poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Koniec wakacji...

Trzeba jeszcze wspomnieć, to co wydarzyło się przez dwa wspaniałe letnie miesiące.
Trzeba będzie jeszcze wspominać nie raz, żeby nie zapomnieć....
A potem żeby uwierzyć, że było się tam czy tu, przeżywało, oglądało, fotografowało....
Naprawdę???
Zwiedziłam nowe miejsca, choćby taki mało znaczący Ożarów -  tam spodobał mi się dworzec kolejowy, zwłaszcza stary budynek. Widok z żelaznego mostu na tory i na perony...
Była Łódź - dwa razy równie fascynująca, co przemysłowa! Lubię ją! Chętnie do niej wracam!
I marzenie mi się spełniło - Praga!!! Najlepsze, co mogłam zobaczyć! Miasto wymarzone, wyczytane, wyśnione - stało się miejscem realnym, które poczułam całą sobą!
Dwie wyprawy Jawą do Mirowa! Wspaniały czas :) Choć za drugim razem Jawa była szalona i chciała wyskoczyć ....sama z siebie! Takie miała wysokie obroty!
Innym razem nie dowiozła mnie do ruin zamku Olsztyn, chociaż próbowałam ją przekonać. Utknęłyśmy w jednej z wiosek! 
I żagle wspaniałe też zaliczyliśmy! To wielka sztuka korzystać z wiatru i mądrze kierować żaglówką! Pływaliśmy też taką łajbą z silnikiem! Nawet przejęłam ster!
I pierwszy raz płynęłam kajakiem! I bardzo mi się podobało, choć miałam wątpliwości. Boję się wody! A teraz wiem, że kajaki są super! Chcę jeszcze!!!
Zwiedzanie stolicy to już norma, choć czasem się trafią goście i trzeba inaczej spojrzeć na atrakcje! Odbył się nawet mały plener fotograficzny! Dwuaparatowy.
Odwiedziliśmy też inne miasta leżące nad Wisłą - Kazimierz Dolny i Sandomierz! Śliczne małe perełki architektury z dobrą turystyczną atmosferą!
Było dużo dobrej rozrywki, śmiechu, towarzystwa (np. przy kawie nad Amerykanem), wiele inspiracji, a czasem i ciężkiej pracy!
Wspominajmy wakacyjny czas!

środa, 26 sierpnia 2015

Wystawa, której nie ma...

Czy można iść na wystawę, której nie ma?
Tak, planowałyśmy to!
Ale od początku...
Kilka tygodni temu Monika powiedziała, że jej idol - amerykański fotograf Alex Webb ma w Warszawie swoją wystawę i koniecznie musimy na nią iść! Dawno postanowiłyśmy razem chodzić na wernisaże, wystawy i inne artystyczne wydarzenia. Od czegoś trzeba zacząć. 
A od wystawy idola? Najlepiej! Ustaliłyśmy termin naszej wizyty w Yours Gallery na 26 sierpnia. Widząc tę zbliżającą się datę w kalendarzu przypomniałam Monice o wystawie. Okazało się, że... nie pójdziemy! 
Skąd taka zmiana?
Dlaczego?
Czy ma innego idola?
Czy coś innego w planach?
Nie.....
Wystawa się już odbyła...... 10 lat temu...... w roku 2005.......... Ot, takie drobne niedopatrzenie w internetowym magazynie informacji.
Zatem o Amerykaninie poczytam i obejrzę, co mi google zaproponuje. 
Namierzamy inną wystawę!

PS. Ostatnio jedna wiekowa pani doradziła mi, żebym wyjechała do Ameryki na kilka lat i tam wyrobiła sobie "nazwisko" w kręgach sztuki malarskiej. Po powrocie bez problemu miałabym sprzedawać "snobom" swoje obrazy po 10 i 20 tys. ;)
Amerykanin w Polsce, to ....... dlaczego nie Polka w Ameryce?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Motoryzacja na usługach

Lubię sprzęty z silnikami, zwłaszcza jednoślady. 
Posiadam taki starszy ode mnie - Jawa 50 typ 20. Znana jest też pod nazwą Kaczusia lub Pancerka. Kto czyta ten blog, zna ją na pewno!
Ale zdarza się, że motoryzacja wkracza na salony. Dosłownie!!!
Oto salon polskiego projektanta mody Łukasza Jemioła, a na wystawie.... sami zobaczcie, jakie cudo! Piękna, włoska Vespa!
Bransoletka z przewodów elektrycznych (tym razem samochodowych)- to propozycja firmy Karlik Art, która współpracuje z projektantką Anną Orską. Na skuter w sam raz :)
Jednoślady potrafią być fascynujące! Mogą być przedmiotem poszukiwań fotograficznych, inspiracji, po prostu przedmiotem kultu.
Oto moja Jawa okiem młodego fotografa Wiktora J.


sobota, 22 sierpnia 2015

Uwaga! Kawa!

