piątek, 30 grudnia 2016

Malowane, nie tylko prezenty....

Wielką przyjemnością jest otrzymywać prezenty, ale nie wiem czy nie większą - przygotowywać je własnoręcznie. Oto filiżanka ze spodeczkiem w róże... dla Róży! Wypełniona świątecznymi pierniczkami powędrowała do swojej nowej właścicielki, imienniczki.
Pięknym prezentem są też obrazy. Cieszę się, że moje!!! Podczas wystawy w MDK-u w Myszkowie wpadły w oko Państwu B. i zostały zakupione! (Serdecznie pozdrawiam!)
A jak spakować malowany prezent - olej na płótnie? Szybko wymyśliłam malarskie opakowanie. Szary papier (który tak naprawdę jest bardziej brązowy, ale tak się mówi) przeszyłam (tak! maszyną do szycia!!!) czerwoną nitką na brzegach (to się naprawdę dobrze trzyma!) i domalowałam akrylami wstążkę. Użyłam koloru czerwonego, a kiedy już wysechł - odrobinę złotego! Sprawiło mi to niesamowitą frajdę! Torby uszyłam tak, aby pasowały do wymiaru obrazów! I tak od dziś będą pakowane moje dzieła! Kolor malowanej wstążki mogę namalować w dowolnych barwach! 
Poniżej torby zawierające Sztukę!

czwartek, 29 grudnia 2016

W pamięci jak w szufladzie...

Sprzątałam w starych szufladach, do których tylko rzeczy się dokłada, a prawie nie zagląda... Zajrzałam! Kilka zwykłych przedmiotów, a w głowie wirówka myśli, wspomnień...
Szminka w kolorze ciemnej śliwki. Pomalowałam usta na wieczorek poetycki. Irek powiedział wtedy, że musiałam strasznie zmarznąć, bo mam sine usta. :)
Drewniane trójkątne kolczyki z odrobiną matowego złota - zrobione przez chłopaka Olgi, koleżanki ze studiów. Bardzo je lubiłam. I tamte studia, Olgę, Kraków...
Stara fota zrobiona jeszcze Zenith'em na klisze, portret typu "selfie".
Mnóstwo rysunków i szkiców, wnętrz, ogrodów, prac tworzonych do wierszy, geometria wykreślna - postrach pierwszego roku AW... 
Projekty tworzone na kalkach, rysowane cienkopisem, podmalowywane tłustą pastelą z obu stron kalki! Uwielbiałam tę technikę! Taka zapowiedź sztuki przenikania...
I to grzebanie w szufladzie, jak grzebanie w pamięci... coś za mgłą widzę, coś utraciłam, coś zyskałam... przenikają nie tylko przedmioty i rysunki, ale i myśli, wspomnienia, przeszłość z teraźniejszością...
Muzyczny hit mojego mijającego już dnia: Jaromir Nohavica "Ty ptáš se mě"

środa, 28 grudnia 2016

Poświątecznie o świętach...

Nie było czasu pisać przed świętami! 
Dla porządku w notatkach blogowych muszę jednak napisać, o tym co minęło. W tym roku zrobiłam 20 kartek w technice akwareli i wszystkie zostały wysłane. Do bliskich mi osób, przyjaciół, rodziny, znajomych, do dyrekcji liceum plastycznego, którego jestem absolwentką, do zaprzyjaźnionych Domów Kultury, do Papieża, do czasopisma "Wiadomości ASP", które wprost z Krakowa czytane są w Warszawie! Myślę jednak, że mogło być tych kartek jeszcze więcej i wciąż znalazłby się Ktoś, kto zostałby z radością obdarowany!
Przedświąteczne małe i większe spotkania, prezenty i słodkie upominki, wymiana podarków... jakie to przyjemne! Na przykład na stacji metra Ratusz Arsenał. Ja dla Hani pierniki, ona mi cudne bombki szydełkowe - obie prace wykonane własnymi naszymi rękami! A jak pięknie na zdjęciu się prezentują! Jeszcze raz, dziękuję Haniu!!!
Zapraszam na stronę Hani - tam więcej jej cudów! http://hannasoja.blogspot.com/


środa, 30 listopada 2016

Kraków inaczej...

Odwiedzić Kraków to... jak wrócić znowu na studia! Dla mnie to zawsze dobre wspomnienia, chociaż zacierają się w mojej pamięci nazwy ulic, a to co było nie zawsze pokrywa się z tym... co obecnie jest. Minęło 15 lat od kiedy Kraków beze mnie, ja bez Krakowa.
Zabytki dalej wspaniałe, monumentalne. Potrafią napawać mnie wzruszeniem! Patrzę na dekoracje w nawach i doceniam pracę twórców! Ceglane mury pną się pod samo niebo! Obcasy stukają o bruk, odbijają się światła, bo wieczór mokry... i tłumny!!! Tną czarne sylwety drzew secesyjny teatr na części i kawałki.
I zaskakuje mnie miasto! Zapyziały dworzec PKS z kultowym barem SMOK (tynk z sufitu prosto w zupie) zniknął! Pochłonęły go nowe budynki, świetliste galerie i sztuczny ledowy blask! W takim miejscu trudno mi się odnaleźć, bo pamięć wciąż odtwarza stare kawałki tamtego świata. Ale.... spojrzałam przychylnie! 
Doceniam rytm nowoczesności w Starym Krakowie.

wtorek, 29 listopada 2016

Dzieje się, nie dzieje...

