poniedziałek, 29 września 2014

Kartki

Maszyna do szycia to nie tylko sprzęt do szycia ubiorów i skracania spodni! To także medium do ... tworzenia kartek na różne okazje! Papier smakuje jej równie dobrze jak szlachetne tkaniny!
Mniaaam!
Ostatnio stworzyłam troszkę kartek dla Małych Bobasków:

Szyję również na imieniny i urodziny oraz wszelkie rocznice! Słuchajcie, a raczej czytajcie - ja już nie potrafię kupić kartki!


poniedziałek, 22 września 2014

Twórczość zabija...

Dziś byłam w Instytucie Teatralnym na spektaklu "Śmiertelnie trudna gra" w reżyserii Justyny Sobczyk. Jestem pod wrażeniem! 
Treści, sposobu przedstawienia problemu, gry aktorskiej, muzyki "na żywo".
Zachwyciła mnie statyczna błękitna tkanina, która w pewnym momencie ożyła i stała się wspaniałym jeziorem, morzem, oceanem!!! Po zakończeniu podeszłam, żeby dotknąć tej żywiołowej tkaniny. Była mięsista, rozciągliwa, ale i zwarta!
Spektakl odbył się w ramach projektu, którego tytuł chcę zapamiętać, chcę wyryć w swojej pamięci, jak w skale. Szczególnie ta druga część tytułu jest ważna!!!
Strach zabija twórczość - twórczość zabija strach!

Więcej o spektaklu:
http://www.instytut-teatralny.pl/kalendarium/smiertelnie-trudna-gra-rez-justyna-sobczyk_2014-10-01


Akwarela "Samotny mak"


wtorek, 16 września 2014

Zegarowie

Czytałam wspomnienia o Władysławie Broniewskim "W słowach jestem wszędzie..." autorstwa mojej koleżanki Marioli Pryzwan. Prozę przeplatałam  poezją - dzięki temu wiersze stawały się dla mnie bardziej przejrzyste, zrozumiałe. Odkrywałam w nich wątki z życiorysu poety, a sam poeta stawał mi się bliższy! Człowiek z krwi i kości, a nie tylko wieszcz sławny, znany z czarno-białej fotografii z sali polonistycznej.
I nagle te wspomnienia o Broniewskim, uruchamiają moją wyobraźnię i przekierowują na moje wspomnienia wakacyjne! 
Iskra zapala się, oto - i ja i poeta - spotykamy się (choć w innym czasie) w tym samym miejscu! W Jędrzejowie!
Ja - krótko, bo przejazdem, Broniewski wielokrotnie, bo przyjaźnił się z Tadeuszem Przypkowskim - synem założyciela kolekcji.
To tu mieści się Muzeum im. Przypkowskich. 
Oglądamy kolekcję zegarów słonecznych.
Zegar z lupką i armatką (na zdjęciu poniżej) wypalił w obecności Broniewskiego! Choć nie tak od razu!
Poeta, jak to człowiek wrażliwy, napisał coś i o tych wspaniałych przedmiotach (choć nieubłaganych):
Biją słoneczne godziny
w Jędrzejowie,
i mnie, i tobie, i innym
biją zegarowie (...)
              [Wisła]
To właśnie tutaj znalazłam cudeńko! Na zdjęciu wskazuję je palcem.... To zegar słoneczny z żabką na liściu i trawką, która cień "czasowy" rzuca!
Zbliżenie:
Wniosek: Nie tylko ja lubię żabki ;))

sobota, 13 września 2014

Wzory i wzorki

Kupiłam jakiś czas temu tkanin kilka!
Zestaw 1: granat&biel.

Zestaw 2: kwiaty "na ludowo".

Z granatów i bieli już coś skrojone, odrysowane, przeszyte, a wczoraj (co to minęło 15 minut temu) nawet udało mi się trochę wypchać przestrzeń między tkaninami. Jeszcze muszę to umiejętnie zaszyć! I tak sześć razy!!!
Brzmi tajemniczo?
Tak ma być! Bo to niespodzianka będzie! Jak trafi do adresata - na pewno wstawię fotkę!

piątek, 12 września 2014

Awangardy trochę w ... szyciu

Lubię szyć!
Kupiłam trochę granatowej bawełny z lycrą i postanowiłam uszyć żakiet. Nie chciałam jednak, żeby to był żakiet o kroju klasycznym. Chciałam, żeby miał odrobinę fantazji i żeby nie był cały granatowy jak jakiś uniform. 
Znalazłam wykrój w Burdzie z roku 2003 - atrakcja numeru - żakiet autorstwa awangardowej projektantki mody Anji Gockel. W oryginale uszyty z łososiowej tafty ze srebrną koronką.
Znalazłam w szafie resztkę bawełnianej beżowej tkaniny, z której jakiś czas temu szyłam spódnicę. Wykroiłam wierzch kołnierza, właśnie z tego beżu, udało mi się też kupić koronkę w tym kolorze, co łatwe nie było. I tak oto, w trzy wieczory udało mi się uszyć żakiecik!
Kołnierz ma zakładkę, na przodzie są dwie ukośne fałdy (pod nimi właśnie znajduje się koronka), a z tyłu też fałda, oczywiście z koronką!
Jestem z niego zadowolona! A ze spódnicą tworzy całkiem fajny komplet i nie jest to.... chiński mundurek!

poniedziałek, 8 września 2014

Inspirujące szkło

Lubię łazić, zwiedzać, włóczyć się uliczkami, potykać się na drogach wyłożonych "kocimi łbami". Uwielbiam zmieniać kierunek, wybierać nieznane ciasne uliczki i być zaskakiwaną!
Szłam ulicą Piwną, setny już raz, a więc i setny raz mijałam Kościół św. Marcina. Byłam też w jego ascetycznym wnętrzu... ale dopiero wczoraj zauważyłam szkło w drzwiach przedsionka!
Wspaniałe formy, jakby przed chwilą odlane. Światło zmieniające przy każdym ruchu oglądającego!
Każdy z prostokątów okalających drzwi - inny, zaskakujący, przenikający!
Ulotne bardzo, przez to piękne... choć chciałoby się zachować je na zawsze! 
I tak powstała fotografia! :)



wtorek, 2 września 2014

Cały ten jazz

W ostatnią sobotę sierpnia byłam na koncercie w ramach Festiwalu Jazz na Starówce.
Grał Tord Gustavsen Quartet, którego założycielem jest właśnie Gustavsen - norweski pianista jazzowy. 
Fortepian, saksofon, kontrabas, perkusja!
Było wspaniale! Poetycko, inspirująco, sentymentalnie, nastrojowo!
Muzyka bardzo do mnie przemawiała, odkrywałam i odczytywałam nieznane mi dotąd pokłady mojej wyobraźni, poruszone dźwiękami! 
Nie wiem czy to po pracy nad filmami na konkurs "Let's see the music" tak mnie wzięło...
W pewnym momencie oddaliłam się od sceny i skręciłam w boczną uliczkę - uroczą, bezludną, ale.... pełną dźwięku! (Lepiej było słychać niż na przeludnionym rynku!)
Od razu złapałam za telefon i .... dawaj bawić się filmem! 
Kręciłam wieczorne niebo, kamienice, migoczące światła... Kręciłam sceny, kręcąc się wokół własnej osi lub kręcąc telefonem wokół jego osi...
Kocham jazz za wielowarstwowość, nieszablonowość, plastykę! 
Jest najlepszy, żeby poczuć Sztukę Przenikania!!!