czwartek, 10 kwietnia 2014

W "Zachęcie"

Dawno już miałam wybrać się do "Zachęty", ale zawsze jest coś ważniejszego, a czasem... też ważne i nie dające ze sobą dyskutować... zmęczenie!
Udało się jednak. Spacerem, na którym rozglądałam się bacznie po fasadach kamienic Krakowskiego Przedmieścia, doszłam wolno do świątyni sztuki. Już z daleka jawił mi się ten budynek jako dzieło architektury, to Pałac "Zachęty"!!!


Tuż za nim widać kopułę kościoła św. Trójcy, który jest w każdym podręczniku do plastyki!
Wkroczyłam do pałacu po wysokich schodach. Zostawiłam okrycie wierzchnie w szatni i tak, "na luzie" udałam się popatrzeć - do czego doszli wielcy artyści!
Wystawa prac Henryka Tomaszewskiego, który urodził się równe 100 lat temu, zainteresowała mnie. Podobał mi się ten minimalizm, kilka plam, czasem tylko ciekawa czcionka "solo" i oto przede mną pełen treści plakat! Było też mnóstwo książek, z okładkami jego autorstwa.
"A może by tak zająć się i tym..." - szepnęła moja wyobraźnia, w takich miejscach zawsze bardzo ożywiona. Nie odpowiedziałam nic. Milczałam. A przecież sam tytuł wystawy jakby coś sugerował..."Byłem, czego i wam życzę"!
Świetnym uzupełnieniem wystawy był film, wywiad z nieżyjącym już artystą. Lubię, kiedy można obejrzeć człowieka "na żywo" właśnie! Czy mówił flegmatycznie, czy energicznie, jak się ubierał, jak się wyrażał!
Wychodząc z szatni (umiejscowionej w podziemiach) ujrzałam siebie zwielokrotnioną! Widziałam Alę podwójną, podwojoną, składającą się z dwóch Al - ale jeszcze jako całość!


I to prawda. Jedna Ala jest zwyczajnym człowiekiem, przechodniem, klientem w sklepie dla plastyków, pieszym na pasach, pasażerem w metrze. Druga Ala żyje w świecie wyobrażeń, bacznie obserwuje świat, w którym przenikają się formy, przestrzenie i barwy, maluje, szyje i wciąż marzy...


8 komentarzy:

  1. Czyli Zachęta nadal zachęca. Szkoda, że nie mogłam towarzyszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję Haniu... Kiedy przemierzam ulice stolicy, wspominam nasze spontaniczne wyprawy, kawy i to, jak mówiłaś do mnie po polsku, a ja słyszałam francuski ! :D

      Usuń
    2. Ha ha to nie świadczy dobrze o mojej dykcji :)) Niestety bełkoczę, tym bardziej im bardziej jestem głodna i zmęczona.
      Czy może złapałam akcent....???

      Usuń
    3. Haniu, to może też świadczyć o moim niedosłuchu :) Ale, ale.... przypominam, że było to w pobliżu pl. Zbawiciela i wprost po filmie francuskojęzycznym "Serafina"... Obsłuchałam się języka, to dlatego :) Dykcja u Ciebie OK :D

      Usuń
  2. Piękne zdjęcie Alu Zwielokrotniona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na nim 3 ręce, mogę robić więcej :)

      Usuń
  3. Uwielbiam jedną i drugą Alę :).
    Z jedną śmieję się i przeżywam codzienność, a drugą bardzo podziwiam i wielbię za talent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z codzienności nie da się zrezygnować, bez niej nie było by tych przeżyć, które można wyrazić talentem!
      :D

      Usuń