoskiej firmy Driade. Ze szkła i folii aluminiowej w kolorze złotym. Średnica tej dizajnerskiej kuli to 60 cm. Jej "niespokojna" faktura naprawdę przypomina mi słońce gorące i wybuchające!
Prawdziwe słońce przez cały rok!? Prosto z Włoch?
Tylko dla mnie? 
Nie jedno, a .... nawet trzy?
Na samą myśl robi mi się ciepło i przyjemnie!



poniedziałek, 2 września 2013

Marzenia

Jakie macie przemyślenia o marzeniach?
Dobrze, że są! Że nic nie kosztują!
Tak przyjemnie jest się w nich zanurzyć, samemu i z kimś...
Od marzeń przejść do planów, a potem znowu od planów ku marzeniom...
Co by było gdyby...
Słowa, obrazy, myśli....
Tylko czy zamiast jak lunatyk we śnie...iść przed siebie po omacku.....
nie powinnam się po prostu ... WZIĄĆ DO ROBOTY?  
O twórczą robotę mi chodzi :)



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Generator zysków

Ufff, wczoraj cały wieczór  techniczna "obróbka" zgłoszenia na konkurs. Drukowałam papierki, nagrywałam fotki na CD - określone wielkości: duża i mała wglądówka (krótszy bok 500 pikseli), wypełniałam kartę zgłoszenia, metryczki na odbitki. Potem to wszystko do koperty - dobrze usztywnione, żeby się nie zniszczyło podczas transportu... na konkurs fotografii przemysłowej! :)
Poszło. Zaznaczyłam ten fakt w kalendarzu i zajmuję się kolejnymi sprawami.



Oto próbka przeszyć dekorujących moją sukienkę typu worek. Miały być kolorowe, jednak zdecydowałam się na granatowe linie, bez mieszanki kolorystycznej. Ciekawe... jak to wyjdzie.
Czy nie zdziwił Was, a może zaintrygował tytuł tego posta? Generator zysków. Jak się ma do treści?
To tytuł jednej z prac fotograficznych wysłanych właśnie dziś około godziny dziewiątej we wspomnianej usztywnionej kopercie...
Daje do myślenia, co ?

piątek, 23 sierpnia 2013

Jeszcze pejzaż...

Nowy blog jest i cieszy. 
Jednak jeszcze sporo pracy, aby wyglądał tak jak go sobie wyobrażałam.
Przede wszystkim chciałabym dorzucić więcej swoich prac, co wiąże się z założeniem dodatkowych podstron. Dziś uzupełniłam dział "Malarstwo" - wrzuciłam kilka prac wartych pokazania.
Brakowało tam płócien, które są mi bardzo bliskie. Obrazów, które powstały z zachwytu pejzażem leśnym, a które już tym pejzażem nie są! W malarstwie kocham linie, podziały geometryczne, które dają efekt mozaiki i jednocześnie tworzą małe obrazki wewnątrz większego obrazu. Ale po co opisywać coś, co po prostu można zobaczyć :)
Zapraszam!



czwartek, 22 sierpnia 2013

Szycie jest piękne

"Szycie jest piękne" to tytuł bloga, którego czytałam do śniadania do obiadu ... dziś. Już kark mi zdrętwiał, wstać nie mogę, uf.... przeczytałam całość! Jak dobrą powieść. Kawał dobrej powieści, a to życie przecież! Życie pełne pasji, życie Zuzi, która otworzyła Pracownię Twórczą Zuzi Górskiej w Krośnie.
Pracownia rzuciła mi się w oczy na fb. Tam znalazłam link do jej bloga. I dziś zaczęłam dzień od czytania!
Chłonęłam każde słowo dotyczące powstania pracowni.
Zuzia robi to, co lubi! To, co kocha! Szyje torby, torebki, portfele, także ubrania!
Mieszka w starym drewnianym domu urządzonym właśnie tak... jak i ja kocham! Fragmenty dotyczące remontów również mnie mocno interesowały! Odnawianie starych mebli, białe lakierowane drewniane podłogi! Ach....
Za oknami góry i górki.... Widoki, które zapierają dech w piersiach. Te zimy, kiedy śniegu po dach.....
I ta szczerość, prostolinijność, ale nie pozbawiona fantazji i poczucia humoru!
Z radością dodałam bloga Zuzi do moich ulubionych blogów!
Bo szycie jest piękne!
Szycie jest piękne
A to sklep Zuzi:
Zuzia Górska
Po przeczytaniu bloga, od razu napisałam do Zuzi maila - pełnego podziwu, gratulacji i .... zazdrości!!!
Zjada mnie od środka! Idę włączyć maszynę! Bo... przecież pięknie jest ....SZYĆ!

środa, 21 sierpnia 2013

Dzisiaj

Co słychać dzisiaj, w godzinach popołudniowych?
- Serwetki pojechały do Włoch. Może tam komuś się spodobają i zachwycą jakąś włoską wrażliwą duszę?
- Akwarelki dosychają. Temat makowy i łąkowy. Aż chciałoby się jeszcze...

- Odebrałam zdjęcia. Pojadą na konkurs fotografii przemysłowej. Mocno musiałam chronić kopertę z tą cenną "zdjęciową" zawartością, bo z nieba leciał ... kapuśniaczek! Foty uwielbiam robić, ale potem cała ta techniczna strona - wywoływanie, odbiór, wypełnianie karty uczestnika, metryczki, pakowanie tak - żeby nic nie uległo zniszczeniu, pójście na pocztę z niewygodnym dużym pakunkiem.... eh....... Jakoś to będzie.... Wszak, nie pierwszy raz.

