poniedziałek, 21 października 2013

Kiedy przychodzi Wena...

W sobotę udało mi się zrobić trochę zaplanowanych rzeczy. 
Jednak najbardziej podobała mi się praca nad obrazem o tytule jeszcze nie ustalonym... 
Ale bliskim Sztuce Przenikania. 
Stanęłam do płótna z podmalówką zrobioną wcześniej.... i poczułam, że wiem! 
Wiem, jak prowadzić rękę, który kolor mieszać i z jakim go łączyć. Praca szła jak po maśle! Większe ruchy pędzlem czy szmatką bardziej rozmyte i te z impastem, ale ograniczone w kształcie do ostrych linii. A jak je uzyskać, mając do dyspozycji pędzel i ludzką niedoskonałość?


Po prostu używając "maski". Ot zwykły kawałek sztywnego papieru, a jaki pomocny!
Dzieło dosycha, a jego treść i forma zostanie zaprezentowana Jury Konkursu Malarskiego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy na początku listopada. W planie jeszcze jedno dzieło...

6 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki! Obym nie wstydziła się za Bydzię ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj kciuki, żeby Wena nie opuszczała! :D

      Usuń
  2. Aha.... kartka z rajstop? ;) Dobry pomysł to połowa sukcesu.Obie wiemy co mam na mysli,prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Zawsze je zbieram! :) Dlatego Ligio, jesteśmy w połowie..... Hm...szklanka do połowy pełna czy do połowy pusta? Zależy czy patrzy optymista czy pesymista :D

      Usuń
  3. I tu jest pies pogrzebany. Stajesz przed przyszłym obrazem i WIESZ co masz robić. To się nazywa DAR i nie powiem, że nie zazdroszczę :)
    Jeśli chodzi o słodycze, to w soboty pozwalam sobie na solidny kawałek ciasta a w tygodniu kilka nadziewanych, owocowych cukierków. Mają cukier ale za to nie mają tłuszczu i mąki. Musi się udać! Czekam na Twoje pierwsze sukcesy.
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Żabciu, nie zawsze tak jest! Czasem stajesz i ręce opadają, kolory wychodzą brudne i "nie czujesz" tego co robisz! Oczekiwanie na moje pierwsze sukcesy bezsłodyczowe ... trochę się wydłuża... nie traćmy jednak nadziei :D

      Usuń