poniedziałek, 24 lutego 2014

Jawa 50

Warto marzyć! 
Czy marzenia się spełniają? Niektóre tak!
Zwłaszcza takie małe i zwykłe! Jak np. motorower JAWA sprzed 41 lat... Ot, kaprys!
A ile walki, poszukiwań, starań, działań...
Lubię się uczyć nowych rzeczy np. nowych technik malarskich czy tych, które pozwalają animować nieruchomy obraz. To fascynujące! 
Od dawna chciałam nauczyć się jeździć na motorze, ale jakimś mniejszym! Duże maszyny mnie przerażają! (Przynajmniej na razie!) I uczę się! Umiem już jechać, zmienić jedynkę na dwójkę i z powrotem na jedynkę! Wiem gdzie jest gaźnik, wlew paliwa, świeca oraz platynki!
Podczas pierwszej jazdy zaliczyłam "glebę" i leżałyśmy w trawie - Ala na Jawie!
Na szczęście prędkość nie była zawrotna, nic się nie stało.
Lubimy się!


niedziela, 16 lutego 2014

Gorączka

Tak, ogarnęła mnie gorączka!!! 
Śmiechu!!! 
Myślałam, że nie skończę się śmiać, a kolejne sceny coraz bardziej "pogarszały" mój stan!!! 
Tak! Byliśmy w kinie "Iluzjon" na filmie Chaplina i z Chaplinem "Gorączka złota" z roku 1925!!!


Film niemy, z niewielką ilością napisów, ale ... z muzyką na żywo, którą tworzył Paweł Szamburski!
Byłam pewna (człowiek w życiu nie powinien być niczego pewien), że muzyka będzie tworzona na pianinie. Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam nieopodal ekranu ... klarnet!
Jednak Paweł Szamburski był świetny! Klarnetem i innymi drobnymi sprzętami trafnie oddawał atmosferę na filmie! Co tam się działo!!! Dzięki tej wizycie, już wiem jak się gotuje zupę z buta! I jak dokładnie można ogryźć wszystkie "kosteczki", to znaczy gwoździe! :D
Film polecam zdecydowanie, a najlepiej w kinie ILUZJON!!!


sobota, 15 lutego 2014

Guzik bez pętelki

Wczoraj spotkałam się z Hanią. 
Cenię te spotkania! Szczególnie lubię rozmowy o rękodziele i sztuce! Hania miała na sobie piękny szydełkowy naszyjnik - zielony z kroplami czerwieni! Cudnej urody! Ja wystąpiłam w sweterku, który sobie zrobiłam na drutach. Siedziałyśmy w "To lubię", ciasnej wieży, ale jakże klimatycznej, na ul. Freta i gadałyśmy przy czekoladzie, kawie, tortilli... i serniku! Nie, Hania nie brała sernika... Co to było, Haniu?
Ale rozmowy nie sprowadzały się tylko do teoretycznych wynurzeń. Wybrałyśmy się na ul. Franciszkańską gdzie mieści się sklep Paper Concept. Ile tam pięknych rzeczy! Zachwycałam się bez końca! Piękne papiery, komplety do tworzenia kartek składające się z guziczków, papierów i wstążek - w ten sam zestaw deseni!!! Wszelkie wstążki w kilkudziesięciu odcieniach, koperty, naklejki, urządzenia tnące i wytłaczające, druciki, farby i lakiery!!! Zakochałam się!
Podobno większy sklep jest w Al. Jerozolimskich i jest jeszcze więcej asortymentu!!!
Musiałam coś kupić! Wzięłam guziki! Ćwierć kilo! Piękne kolory! A najlepiej wyglądają... razem :D



niedziela, 9 lutego 2014

Drzewo - pomnik

Dziś poczułam trochę wiosny! Cieplej! Zdecydowanie!
Wybraliśmy się z mężem Krzysztofem na spacer. Stolica jest pełna nieodkrytych miejsc! Mieszkamy tu już ponad 5 lat (jak ten czas szybko leci!), a nie znamy jeszcze wszystkiego!
Zatem wybraliśmy się (zupełnie spontanicznie, bo tak nas zawiózł tramwaj) na Cmentarz Żydowski (mężczyzn obowiązuje nakrycie głowy). Potem spacerkiem klucząc uliczkami, doszliśmy do ul. Mordechaja Anielewicza, gdzie zobaczyliśmy imponujących rozmiarów Muzeum Historii Żydów Polskich! Budynek słynny nie tylko z powodu monumentalnej architektury, ale kosztów poniesionych podczas budowy plus wyposażenie wnętrza! (Wystawa główna jest jeszcze w trakcie tworzenia, planowane otwarcie w październiku.)
Potem poszliśmy jeszcze dalej, aż zobaczyłam drzewo... które zawsze mnie intrygowało. Widziałam je wielokrotnie z okna tramwaju, jednak nigdy tam nie byłam! Drzewo-pomnik z tabliczkami wspominającymi zabitych...

