środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt


Wesołych Świąt,
wielu wspaniałych przeżyć i inspiracji!
życzy Wam, Kochani Wierni Czytelnicy

                           Sztuka Przenikania

Świąteczne kartki uszyłam w tym roku z bawełny! Tkanina szara z motywem gwiazdek została udekorowana koronką, oczywiście bawełnianą i taśmami w dwóch kolorach, które przeszyłam dekoracyjnymi ściegami. Zabawa była przednia! Najtrudniejszy moment? Obszycie na okrągło "śnieżynki" w górnym prawym rogu. Musiałam szybko kręcić kartką pod maszyną, a kartka duża, to i zgiąć musiałam.... Ale przyjemność z szycia....doskonała!!! 
Pozdrawiam wszystkich, którzy otrzymali kartki! Rodzinę, Przyjaciół, Znajomych! W tym roku z osób, których nie spotkałam nigdy osobiście - kartki otrzymają - papież Franciszek oraz mieszkańcy podkarpackiej wsi o pięknej nazwie Betlejem (list wysłałam na ręce Sołtysa).
Jeżeli ktoś nie otrzymał życzeń drogą tradycyjną, a czuje że powinien, to .... musimy nawiązać kontakt od nowa, zbudować MOST, a może go tylko naprawić poprzez ploteczki, picie kawki, wspólne działania nie zawsze poważne! To się da zrobić :) Wiem coś o tym!

niedziela, 20 grudnia 2015

Fangor

Usytuowanie Domu Artysty Plastyka w Warszawie jest świetne! Mieści się przy ulicy Mazowieckiej, która słynie z zagłębia sklepów dla plastyków. Jest to wygodne, bo plastyk może wybierać i poszukiwać towarów w kilku konkurencyjnych firmach, a więc i ...jakości oraz cenach.
Na parterze Domu znajduje się obszerna sala wystawowa oraz sklep z farbami i pędzlami. Na piętrze kolejne sale. W piwnicy można kupić płótna, ramy, zamówić oprawę grafiki czy akwareli. Miejscówka jest super! Idąc po pędzle, czy choćby po płótna (jak ja ostatnio - będzie tryptyk!!!) można wstąpić również na wystawę.
Zamówiłam płótna i miałam godzinę czekania. W tym czasie mogłam zobaczyć jak inni działają na polu sztuki i ... poddałam się magii płócien Wojciecha Fangora.
 M 89, olej na płótnie, 168x168 cm, 1967 r. źródło: kultura.dziennik.pl
Obrazy dużych rozmiarów z motywem kół o niewyraźnych, zamglonych krawędziach wywoływały wrażenie przestrzeni, ruchu, wibracji. Czułam nawiązania do sztuki op-art. Płaski obraz, dwuwymiarowy działał na mój umysł tak, że ... zostałam zmanipulowana malarstwem. Uległam złudzeniu. I nie mam o to pretensji :)
Wojciech Fangor urodził się w roku 1922 w Warszawie. Tworzył obrazy figuratywne, ale i abstrakcje. Pierwszy stworzył instalację przestrzenną! W latach 60-tych wyjechał do stolicy USA jako stypendysta. Kilkadziesiąt lat spędził w USA, gdzie tworzył i wystawiał swoje prace, był również wykładowcą. Jako jedyny Polak - prezentował swoje pulsujące obrazy w Muzeum Guggenheima! Artysta zmarł w tym roku, 25 października. Wystawa w DAP planowana wcześniej stała się wystawą retrospektywną artysty.
P.S. Ktoś mi kiedyś doradził, żebym wyjechała do USA i tam spróbowała sił malarskich! A jak już tam zrobię karierę, to mogłabym wrócić po kilku latach i .... żyć ...z malarstwa :) Jechać?