Zapraszam na kawę!
W kubku? Czy w filiżance, a może .... w wysokiej szklance?
Temat kawy wzięłam na malarski warsztat i .... bawiłam się nim. Technika olejna na płótnie. Kwadratowe obrazki mają wymiary 20x20 cm i mogą być świetną dekoracją do kuchni.
Widać, że ...lubię też tkaniny :) I nie jest to złudzenie! 
Marzy mi się połączenie obu tych wspaniałych mediów!
Tymczasem....stygnie kawa!
Zapraszam :)
A to jeszcze nie koniec!

piątek, 14 sierpnia 2015

Z różnych stron...

Miejsca, w których byłam wciąż gdzieś mi się jawią. 
Myślę o nich, przywołuję z pamięci, z fotografii. 
Oto kościół św. Mikołaja, który znajduje się w Pradze w dzielnicy Mala Strana. Jego wspaniała barokowa kopuła wraz z wieżą pięknie się prezentowała i wciąż wchodziła w kadry naszych zdjęć! To dobrze! Mogliśmy ją podziwiać z wielu perspektyw i z każdej wyglądała atrakcyjnie.
Tutaj w tle, na pierwszym planie Wełtawa.
Tu lekko pod górkę, ale kopuła wraz z bębnem dobrze widoczna.
 Stojąc przed wejściem do świątyni kopuła zaczyna się chować za fasadę.
Kopuła wraz z dzwonnicą w całej krasie wśród czerwonych dachów. Zauważcie, że nie wchodzą w kadr żadne udziwnione drapacze chmur, których w naszej stolicy coraz więcej.
 
Ciekawostki związane z kościołem św. Mikołaja na Malej Stranie:
- stawiano go ponad pół wieku (1704-56);
- jest przykładem budowli w stylu barokowym;
- kopuła ma średnicę 17 m;
- koncertował tutaj na kościelnych organach Wolfgang Amadeusz Mozart;
- w 1855 roku odbył się tu ślub piwowara z Galicji założyciela browaru Okocim wraz z Czeszką z Hradczan.

środa, 12 sierpnia 2015

Jawa na zamku

Jawa lubi zwiedzać! 
A pejzaże z perspektywy jednośladu są wspaniałe! Inspirujące! Motywujące do ... malowania!
Nieśpiesznie, ale z mocnym postanowieniem wozi mnie tu i tam. Byłyśmy ostatnio aż dwa razy w Mirowie i Bobolicach. Pierwszy wyjazd był celowy. Postanowiłam zwiedzić okoliczne atrakcje.

Drugim razem miała być to zwykła przejażdżka, tak jak się jeździ konno, aby rumak się nie zastał. 
Hi hi..... Jednak podczas tej przejażdżki bez celu stwierdziłam, że w sumie to .... jestem w drodze do Mirowa. Dlaczego tam nie pojechać? I tak mieliśmy tam jechać we trójkę, pogadać, zjeść lody pod zamkiem. No to ja byłam pierwsza! Zadzwoniłam do nich i powiedziałam: "Ja już jestem!"
Reszta dojechała samochodem :) A dla mnie to już nie to! 
Zapewne nie czuli zmian temperatur, nie słyszeli cykających owadów, parującej wręcz łąki, nie wiedzieli ciekawie kładących się cieni w lesie, wspaniałych łąk i skoszonych zbóż w kolorze starego złota...