To PAWIAK!
Słowo to znaczy wiele, ciężar tego słowa jest duży... przypominają mi się wszystkie filmy, książki, w których to słowo oznacza wyrok, śmierć.
Ale drzewo mnie ujęło! Pięknie wygląda! Myślałam, że jest prawdziwe, jednak z bliska okazało się... metalowe! Doczytałam w internecie, że w tym miejscu właśnie rósł wiąz szypułkowy, ale 10 lat temu usechł. Pracownicy Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych wycięli uschnięte drzewo, które posłużyło za formę do odlewu i oto jest... piękne drzewo odlane z brązu, idealnie odzwierciedlające wygląd tamtego... I jakie trwałe! Lubię drzewa...


wtorek, 4 lutego 2014

Wystawa

Szukając czegoś w sieci, na stronie Urzędu Miasta natknęłam się na dział kultura, w którym bardzo pomysłowo podane są wydarzenia "na dzisiaj" - co, kto i gdzie się prezentuje! Postanowiłam wyjść bardziej do sztuki, teraz kiedy mrozy zelżały, a dusza rwie się do kultury wysokiej! 
[Od dawna nie chodzę do Centrum Sztuki Współczesnej... Postanowiłam tam nie chodzić odkąd widziałam tam rzeczy, dalekie (jak dla mnie) od artyzmu, a bliskie przemocy nazwane sztuką współczesną.]
Chciałam pójść i zobaczyć coś, co zmotywuje mnie do działania! To stary sposób jeszcze z liceum czy studiów. Kiedy było dużo pracy, a motywacja "siadała" wystarczyło pójść i obejrzeć wystawę! To zawsze zachęcało na nowo do działania!
Przez topniejące śniegi stolicy dotarłam do gmachu ASP. Mijając okna, będąc jeszcze na zewnątrz - poczułam terpentynę! Przypomniały mi się dawne dobre czasy - wysokie pomieszczenia, białe drzwi, podłoga z desek cała w plamy farb, tłum sztalug stłoczonych, sączące się światło z okna i ten zapach! ASP Kraków!
Teraz wstępowałam na ogromne i szerokie schody uczelni o tym samym profilu! Dotarłam do rektoratu, gdzie w obszernej sali przystąpiłam do oglądania prac Leona Wyczółkowskiego. Daleko przy małym stoliczku siedział pan z firmy ochroniarskiej. Wydawał się znudzony... hm.... Czy można się nudzić wśród dzieł sztuki liczących 100 lat?
Prace Leona to głównie akwarele, gwasze, szkice, grafiki.... Najbardziej podobała mi się "Brama Floriańska w Krakowie" na szarym papierze! 
Te prace to tylko maleńka część twórczości tego artysty... ale dobra jest! Zasiała we mnie ziarno! Chcę wiedzieć więcej o Wyczółkowskim!
A oto dzieło znalezione w sieci, wzruszyło mnie! 


Leon Wyczółkowski "Wiosna w Gościeradzu" 1931 - akwarela, tusz i kredka na papierze.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Spacer tramwajowy

Wczoraj zima odpuściła trochę i już była łaskawsza. A ja bardziej skora do włóczykijstwa miejskiego, które bardzo sobie cenię! W mrozy jakby mniej... ;D
Zaproponowałam (my_husband) Krzysztofowi, aby udał się ze mną na spacer tramwajowy! 
Zgodził się! 
Tramwaje mają w sobie to "coś", czego nie mają plujące spalinami autobusy, ani metro, za którego oknami tylko czerń. 
Lubię tramwaje! Sunące po torach prawie bezszelestnie, a jeśli nawet jakiś stukot jest to z gracją, czy jakby to powiedzieli warszawiacy - Z FASONEM i w rytmie! Te ostre zakręty! Szczególnie dobrze wtedy jest być w ostatnim wagonie lub na końcu nowoczesnego tramwaju (który oddzielnych wagonów nie posiada)! 
I tak odbyliśmy spacer tramwajowy!
Jechaliśmy najpierw 6, potem 18, następnie przesiedliśmy się w 27, kolejny to 1 i 17. Przerwa na kawę! :)
Potem jeszcze do księgarni 9 i z powrotem 22. Tak oto spacer tramwajowy odbyliśmy siedmioma tramwajami. Tramwaj o numerze 18 uznaliśmy za obiekt widmo! Na żadnym przystanku nie widniał jako tramwaj z tej trasy, nie było jego rozkładu jazdy. W tramwaju trasa też nie wymieniała tych miejsc, które własnie pokonywał! Ciekawy był....
Robi się ciepło, marzy mi się nie spacer, a MARATON TRAMWAJOWY!
Na czy miałaby polegać ta zabawa miejska? 
Ustalamy, że w ciągu godziny podróżujemy tylko tramwajami, ale ... najważniejsza zasada: trzeba je zmieniać jak najczęściej! Ile uda się złapać i przejechać choć odległość jednego przystanku? Zobaczymy! Polecam zabawę! :D


sobota, 1 lutego 2014

Pejzaż horyzontalny

Pejzaż to mój ulubiony motyw w malarstwie. Oczywiście nie jedyny! 
Kocham też maki! Ptaki! Abstrakcje...
Lubię pejzaże malowane małym pędzelkiem, tworzone z maleńkich plamek, ale też i takie, które maluje się energicznie szpachlą! Uwielbiam takie przecierane szmatką, rozwodnione.... I geometryczne też! Zaryzykuję twierdzenie, że kocham wszystkie pejzaże malowane na wszelkie sposoby!
Wczoraj malowałam właśnie pejzaże, a wielkość ich była ... kilkucentymetrowa!
Są to maleńkie obrazki, które można nosić przy sobie, a nawet lepiej - NA SOBIE!
I tak prezentować artystyczną duszę światu! Ot, malarstwo na kolczykach!