wtorek, 8 grudnia 2015

Wilanów

Według planu, który kiedyś tutaj stworzyłam.... wybrałam się z Beatą do Wilanowa. Iluminacje, o których opowiadano to tu, to tam - zachęciły nas do wizyty. Oglądając takie świetlne atrakcje, można docenić to, że.... tak szybko zapada zmrok. Nie trzeba czekać do 21 czy nawet do 22, żeby zobaczyć migające światełka usystematyzowane w konkretne kształty. Wystarczy...godzina 16!
Przed pałacem przywitała nas okazała fontanna.
Zrobiłyśmy kilka fotek i nagle zmieniła się scenografia. Fontanna straciła swój blask. Przestała świecić! Przyznajemy się, że..... nie wyłączyłyśmy żadnej wtyczki! Do końca nasze wizyty fontanna pozostała nieoświetlona.
W sumie podobała mi się ta zmiana. Pałac stał się bardziej widoczny, a my mogłyśmy zobaczyć konstrukcję fontanny. Mnie się kojarzyła z..... pająkiem!
Najlepszą atrakcją dla zwiedzających była karoca z trzema parami koni. Szczęściarzami możemy nazwać tych, co chcieli i wsiedli do powozu (nie tratując się wzajemnie). Światło działało jak magnes!!! My zachowałyśmy bezpieczny dystans.
Potem przeszłyśmy do ogrodów, gdzie była ogromnych rozmiarów pszczoła, drzewa i mnóstwo kwiatów! Niestety  nie znalazła się tam żadna żaba, chociaż według nas pasowałaby idealnie! Za to konewka mnie wzruszyła! Ogromna!
Może jak dobrze teren namoknie to i żaby się pojawią!
I ja poddałam się magii światła!

wtorek, 1 grudnia 2015

Klucz

Od dwóch tygodni studiuję w Kalifornii. Daleko? A jeśli dodam, że to kurs internetowy to.... od razu problem odległości znika! Każdy może tak studiować!
Zapisałam się poprzez stronę coursera.org na czterotygodniowy kurs "Fundamentals of Graphic Design", który prowadzony jest przez "California Insitute of the Arts". Głównym powodem była chęć zmotywowania się do nauki języka angielskiego poprzez kontakt z ludźmi, którzy tak jak ja cenią sobie sztuki plastyczne i chcą wciąż poszukiwać, odkrywać i tworzyć!
Mam za sobą test na temat typografii, a także... wykonałam pracę na zadany temat!
Musiałam wyszukać obiekt wśród przedmiotów domowych i spróbować go odtworzyć w różnych technikach.Wybrałam KLUCZ.
 Oczywiście narysowałam go, odbiłam poprzez pocieranie kartki ołówkiem (frotaż), malowałam akwarelami i akrylami, usypałam z kawy, zeskanowałam i ... najciekawsze chciałam zaprezentować tutaj!
Uszyłam klucz! Bo jak to tak pominąć technikę szycia, kiedy maszyna stała się w moim twórczym życiu sprzymierzeńcem i otworzyła nowe możliwości? Uszyłam kluczyk typu patchwork.
Potem było zupełnie coś innego! Technika "kuchenna"....rzeźbienie w maśle! To zwróciło uwagę moich współkursantów z różnych krajów! :)
Wróciłam do maszyny. Przeszyłam igłą bez nici kształt kluczyka na białym kartonie, jednak pod światło prześwitywał i .... musiałam powtórzyć próbę. Tym razem na czarnym kartonie. Łatwo nie było - zwłaszcza szybkie zataczanie kręgów kartką podczas szycia maszyną, ale udało się! Zdjęcie pod światło ukazuje atrakcyjny wygląd tej pozornie prostej techniki.
 Podczas fotografowania świetlistego kluczyka zbudowanego niczym gwiazdozbiór ... zauważyłam, że światło przechodzące przez dziurki rzuca .... świetlisty cień! Jeżeli mogę tu użyć słowa "cień". Wspaniały efekt! Bardzo byłam zadowolona! A przecież organizatorzy pisali, że być może sami zaskoczymy się wynikami swoich poszukiwań. Tak, to o mnie! Byłam w pełni zaskoczona! I szczęśliwa, że wciąż jest tyle do odkrycia!