piątek, 7 sierpnia 2015

Oddech

Byłam wczoraj w Zachęcie. Wszędzie upał, a w gmachu Zachęty przyjemny chłód. 
Czy to znaczy, że sztuka nie rozgrzewa, nie rozpala? 
Działa wprost odwrotnie, a więc.... w przypadku gorącego lata może studzić emocje!
Wystaw dużo, byłam na wszystkich z Hanią jakiś czas temu. Tym razem postanowiłam iść tylko na "Filko-Fylko_Phylko" omijając po drodze inne sale.
Stano Filko to artysta słowacki, zasłynął w latach 60-tych z realizacji environment. Stano tworzył sytuacje przestrzenne, w której oglądający to bierni uczestnicy. 
Centralnym punktem wystawy była instalacja "Oddech" (znana też jako "Wiatr" lub "Pneumatyczne serce"). To wielki balon, pęcherz, o średnicy kilku metrów wypełniający jedną z sal. Kiedy byłam pierwszy raz na wystawie balon był nadęty i napięty. Wczoraj jego odwłok smętnie leżał na posadzce galerii. Chodziłam wokół, czytałam opisy dzieł i życiorys artysty, aż tu nagle balon zaczął się napełniać! Włączył się sprzęt dmuchający, pracował głośno i wytrwale, tak że w kilka minut instalacja "Oddech" nabrała powietrza! 
Było to dla mnie przeżycie! Poczułam siłę, moc! Byłam uczestnikiem - zafascynowanym!!!
A potem balon zastygł dumny i wielki. Wtedy mogłam usłyszeć głosy Filko, wydobywające się z głośników rozstawionych w różnych miejscach. Wykrzykiwał pojedyncze słowa, zrozumiałam - "kosmos", "przyszłość", "rzeczywistość".
 Foto ze strony Zachęty. Autor: Marek Krzyżanek.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Prascy artyści

W każdym czytanym przeze mnie przewodniku po Pradze był obszerny tekst na temat Alfonsa Muchy. Umarł w Pradze tuż przed wybuchem II wojny światowej, przeżywszy 79 lat.
Najbardziej znane jego prace, to grafiki przedstawiające piękne kobiety w otoczeniu kwiatów, liści i arabesek. Byłam w Muzeum Alfonsa Muchy - Panska 7. Obsługa przemówiła do mnie po francusku. Może tak do każdego?
Cieszyłam się, że w ogóle mogę oglądać prace wielkiego Muchy - przy każdym dziele były umieszczone duże symbole mówiące zwiedzającym dosadnie, że nie można robić zdjęć, ani filmować. Starałam się wszystko dobrze zapamiętać!
Podczas spacerów nad Wełtawą zauważyłam pomnik przedstawiający postać mężczyzny z paletą malarską w dłoni. O nim nie było ani słowa w moich przewodnikach. Zrobiłam sobie pamiątkową fotkę i musiałam przyznać sama przed sobą, że Josef Manes nie jest mi znany. 

Doczytałam o słynnym Józefie, mocno związanym z Pragą. Urodził się w 1820, zmarł 51 lat później. Pochodził z rodziny malarzy. Pierwsze lekcje pobierał u ojca, potem studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Pradze, następnie dwa lata w Monachium. Przez dwadzieścia lat mieszkał i tworzył w swoim zamku w Prohunice. Lubił podróże i wyprawy, także do Polski!
Namalował symbole dwunastu miesięcy do części kalendarzowej słynnego praskiego zegara znanego pod nazwą Orloj.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wymarzona Praga

Marzenie stało się rzeczywistością, nabrało konkretnych kształtów, barw, zapachu, atmosfery. Spełniło się!
Przeniknęłam Pragę, tak jak ona w tym samym czasie przeniknęła mnie. To oznacza "być"!
Pięknie było! Mnóstwo zabytków i zapierających w piersiach widoków. Każda uliczka kończyła się jakimś pięknym akcentem, a jeśli skręciłam w inną - nie pozostawała gorsza od poprzedniej, a czasem nawet lepsza! To był jakiś wyścig piękna!
Wypiłam kawę z widokiem na Muzeum Narodowe, a potem koniecznie chciałam mieć fotkę z tą monumentalną architekturą. To bardzo ważne dla mnie - gdzie piję kawę! Za widok mogę zapłacić więcej, niż warta jest kawa!
 
Fotografowałam wystawy, napisy, znaki drogowe, ludzi, motocykle, tramwaje!
Wszystko! Co jest trochę inne, ciekawe....

Dużo czytałam o Pradze przed wizytą, ale teraz czuję,  że mam do przeczytania jeszcze więcej! Miejsce pobudziło moją potrzebę zgłębiania wiedzy o ludziach i twórcach czeskiej sztuki!
Kto był w Pradze? Napiszcie swoje wrażenia!