sobota, 31 maja 2014

Biennale sprzed lat....

Moje przygotowania do Biennale stają się tematem rozmów i wywołują pytania.
Wtedy okazuje się, że brałam już udział w II oraz III Międzynarodowym Biennale Tkaniny Lnianej "Z krosna do Krosna" i było to w roku 2002 oraz 2004. Czas szybko leci...
Pierwsza praca nosiła tytuł "Węzełek wspomnień", a dokumentację fotograficzną tegoż robiłam jeszcze analogowym aparatem marki Zenit. Nie mam zatem zdjęć w wersji cyfrowej. Kto ciekawy zapraszam pod link:
http://www.krosno24.pl/len.php?podstr=artysta_059
Na kolejne Biennale, dokładnie 10 lat temu (szok!!!) stworzyłam pracę lnianą o tytule "Wieża nadziei" ze schodami i z kwiatostanem w kolorze soczystej zieleni! Wtedy już byłam właścicielką cyfrowego aparatu!



A teraz na jakim jestem etapie? Mam już tkaniny barwione, szyte i przeszywane. Tworzę papierową formę, która kiedy osiągnie perfekcyjny kształt posłuży mi jako wzór do odrysowania wprost na lnianych kawałkach! Nie chcę popełnić błędu... Idę ciąć, kroić, a potem szyć!

poniedziałek, 26 maja 2014

Kąpiel w farbie

Od dłuższego czasu przygotowuję się na Biennale Tkaniny, które będzie miało miejsce w Krośnie. Czas leci, terminy gonią!
Najbardziej żmudnym zajęciem było farbowanie i suszenie na gazetach. Przygotowałam kilka kąpieli dla lnianych tkanin. Była kąpiel zielona, granatowa i khaki. Nie namaczałam całych kawałków w kolorowej wodzie, zależało mi na miejscach bez barwnika, na zaciekach i przeniknięciach kolorów!
Są!!!
Mam lekki zarys w głowie, jak mogłaby wyglądać moja tkanina... ale nie trzymam się tego mocno i uparcie. Czasem właśnie takie przeniknięcia, zacieki i przebarwienia narzucają ostateczną formę tkaninie! Na pewno w powstawaniu tego dziełka wiernie będzie mi towarzyszyć koleżanka Elna, która mruga do mnie oczkiem w igle i zaprasza do szycia!






piątek, 16 maja 2014

Poezja w szarej rzeczywistości


Często wybieram inną drogę do domu, żeby zobaczyć coś wyjątkowego, zaskakującego, śmiesznego. Czasem jest to dziwne ptaszysko, łażące pewnie na swych dwóch nogach, z rękami.... przepraszam, ze skrzydłami założonymi w tyle - pokraczne i zabawne, patrzące na mnie z dużą dozą pewności siebie! Zagadnie nawet swoim gardłowym "kraaa"! Też tak umiem! Nauczyłam się i grzecznie odpowiadam!
Innym razem to przyblokowy śmietnik, pełen niepotrzebnych sprzętów. I rozdwojenie w mojej głowie znowu - śmieci, smutny efekt konsumpcjonizmu, którego nie lubię i .... przedmiot jeden czy dwa, które mnie zachwycają czy to kolorem, czy formą, czy obecnością swoją zaskakującą - bo nie pasującą do miejsca!
Oto jedno z takich miejsc, zapisane w pamięci mojej własnej i mojego telefonu. Odrapana ściana, jakże malarska!!! Stos elementów poziomych, linie - wyżej szersze pociągnięcia pędzla czy szpachli, dołem już tylko nerwowe kreski kładzione impastami. 
Puste krzesło.... 
Może być zwykłym gratem, może być historią, symbolem. Kto na nim siedział, co myślał, jak żył?
Zwykłe krzesło.... Czy to na pewno tylko martwy przedmiot?

sobota, 10 maja 2014

Za murami

Spontanicznie poszłam na film "Camille Claudel 1915". 
Impuls, krótki tekst w internecie, jakieś zdjęcie, sekunda na decyzję i już siedzę w kinie przed wielkim ekranem.
Znam bohaterkę - rzeźbiarkę, której życie artystyczne przedstawiane jest zawsze w ścisłym związku z twórczością innego wielkiego rzeźbiarza Francji, a który nazywa się August Rodin. 
Znam bohaterkę - napisałam, ale to znajomość pobieżna, jak przez mgłę.... teraz, kiedy obejrzałam film, chcę poznać ją lepiej!
Bruno Dumont - reżyser, nie przedstawił biografii rzeźbiarki na ekranie, skupił się na jej życiu po okresie wspaniałej twórczości. Mamy przed sobą kobietę, która egzystuje w ośrodku dla obłąkanych i już nie tworzy. Osadzona tutaj przez rodzinę, nie wyjdzie stąd do końca swoich dni! Ta perspektywa jest przerażająca!  Codzienne życie nie należy do łatwych... Obłąkani ludzie, piętrzące się mury, także mur obojętności jej brata Paula, wobec bohaterki.
Odnalazłam tutaj wiele wspaniałych zdjęć - samotna kobieta na tle kamiennego muru, wspaniała budowla z krużgankami, cisza z wielkim drzewem pośrodku ogrodu, proste sprzęty codziennego użytku, skromne, lecz piękne ubrania. Zwracam też uwagę na to, jak kamera prowadzi widza przez świat w filmie, ujęcia szczegółowe, detale... wszystko to potrafię docenić i przeżyć!
Znalazłam też analogię do swojego życia, na ile pewne rzeczy stają przede mną murem i mnie ograniczają, na ile mam wolny wybór i w jakich sytuacjach... Czy ja też nie jestem w labiryncie, z którego nie ma wyjścia?

piątek, 2 maja 2014

Maki


Akwarelę o tytule "Maki w pierwszych promieniach" wysłałam w minionym tygodniu do p. Artura z Wrocławia! Pozdrawiam!
W moich akwarelach kwiatowych skupiam się bardziej na sugestii niż odwzorowaniu obiektu. Próbuję oddać nastrój kwiatu, porę roku czy dnia, może nawet zapach.... Lubię to!
Idę malować!!!
Maki mogą być zalane słońcem i poranną rosą!


Mogą być jak ze szlachetnych kamieni, może z bursztynu...


Mak też, może być samotny....


Maki są pełne energii i optymizmu!


O makach mogłabym dużo....