środa, 25 listopada 2015

Pałac na Wyspie

Darmowy listopad w rezydencjach królewskich. To się czuje! 
Chętnych do obcowania z kulturą i sztuką wielu! Oto dowód! Zdjęcie obejmuje jedną trzecią całości...
Wybrałam się z moim Politologiem na zwiedzanie wnętrz Pałacu na Wyspie. I oto jak pięknie w tym miejscu łączy się polityka ze sztuką. Na stronie Łazienek Królewskich o pałacu można przeczytać: "W 1764 roku Stanisław August, szukając miejsca na swą letnią królewską rezydencję, zakupił Łaźnię wraz z Ujazdowem. Za sprawą architektów – pochodzącego z Włoch Domenico Merliniego i urodzonego w Dreźnie Jana Chrystiana Kamsetzera, król przekształcił barokowy pawilon Łaźni w klasycystyczny Pałac na Wyspie. Wzorowany na włoskich rozwiązaniach, jak Villa Borghese, Villa Albani, Villa Medici czy Villa Ludovisi, Pałac na Wyspie miał symbolizować marzenie króla o państwie idealnym, nowoczesnym i suwerennym."
Przechodziliśmy z sali do sali oglądając wyposażenie wnętrz, czasem jakiś obraz. Stąpałam uważnie, napawając się atmosferą. Lubię stare przedmioty. Zamyślam się nad ich przeszłością, czuję respekt, że przeżyły tyle lat i posiadają duża wiedzę, choć milczą...
Podobało mi się przenikanie światów. Wnętrza pałacu, z tym co na zewnątrz. Stare lustra zwracały moją uwagę. To jeszcze potęgowało wrażenie, że przestrzeń się powiększa i jest nieogarniona. Wspaniała wizyta! 
Wnętrza, które znałam tylko z podręczników o sztuce, poznałam osobiście. A i one miały okazję poznać mnie! :) Tylko czy w takim tłumie zauważyły, że niosę w duszy Sztukę Przenikania?

środa, 18 listopada 2015

Sól Ziemi

"Sól Ziemi" to film dokumentalny, który zdobył uznanie! Ogłoszony został najlepszym pełnometrażowym filmem dokumentalnym! 
Moje uznanie też zdobył! Jest świetny! Polecam go zdecydowanie!
Przejmujący, wzruszający, dramatyczny, refleksyjny, z poczuciem humoru, bez patosu, z przesłaniem!
I te zdjęcia! 
Film o brazylijskim fotografie bez fotografii? Nie! Są wspaniałe zdjęcia!!! Dla mnie Sebastiao Salgado to artysta wysokiej klasy! I mądry człowiek. Z przyjemnością słuchałam jego wypowiedzi i  przemyśleń. Bardzo dobrze uzupełniały jego spojrzenie na świat przez obiektyw. Słowo i obraz -  w filmie współpracują i dopełniają się wzajemnie!
http://docsag.pl/film/sol-ziemi/
Po takiej dawce inspiracji.... aż chce się coś robić, szybciej, więcej, lepiej!
Nawet fotografem chciałabym być! :)


poniedziałek, 9 listopada 2015

Plany

Listopad jest miesiącem melancholijnym, wspomnieniowym, jesiennym, mglistym..... a ja potrzebuję również dużo słońca! Co zrobić, kiedy dni pochmurne i krótkie?
Znaleźć swój promień! Planuję słoneczną radość :)
Odwiedzę wystawy: "Drugie życie fotografii" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Wojciech Fangor w Domu Artysty.
Obejrzę film "Sól ziemi" reż. Juliano Ribeiro Salgado, Wim Wenders.
Pojadę w dobrym towarzystwie do Wilanowa - cieszyć się widokami zabytków, a po zmroku - iluminacjami! 
Uszyję świąteczne kartki z zakupionej dziś szarej bawełny w białe gwiazdki.
Za zaproszenie koleżanki pójdę posłuchać mądrych ludzi w Południku Zero "Camino do wnętrza siebie".
Wezmę udział jako twórca w wystawie tkaniny unikatowej w Łodzi.
Pójdę na kawę w dobrym towarzystwie.
Posłucham poezji po włosku.
Co mogę jeszcze zrobić?

poniedziałek, 26 października 2015

Membrany

Autor: Mirosław Maszlanko
Tytuł: Membrany
Rok powstania: 2015
technika: trawa, wosk, drewno (czeremcha, śliwa, jabłoń, wiśnia)
Instalacja bardzo mi się podobała. Wypełniła całą przestrzeń jednego z pomieszczeń warszawskiej Zachęty. Silne światło zwiększało efekt powielając elementy, tworząc dodatkowy rysunek z cieni. 
I jeszcze bardzo ważny element, którego tutaj nie mogę dołączyć. Dźwięk!
Rytm. Mocny. Taki, że aż serce w człowieku drży. 
Rytm, który porusza!
To na mnie podziałało! Poczułam, że żyję!!!
Pracę można było dotykać! To też dobra wiadomość.
Teraz sztukę można odebrać całym sobą - dotknąć, zobaczyć, usłyszeć, poczuć....

