piątek, 12 września 2014

Awangardy trochę w ... szyciu

Lubię szyć!
Kupiłam trochę granatowej bawełny z lycrą i postanowiłam uszyć żakiet. Nie chciałam jednak, żeby to był żakiet o kroju klasycznym. Chciałam, żeby miał odrobinę fantazji i żeby nie był cały granatowy jak jakiś uniform. 
Znalazłam wykrój w Burdzie z roku 2003 - atrakcja numeru - żakiet autorstwa awangardowej projektantki mody Anji Gockel. W oryginale uszyty z łososiowej tafty ze srebrną koronką.
Znalazłam w szafie resztkę bawełnianej beżowej tkaniny, z której jakiś czas temu szyłam spódnicę. Wykroiłam wierzch kołnierza, właśnie z tego beżu, udało mi się też kupić koronkę w tym kolorze, co łatwe nie było. I tak oto, w trzy wieczory udało mi się uszyć żakiecik!
Kołnierz ma zakładkę, na przodzie są dwie ukośne fałdy (pod nimi właśnie znajduje się koronka), a z tyłu też fałda, oczywiście z koronką!
Jestem z niego zadowolona! A ze spódnicą tworzy całkiem fajny komplet i nie jest to.... chiński mundurek!

3 komentarze:

  1. Ubrałaś już żakiet na jakieś wyjście?
    Jeju, jak dobrze, że są tacy mądrzy ludzie (z wyobraźnią:), którzy bez trudu odczytują te wszystkie trudne wykroje z gazet...
    Jak zawsze chylę czoła ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytałam o WYJŚCIE :), nie wyjście do roboty, przepraszam - firmy :).

    OdpowiedzUsuń