wtorek, 23 czerwca 2015

Jedno zdjęcie - sto inspiracji

Jedno takie zdjęcie zrobione spontanicznie gdzieś w centrum stolicy, może być dla mnie... setką inspiracji! 
Odkąd posiadam własną maszynę do szycia, manekin jest mi bardzo bliski! Również w znaczeniu dosłownym! Mam go w bliskiej odległości od biurka z maszyną. Służy mi wiernie podczas szyciowych przygód, pomaga i prezentuje odzież, którą na niego zarzucę. Znosi cierpliwie wbijanie szpilek!!!
Manekiny kojarzą mi się też z miejscem, w którym kiedyś pracowałam. Pracownia sukien ślubnych! Największa przyjemność? Przyszywanie niezliczonej ilości pereł w formie "wrzecionka"! Czułam się, jak posiadaczka skarbca! Choć perły były sztuczne, ale co tam, wystarczyło trochę wyobraźni.
Manekiny to też anonimowy tłum, jakiś taki nagi, wyczekujący, niekompletny, smutny, ale i bardzo rzeźbiarski... Temat na wiersz.
Czarne manekiny widoczne przez zakurzoną szybę to też świetny widok, który mogłabym rozwinąć na kilku płótnach malując farbami olejnymi!
Macie jakieś skojarzenia?
Przeczytam wszystkie z ochotą!

niedziela, 21 czerwca 2015

Spódnica Julii

Jakiś czas temu zajmowała mnie bardzo spódnica Julii. Długo szukałam tkanin, szczególnie granatu. Chciałam, żeby był trochę "szkolny", ale i modny!
Idea była taka, aby na tiulowej halce umieścić granatową spódnicę, która swobodnie będzie leżeć czy powiewać na tej 5 warstwowej bazie (1 warstwa podszewka, 4 warstwy tiulu w dwóch długościach).
Spódnica się udała! W pasie 3 gumki o szerokości 0,5 cm, w talii pasek do wiązania w kokardkę -  na tyle. Bardzo mi się podoba! Sama zapragnęłam mieć tiulową spódnicę! Ale to w późniejszym czasie i innym kolorze.
Do kompletu doszyłam również opaskę na włosy. Bazą jest metalowa opaska, którą umiejętnie starałam się obszyć i udekorować 3 tkaninowymi różami.
Nie zabrakło również metki, którą pracowicie uszyłam na maszynie "z ręki". Jakiś akcent mojego rzemiosła być musi! :)

czwartek, 11 czerwca 2015

Długi miniony weekend

Długi weekend to ten, co już minął....
Jak go spędziliście?
Ja bardzo aktywnie i znowu mnóstwo wrażeń przenikających się.
Pływałam w dobrym towarzystwie na żaglówce o wdzięcznej nazwie "Czajka". Nawet nie "czailiśmy się" specjalnie, raczej łapaliśmy wiatr w żagle i ....pełną mocą - Naprzód!
Nie jeździłam na Jawie. Jest w remoncie. Uczestniczyłam za to w remontowaniu skrzyni biegów, która w środku wygląda bardzo malowniczo. To te różnej wielkości trybiki, które odpowiednio działając - zmieniają biegi w Jawie. Przypominam - pojazd ten ma 3 biegi i luz!
Swój zapał do jazdy na jednośladach wyposażonych w silniki trochę podkarmiłam jadąc jako pasażer na pięknej Hondzie Shadow.
Było też mnóstwo spotkań towarzyskich ludzi w wieku od 1,5 do 74 lat i dużo zdjęć!
Nie brakło czasu na przejrzenie obrazów i wybranie kilkunastu.... 
Kto wie, gdzie mogą zawisnąć....
Strona Sztuki Przenikania na facebooku - otrzymuje czasem ciekawe propozycje.... 
:)