piątek, 16 października 2015

Żaby

Lubię żaby! Czy jest jeszcze ktoś, kto tego nie wiedział?Oto moja interpretacja ulubionego tematu. 
Cieszą mnie małe, niespodziewane żabie akcenty....
Pocztówka z zielną żabką z Hajnówki.
W Teatrze Komedia w spektaklu "Człowiek dwóch szefów" bohater otworzył list swojego przełożonego. Plącząc się w tłumaczeniach, dlaczego rozerwał kopertę powiedział, że.....była tam mała zestresowana żabka! :)
Albo wczoraj.... w sklepie z bursztynami, tuż obok mnie klientka chciała coś kupić i zapytała "Do you have a little frog?"
Lubię to!

niedziela, 4 października 2015

Spojrzenia 2015

Październik rozpoczęłam bardzo kulturalnie. Postanowiłam udać się do Zachęty na spotkanie z Piotrem Łakomym - finalistą konkursu "Spojrzenia 2015". 
O Piotrze wiem niewiele - urodził się w roku 1983, jest artystą sztuk wizualnych - tworzy instalacje, obiekty, działa w przestrzeni publicznej. 
Podczas spotkania bardzo mnie ujął.... Na początku nie chciał wiele mówić. Przygotował film dla publiczności  z fragmentów i zlepków nagrań i go zaprezentował. A potem?.... Potem też powiedział, że..... chciał uniknąć opowiadania o sobie i o swoich pracach, uniknąć w ogóle....mówienia!!! I właśnie tym mnie ujął!
Przecież jest artystą sztuk wizualnych, takich które działają na zmysł wzroku ...i co? Teraz je opowiadać, opisywać, tłumaczyć, pokazywać na fotografii?
Prace mają działać same, wywoływać określone wrażenia, a może nieokreślone... zachwycać, zniesmaczać, pozwalać się oglądać albo....trochę obrażać..... 
W pełni go zrozumiałam! 
Po spotkaniu poszłam spojrzeć na "Spojrzenia 2015"....  Kilkanaście dzieł kilku autorów. Niektóre prace mnie zaskoczyły i trochę "obraziły" jako odbiorcę... miałam wrażenie, że je zrobili tuż przed wystawą tak w pół godziny. Może z przygotowaniem materiałów zajęło im to maksymalnie dwa dni :) 
Ale czy to ważne?
Praca Łakomego - to namiot z tkaniny światłoczułej podświetlony od środka..... Obejrzałam, nic nie powiedziałam.... nie miałam nic do powiedzenia, nie chciałam komentować słowami - ja jako Odbiorca, on też - jako Twórca.

Spojrzenia 2015 - Zachęta 


wtorek, 29 września 2015

Dzień Kawy

Dziś Międzynarodowy Dzień Kawy! Przyznajcie się, ile wypiliście dziś kaw, kawuś i kawur? Mocnych, aromatycznych, wodnistych, lurowatych, luksusowych, z pianką, śmietanką, cynamonem, a może kardamonem?
Z tej okazji publikuję reprodukcje czterech obrazów olejnych na płótnie (każdy o wymiarach 20x20) mojego autorstwa oczywiście NA TEMAT :)
Dobrej Kawy!

niedziela, 27 września 2015

Sztuka czy remont?

Kiedy zobaczyłam szczelnie opakowaną dzwonnicę kościoła św. Anny w Warszawie, nie pomyślałam, że jest w remoncie. Przyszła mi na myśl sztuka ziemi - Land Art, której dzieła mocno ingerują w pejzaż i przestrzeń, także miejską. Przypomniał mi się artysta Christo, który zasłynął swoimi dziełami - opakowaniami! Owinięty most,  opakowany budynek Reichstagu, "ubrane" wyspy koło Miami, nawet kanion w Kolorado.... Dlaczego by nie dzwonnica w stolicy Polski?
To chyba jednak remont, sądząc po napisach na "opakowaniu".
Przeniknęło się to wszystko w moich myślach z tegoroczną wizytą w Pradze. Tam jeden z posągów, ustawiony przed Zamkiem Królewskim na Hradczanach był w trakcie konserwacji.... 
Ale ja odebrałam to tak, jakby się chciał schować przed tłumem turystów wszystko fotografujących. Jakby się chciał ukryć i przestać na chwilę być "na świeczniku". Ładne to było....
Lubię takie niespodzianki... Po remontach można na nowo odkryć dzieło.To jak przy odpakowywaniu prezentu! Pełne zaskoczenie!