- Otrzymałam drogą pocztową zaproszenie na Międzynarodowe Biennale Pasteli w Nowym Sączu. Tak, jestem uczestnikiem, który złożył pracę na papierze i animację. Hm... dodam jeszcze, że dostałam także maila od organizatorów, który zaczyna się od słów:
"Szanowna Pani

Alicja Lampa

Uprzejmie informuję, że znalazła się Pani  w gronie laureatów VI Międzynarodowego

Biennale Pasteli. Aby pozostawić element zaskoczenia nie informuję o rodzaju nagrody.
Będzie nam niezwykle miło jeżeli zdecyduje się Pani na przyjazd ...." 
Trzeba się szykować!

- Jestem też zaproszona na wernisaż Międzynarodowego Konkursu na Rysunek Satyryczno-Humorystyczny "Warszawa i Warszawka czyli dobrze i lepiej o naszej stolicy". Wernisaż w połowie września. Chętnie pójdę i zobaczę prace. Może gdzieś w kąciku powieszą moje? Przecież brałam udział :)


- Kupiłam kilka metrów tkanin - a to oznacza jedno. Będzie Szycie!!! Dwie papierowe formy już zrobiłam wczoraj. Spódnica z zakładkami i sukienka typu worek! Aż się boję, co z tego wyjdzie i czy to będzie się nadawało do noszenia :)
Sprawiłam sobie również przyjemność kupując nici do maszyny, uwaga! uwaga! jakie? CIENIOWANE!!! Wybrałam szaro-białe i drugie beż-turkus. Jak wyglądają w szyciu? Zobaczymy!

Kiedy już przyszłam do domu mąż mój wręczył mi pudełko. Zanim przeczytałam napis pomyślałam, że to ... cygara!


 A to były:




Nici nigdy nie za mało! Kocham nitki i niteczki! Wszystkie!!!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Na ludowo

W trójkę - mąż, jego siostra - siostra Justyna i ja -  wybraliśmy się do Bobolic. Tam, gdzie zamek odbudowany z ruin...
Po drodze jednak zachwyciło nas coś... obiekt, a raczej OBIEKTY!
Skręcaliśmy właśnie i .... mignęły nam przed oczami barwy kontrastowe, trochę czerwieni: kwiat w klapie marynarki, buciki i chusta... Natychmiast zatrzymaliśmy się na pobliskim parkingu, złapaliśmy w garść nasze aparaty (żeby OBIEKTY wpadły w oko obiektywom) i dawaj..... z radością i pośród śmiechów... fotografować się z Dziadkami :)




Nazwałyśmy fotkę "Odwiedziny u Dziadków". Wnuczki przyjechały z dużych miast: Warszawa i Kraków.
Obok był paw - również wykonany na bazie słomy.
Panowie zgromadzeni przed pobliskim sklepem przyglądali się naszym wyczynom z sympatią i zapowiedzieli, że jest jeszcze jedna niespodzianka tego typu. Za zakrętem!





Pełni emocji, zupełnie jak przy otwieraniu prezentu - pojechaliśmy dalej - wytężając wzrok. No, bez przesady z tym "wytężaniem". Nie trzeba było! "Obiekty nr 2 i 3" same rzucały się w oczy! Choćby z powodu swoich rozmiarów!!!


Dziada i Baby nie może brakować! Witają pięknie przejeżdżających wywołując uśmiech na twarzach. Ot, promocja imprezy lokalnej - Dożynki już za tydzień! (Dowiedziałam się od panów przed sklepem).
Byliśmy pełni podziwu dla lokalnej społeczności, że:
- mają poczucie humoru,
- poświęcili swój czas i materiały, żeby stworzyć "obiekty",
- świetnie współpracują ze sobą,
- po prostu im się chciało!
Mam zamiar napisać do lokalnego urzędu maila z gratulacjami!

środa, 14 sierpnia 2013

Szyć to znaczy żyć...

Moja "szyciowa" (a także życiowa) pasja rozwinęła się odkąd kupiłam maszynę. Zawsze ciągnęło mnie do tego typu machin, ale zawsze to była czyjaś maszyna. A własna? Tylko dla mnie! To jest dopiero radość!
Radość trwa od roku, ale nie osiągnęła jeszcze pełni. Uszyłam spodnie, dwie bluzki, dwie sukienki...
No i serwetki!
Jakież to przyjemne! Szycie....


Właściwie można uszyć wszystko! Maki już znacie.... Daję tylko dla przypomnienia.


A lilie wiedzieliście? Zatem proszę bardzo! Główny materiał to len, a lilia szyta jest z dwóch kolorów bawełny.


W ostatnich dniach szyłam dużo serwetek. Tematyka była różna, ale i "różnista". Ograniczę się dziś do prezentacji serwetek kwiatowych. Która najbardziej chwyta Was za serce?
Komplet 6 serwetek i bieżnik  z takimi właśnie różami - leży sobie w jednym z domów w Opolu :)
Róże występowały na serwetkach również w swojej "odwrotności" - jasny środek i liście, a ciemniejsze na zewnątrz.


Szaleństwo kolorów! Któż zgadnie jakiż to kwiat?


Dla osób ceniących naturalne materiały - serwetka z lnu w pasiaste maki! Bo dlaczego nie?


Mam zamówienie na komplet serwetek z chabrami! Cieszę się, bo kocham polne kwiaty!