wtorek, 7 lipca 2015

Kilka odcieni tiulowego szaleństwa

Łódź to miasto wspaniałe. Pełne przeciwieństw i różnorodności. Miasto kamienic i tekstyliów! Lubię je bardzo i od kilku lat przyjaźnię się z miastem Łódź!
Byłam tam....wczoraj! Ot, taki spontaniczny wypad. 
Rano pijesz kawę i nagle myśl przychodzi "A może do Łodzi?" 
Oprócz włóczęgi piotrkowskiej, odwiedziłam kilka sklepów (w tym 2 hurtownie) z tkaninami. Kupiłam trochę tiulu na spódnicę. Granat. 
Wydał mi się bardzo inspirujący! Kiedy znaleźliśmy się w centrum miasta postanowiłam go ożywić, zaszaleć, przygotować 5 kreacji w przysłowiowe 3 minuty! 
Bo tkanina potrafi dać radość, nie tylko przy kupowaniu i szyciu, ale ...... po prostu, że jest! Taka właśnie! Przezroczysta, lejąca, lekka, zwiewna jak....poezja!
Chwilo trwaj!






Fot. Krzysztof

4 komentarze:

  1. Zwariowana Ty! Otulona w tiulu (albo ciulu jak się u nas żartuje :) ) na pewno wyczarujesz z niego cudo! Dla mnie Łódź zawsze szara i fabryczna, ale może złymi uliczkami łaziłam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łódź się zmienia! Ale to nie znaczy, że już nie jest szara i fabryczna! Ja ją uwielbiam za ten klimat przemysłowy, a kamienice ...... o nich będzie kolejny wpis! Cuda! I te odnowione i te, których czas nie oszczędza.....

      Usuń
  2. Czekamy teraz na spódnicę. Chyba pokażesz jak juz uszyjesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne!!! Już bym chciała :) Ale teraz szyłam obrus i 3 poszewki na poduszki :) Uwielbiam nocne szycie!

      Usuń