Christo i jego prace

środa, 16 września 2015

River table....

Dziś przedstawiam artystę, który nazywa się Greg Klassen. Mieszka w Stanach Zjednoczonych, na Wybrzeżu Północno-Zachodnim z żoną i trójką dzieci.
Zajmuje się tworzeniem mebli, obrazów, ale nie tylko. 
Mnie szczególnie podobają się stoły. Drewniane, solidne, ze wspaniałym rysunkiem rzeki, która podkreślona jest błękitnym szkłem. Każdy projekt jest wyjątkowy i niepowtarzalny! A w nazwie występuje "river"....nic dziwnego....
Artysta inspiruje się naturą! To od razu się czuje! 
Podkreśla, że nie jest firmą! I TWORZY, a nie produkuje!
Zobaczcie sami!

Pod tym adresem można obejrzeć procesy obróbki drewna, tworzenia tych niesamowitych przedmiotów, jest słowo od artysty oraz sklep:
http://gregklassen.com/

czwartek, 10 września 2015

Kredki

Rok szkolny w toku! Plecaki, piórniki, trampki, podręczniki - wszystko już w użyciu!
A ja mam temat na czasie...... KREDKI!
To nie jest tak, że wchodzimy do sklepu, mówimy "Poproszę kredki" i już.....kupiliśmy. 
Nie wszystkie kredki są warte zakupu. Zwróćmy na to uwagę! 
Bywają takie twarde, nie pozostawiające kolorowego śladu. Malowanie nimi to ... jakby drapać patykiem po papierze. Barwy wyblakłe.... 
A przecież malowanie kredkami ma być przyjemnością!
I może być! Szczególnie teraz, kiedy pojawiły się w sprzedaży piękne kolorowanki dla dorosłych, pełne ciekawych wzorów, mandali, szczegółowych motywów, trochę secesyjnych, trochę azjatyckich.... Do wyboru...do koloru.... :) 
A ten kolor to trzeba samemu nałożyć! I tu jest najlepsza zabawa!
Polecam kredki Koh-i-noor Hardtmuth! Mam takie, używałam ich na studiach, a teraz.... są już takie małe, po 3-4 cm! Wspaniałe, miękkie, o intensywnych barwach. Świetne są te w 24 kolorach w metalowym pudełku. Także na prezent dla ...każdego!
To zdjęcie fragmentu wystawy firmowej w Pradze. Niestety byłam tam wieczorem i nie mogłam wejść do środka.
 Firma Koh-i-noor Hardtmuth założona została w 1790 roku w Wiedniu przez architekta o nazwisku Hardtmuth. Pierwsza część nazwy pochodzi od słynnego diamentu. Oznacza "Górę światła"! Można taką namalować! Z takimi kredkami uda się na pewno!
W roku 1848 firma przeniosła się do Czeskich Budziejowic, wtedy to obszar Cesarstwa Austriackiego, a potem.... po II wojnie światowej została znacjonalizowana przez władze czechosłowackie.
Jak kupicie, a może macie... - pochwalcie się!!!!!!!!
Poniżej strona firmy:
http://www.koh-i-noor.cz/en

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Koniec wakacji...

Trzeba jeszcze wspomnieć, to co wydarzyło się przez dwa wspaniałe letnie miesiące.
Trzeba będzie jeszcze wspominać nie raz, żeby nie zapomnieć....
A potem żeby uwierzyć, że było się tam czy tu, przeżywało, oglądało, fotografowało....
Naprawdę???
Zwiedziłam nowe miejsca, choćby taki mało znaczący Ożarów -  tam spodobał mi się dworzec kolejowy, zwłaszcza stary budynek. Widok z żelaznego mostu na tory i na perony...
Była Łódź - dwa razy równie fascynująca, co przemysłowa! Lubię ją! Chętnie do niej wracam!
I marzenie mi się spełniło - Praga!!! Najlepsze, co mogłam zobaczyć! Miasto wymarzone, wyczytane, wyśnione - stało się miejscem realnym, które poczułam całą sobą!
Dwie wyprawy Jawą do Mirowa! Wspaniały czas :) Choć za drugim razem Jawa była szalona i chciała wyskoczyć ....sama z siebie! Takie miała wysokie obroty!
Innym razem nie dowiozła mnie do ruin zamku Olsztyn, chociaż próbowałam ją przekonać. Utknęłyśmy w jednej z wiosek! 
I żagle wspaniałe też zaliczyliśmy! To wielka sztuka korzystać z wiatru i mądrze kierować żaglówką! Pływaliśmy też taką łajbą z silnikiem! Nawet przejęłam ster!
I pierwszy raz płynęłam kajakiem! I bardzo mi się podobało, choć miałam wątpliwości. Boję się wody! A teraz wiem, że kajaki są super! Chcę jeszcze!!!
Zwiedzanie stolicy to już norma, choć czasem się trafią goście i trzeba inaczej spojrzeć na atrakcje! Odbył się nawet mały plener fotograficzny! Dwuaparatowy.
Odwiedziliśmy też inne miasta leżące nad Wisłą - Kazimierz Dolny i Sandomierz! Śliczne małe perełki architektury z dobrą turystyczną atmosferą!
Było dużo dobrej rozrywki, śmiechu, towarzystwa (np. przy kawie nad Amerykanem), wiele inspiracji, a czasem i ciężkiej pracy!
Wspominajmy wakacyjny czas!

