czwartek, 5 lutego 2015

Martwa natura na trawie

Czytałam życiorys Bohumila Hrabala, którego książki bardzo lubię! Odpowiada mi sposób pisania o zwykłych wydarzeniach, czy czasem ... po prostu o zwykłym braku wydarzeń. Autor siedzi w barze, sączy piwo i przysłuchuje się czy tylko obserwuje ludzi.... I robi z tego literaturę!!!
Hrabal często zachwycał się rozgardiaszem, śmieciami, odpadkami, które w jakimś momencie powieści się pojawiały. Opisywał dokładnie, plastycznie tak - że czytając, spośród liter można było wydobyć ten obraz!
Nie lubię bałaganu, odrapanych tynków i zardzewiałych przedmiotów porzuconych w trawie, a jednocześnie mnie to fascynuje, zachwyca - zestaw barw i kształt plam odrapanych rzeczy. Mała zaniedbana chatka z chylącym się płotem jest po prostu malownicza. Otynkowany dom ze schludnym obejściem jest zbyt nudny, żeby stał się tematem obrazu olejnego.
Kiedyś taką martwą naturę zastałam na trawniku. Nic nie ruszałam! Wyobraziłam sobie tylko, że taki jest zamysł autora - świadomy lub nie! Zrobiłam serię zdjęć i poszłam. Kompozycja świetna, zestaw barw też! Popatrzcie na rynienkę z wodą u góry po lewej! Cudo!!!! I z jednej strony byłam oburzona na czyjeś bezmyślne bałaganiarstwo, z drugiej strony doceniłam taki wspaniały widok, leżący dosłownie "pod nogami"! Inspiracje można znaleźć WSZĘDZIE!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz