sobota, 8 czerwca 2013

MARATON FILMOWY

W minionym miesiącu było u mnie dosyć filmowo! 
Co lepsze, uwierzyłam w kinematografię! Nie całkowicie i nie we wszystko! Pojawiła się we mnie nadzieja, że jeszcze są produkcje, które mogę obejrzeć spokojnie, zgodnie z własnym sumieniem, wrażliwością, poglądami!
Muszę zaznaczyć, że unikam filmów komercyjnych i kin, które je promują. Kocham małe kina, niszowe produkcje! Z dumą noszę w klapie lnianego żakietu plakietkę "W małym kinie" i chętnie opowiadam o projekcie. Nie biorę w nim czynnego udziału, ale sercem popieram :) Jeśli ktoś chce poczytać, proszę: http://www.wmalymkinie.pl/
Co widziałam i co mnie zachwyciło?
Filmowy "wysyp" rozpoczął się w kinie Atlantic na Chmielnej - dziełem Andrzeja Jakimowskiego "Imagine"(2012). Piękne pejzaże miejskie Lizbony, mocne światło słoneczne, dużo bieli, nieśpieszny wątek... Wyszłam oczarowana! Po filmie - spotkanie z reżyserem -  sprawiło, że... będę bacznie śledzić działalność reżyserską tego twórcy! Piękny film i ciekawy człowiek! Komu się podobał film "Zmruż oczy"? O, i już macie dzieło Jakimowskiego!
Spontanicznie wybrałam się do kina Iluzjon, które uwielbiam! Poszłam i ... wzięłam (zobaczyłam) co było. Trafiłam na film "Czarownice z Eastwick" z roku 1987 z Jackiem Nicolsonem, który zagrał swoją rolę pierwszorzędnie (nie tylko dlatego, że była pierwszoplanowa)! Wyszłam lekko przerażona myślą: "Ciekawe co dalej!" i zadowolona z mojej spontanicznej akcji "A może Iluzjon?"
Czwartkowe pokazy filmowe w Istituto Italiano di Cultura zachęcają mnie do składania una visita. Prezentują tam filmy włoskie i stawiają mnie przed faktem dokonanym: nie ma napisów w języku polskim. Nie ma wyjścia, zrozumieć trzeba... albo nie, ale nastawić się na zrozumienie - tak! Tam też jedno majowe popołudnie spędziłam w towarzystwie bohaterów filmu "Basilicata coast to coast". Ero contenta! Poczucie humoru i dystans do rzeczywistości to najlepsze cechy reżysera Antonia Papaleo. Raccomando il  film!
Jedną z niedziel spędziłam z Krzysztofem w sali Zbyszek (kino Muranów), gdzie śledziliśmy z zapartym tchem losy Sixto Rodrigueza. To film pt. "Sugar Man" z roku 2012 - biograficzny, dokumentalny, ale zaskakujący i świetnie skonstruowany! Polecam zdecydowanie! Po obejrzeniu ciągle wracają pytania, myśli, sugestie, drąży się temat skromności idola, przerabia się po raz setny tezę "o byciu artystą"... Ten film pozostawia ślad!
Filmowy gąszcz wrażeń zamyka dzieło z roku 1939 pt. "Barbara Radziwiłłówna" z Jadwigą Smosarską w roli głównej. Poszłam głównie dla obejrzenia kostiumów i przerażona, że to "dramat historyczny". Niepotrzebnie! Było mnóstwo świetnych żartów i dużo fikcji literackiej. Po powrocie do domu uzupełniłam swoją wiedzę historyczną o Zygmuncie Auguście! Oto jak film wpłynął na mnie "edukacyjnie", motywująco i inspirująco!
To był bardzo zróżnicowany i udany "maraton" filmowy!

2 komentarze:

  1. Maki bardzo lubię, ale najbardziej w zbożu wraz z chabrami (bdl)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kąkol w zbożu :) Biorę to do swojej kolekcji pomysłów!

    OdpowiedzUsuń