środa, 26 sierpnia 2015

Wystawa, której nie ma...

Czy można iść na wystawę, której nie ma?
Tak, planowałyśmy to!
Ale od początku...
Kilka tygodni temu Monika powiedziała, że jej idol - amerykański fotograf Alex Webb ma w Warszawie swoją wystawę i koniecznie musimy na nią iść! Dawno postanowiłyśmy razem chodzić na wernisaże, wystawy i inne artystyczne wydarzenia. Od czegoś trzeba zacząć. 
A od wystawy idola? Najlepiej! Ustaliłyśmy termin naszej wizyty w Yours Gallery na 26 sierpnia. Widząc tę zbliżającą się datę w kalendarzu przypomniałam Monice o wystawie. Okazało się, że... nie pójdziemy! 
Skąd taka zmiana?
Dlaczego?
Czy ma innego idola?
Czy coś innego w planach?
Nie.....
Wystawa się już odbyła...... 10 lat temu...... w roku 2005.......... Ot, takie drobne niedopatrzenie w internetowym magazynie informacji.
Zatem o Amerykaninie poczytam i obejrzę, co mi google zaproponuje. 
Namierzamy inną wystawę!

PS. Ostatnio jedna wiekowa pani doradziła mi, żebym wyjechała do Ameryki na kilka lat i tam wyrobiła sobie "nazwisko" w kręgach sztuki malarskiej. Po powrocie bez problemu miałabym sprzedawać "snobom" swoje obrazy po 10 i 20 tys. ;)
Amerykanin w Polsce, to ....... dlaczego nie Polka w Ameryce?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Motoryzacja na usługach

Lubię sprzęty z silnikami, zwłaszcza jednoślady. 
Posiadam taki starszy ode mnie - Jawa 50 typ 20. Znana jest też pod nazwą Kaczusia lub Pancerka. Kto czyta ten blog, zna ją na pewno!
Ale zdarza się, że motoryzacja wkracza na salony. Dosłownie!!!
Oto salon polskiego projektanta mody Łukasza Jemioła, a na wystawie.... sami zobaczcie, jakie cudo! Piękna, włoska Vespa!
Bransoletka z przewodów elektrycznych (tym razem samochodowych)- to propozycja firmy Karlik Art, która współpracuje z projektantką Anną Orską. Na skuter w sam raz :)
Jednoślady potrafią być fascynujące! Mogą być przedmiotem poszukiwań fotograficznych, inspiracji, po prostu przedmiotem kultu.
Oto moja Jawa okiem młodego fotografa Wiktora J.


sobota, 22 sierpnia 2015

Uwaga! Kawa!

Zapraszam na kawę!
W kubku? Czy w filiżance, a może .... w wysokiej szklance?
Temat kawy wzięłam na malarski warsztat i .... bawiłam się nim. Technika olejna na płótnie. Kwadratowe obrazki mają wymiary 20x20 cm i mogą być świetną dekoracją do kuchni.
Widać, że ...lubię też tkaniny :) I nie jest to złudzenie! 
Marzy mi się połączenie obu tych wspaniałych mediów!
Tymczasem....stygnie kawa!
Zapraszam :)
A to jeszcze nie koniec!

piątek, 14 sierpnia 2015

Z różnych stron...

Miejsca, w których byłam wciąż gdzieś mi się jawią. 
Myślę o nich, przywołuję z pamięci, z fotografii. 
Oto kościół św. Mikołaja, który znajduje się w Pradze w dzielnicy Mala Strana. Jego wspaniała barokowa kopuła wraz z wieżą pięknie się prezentowała i wciąż wchodziła w kadry naszych zdjęć! To dobrze! Mogliśmy ją podziwiać z wielu perspektyw i z każdej wyglądała atrakcyjnie.
Tutaj w tle, na pierwszym planie Wełtawa.
Tu lekko pod górkę, ale kopuła wraz z bębnem dobrze widoczna.
 Stojąc przed wejściem do świątyni kopuła zaczyna się chować za fasadę.
Kopuła wraz z dzwonnicą w całej krasie wśród czerwonych dachów. Zauważcie, że nie wchodzą w kadr żadne udziwnione drapacze chmur, których w naszej stolicy coraz więcej.
 
Ciekawostki związane z kościołem św. Mikołaja na Malej Stranie:
- stawiano go ponad pół wieku (1704-56);
- jest przykładem budowli w stylu barokowym;
- kopuła ma średnicę 17 m;
- koncertował tutaj na kościelnych organach Wolfgang Amadeusz Mozart;
- w 1855 roku odbył się tu ślub piwowara z Galicji założyciela browaru Okocim wraz z Czeszką z Hradczan.

środa, 12 sierpnia 2015

Jawa na zamku

Jawa lubi zwiedzać! 
A pejzaże z perspektywy jednośladu są wspaniałe! Inspirujące! Motywujące do ... malowania!
Nieśpiesznie, ale z mocnym postanowieniem wozi mnie tu i tam. Byłyśmy ostatnio aż dwa razy w Mirowie i Bobolicach. Pierwszy wyjazd był celowy. Postanowiłam zwiedzić okoliczne atrakcje.

Drugim razem miała być to zwykła przejażdżka, tak jak się jeździ konno, aby rumak się nie zastał. 
Hi hi..... Jednak podczas tej przejażdżki bez celu stwierdziłam, że w sumie to .... jestem w drodze do Mirowa. Dlaczego tam nie pojechać? I tak mieliśmy tam jechać we trójkę, pogadać, zjeść lody pod zamkiem. No to ja byłam pierwsza! Zadzwoniłam do nich i powiedziałam: "Ja już jestem!"
Reszta dojechała samochodem :) A dla mnie to już nie to! 
Zapewne nie czuli zmian temperatur, nie słyszeli cykających owadów, parującej wręcz łąki, nie wiedzieli ciekawie kładących się cieni w lesie, wspaniałych łąk i skoszonych zbóż w kolorze starego złota...

piątek, 7 sierpnia 2015

Oddech

Byłam wczoraj w Zachęcie. Wszędzie upał, a w gmachu Zachęty przyjemny chłód. 
Czy to znaczy, że sztuka nie rozgrzewa, nie rozpala? 
Działa wprost odwrotnie, a więc.... w przypadku gorącego lata może studzić emocje!
Wystaw dużo, byłam na wszystkich z Hanią jakiś czas temu. Tym razem postanowiłam iść tylko na "Filko-Fylko_Phylko" omijając po drodze inne sale.
Stano Filko to artysta słowacki, zasłynął w latach 60-tych z realizacji environment. Stano tworzył sytuacje przestrzenne, w której oglądający to bierni uczestnicy. 
Centralnym punktem wystawy była instalacja "Oddech" (znana też jako "Wiatr" lub "Pneumatyczne serce"). To wielki balon, pęcherz, o średnicy kilku metrów wypełniający jedną z sal. Kiedy byłam pierwszy raz na wystawie balon był nadęty i napięty. Wczoraj jego odwłok smętnie leżał na posadzce galerii. Chodziłam wokół, czytałam opisy dzieł i życiorys artysty, aż tu nagle balon zaczął się napełniać! Włączył się sprzęt dmuchający, pracował głośno i wytrwale, tak że w kilka minut instalacja "Oddech" nabrała powietrza! 
Było to dla mnie przeżycie! Poczułam siłę, moc! Byłam uczestnikiem - zafascynowanym!!!
A potem balon zastygł dumny i wielki. Wtedy mogłam usłyszeć głosy Filko, wydobywające się z głośników rozstawionych w różnych miejscach. Wykrzykiwał pojedyncze słowa, zrozumiałam - "kosmos", "przyszłość", "rzeczywistość".
 Foto ze strony Zachęty. Autor: Marek Krzyżanek.