Listopad swoimi wieczornymi klimatami nie napawa mnie optymizmem. Może dlatego, że nie lubię malować przy sztucznym świetle. Wszystkie barwy wtedy są lekko zażółcone i ... przekłamane.
Jednak podjęłam kilka prób - chciałam działać!
Wzięłam udział w konkursach na hasło (Warszawa), na krótki film o zapominaniu (Łódź), na projekt maskotki (Opole). Zaczęłam, ale nie skończyłam - projekt kolorystyki obiektów Toruńskich Wodociągów. Bywa i tak.
Postanowiłam do końca miesiąca pozwolić sobie na nie-działanie.
Tak będzie lepiej.

wtorek, 8 listopada 2016

Koji Kamoji w Warszawie

Wczoraj w deszczu ulicą Mazowiecką, mokrą i oświetloną, zwielokrotnioną przez odbijające się światła  - doszłam do celu. Najpierw były to zakupy branżowe (pędzle, taśmy i ramy). Potem się zmieniło i celem stała się wystawa w Domu Artysty Plastyka (w skrócie DAP). Mogłam wreszcie przeżyć dzieła japońskiego artysty. Tyle o nim czytałam, słyszałam i .... wreszcie poznaliśmy się!
Mimo, że mistrz Koji Kamoji nie był obecny, ja weszłam w kontakt z jego obrazami, a one przemówiły do mnie, mocno, wyraźnie, choć niewiele użyły słów. 
Białe ściany, białe obrazy, przestrzeń wypełniona ciszą aż po brzegi i ja. Spokój.
A za oknem zupełnie w kontraście pozostała ciemna przestrzeń jesiennego popołudnia, ruch, wymowna czerń pochłaniająca wszystko.
Poczułam i to, i to....

poniedziałek, 7 listopada 2016

Obrazy wróciły do bazy

Skończyła się wystawa...
A tak było mi miło, zebrać wszystkie moje wysiłki zaklęte w obrazach i zobaczyć, jak ich dużo. Bardzo dużo! Jakie to jest motywujące! Sama siebie zmotywowałam!?
Kiedy byłam na studiach i roboty było naprawdę dużo, a sił i chęci jakby mniej....chodziłam na wystawy, żeby zobaczyć, jak inni działają! Od razu miałam ochotę tworzyć!
Teraz też!
Wszystko kiedyś musi się skończyć. 
Obrazy wróciły do bazy.
Najważniejsze jednak, że są gotowe i czekają na ... nowe miejsca prezentacji. Kraków, Wrocław, Warszawa? Mogą być też mniejsze miejscowości.
W jedną z niedziel miałam okazję tam wpaść w towarzystwie Siostry, obejrzeć jeszcze raz, zrobić jeszcze kilka fot....
Nacieszyć oko i serce! 

wtorek, 1 listopada 2016

To, co minęło...

W taki dzień, jak dziś jestem pełna refleksji. Jak mogłabym to zilustrować? 
Obrazami, które podejmują temat minionego stanu rzeczy. Są dowodem na istnienie czegoś, czego dziś już nie możemy zobaczyć. Ale ... możemy sobie wyobrazić. Albo tylko cieszyć się widokiem tego, co pozostało. Docenić kolor i kompozycję. Wczytać się w ślady i smugi. W głowie ułożyć wiersz. Zanucić refleksyjną pieśń. Zamyślić się, zadumać pięknie nad tym, co minęło...
Obraz z cegłami to zwykły zewnętrzny mur w Mrągowie. Ujął mnie resztkami tynku, liniami, które wyznaczały kiedyś klatkę schodową. To co dla innych jest zwykłym brakiem dbałości o wygląd miasta, dla mnie ma magię, dreszczyk emocji. Jest zapiskiem przeszłości.

Obraz z błękitnym niebem to fragment miasta Łódź. Wyburzona część kamienicy odsłoniła wnętrze. To takie przewrotne - to co było ukryte, jest na zewnątrz! Wnętrze stało się elewacją! I też mnóstwo śladów, otworów, kolorów ścian, które pięknie się komponują. Zachwycają zestawem ciepłych barw... a dwuskrzydłowe drzwi zapraszają do jakiegoś świata.... czyjegoś świata....
Oba obrazy zrobiłam na dużych płótnach, o tych samych wymiarach. Myślę, że mogłabym zrobić serię malarską takich miejsc.... takich, które minęły, a mnie zachwycają!

poniedziałek, 31 października 2016

Pejzaż ze szczurem

Wspominając jeszcze rozmowy z wernisażu.... Zagadnął mnie jeden 5-cio latek, którego znam i powiedział szczerze, że widział ... obraz ze szczurem! Ponieważ znajdowaliśmy się tylko w przestrzeni wystawy, nie było możliwości, aby Kuba zobaczył jeszcze jakieś inne dzieła, w tym np. szkic animalistyczny. Hm... Chodzi zatem o jakiś MÓJ obraz. Żaden ze szczurów nie ujął mnie tak, abym go chciała uwiecznić na płótnie.... przynajmniej na razie! 
Najprostszym wyjściem było podejść do obrazu. Kuba zaprowadził mnie do trzech abstrakcji, które posiadały elementy z blachy i z triumfem pokazał... szczura! Był to miedziany element obrazu.
Doceniłam jego wrażliwość. Pejzaż ze szczurem...szczur w pejzażu.... może być ciekawym tematem dla artysty. Ucieszyłam się też, że obraz działa na widza (bez względu na wiek) i wywołuje skojarzenia! To znaczy, że obraz żyje! Wchodzi w relacje z Odbiorcą już bez udziału Twórcy!
SUPER! 


niedziela, 30 października 2016

Wnętrze kwiatu

Kiedy na wernisażu nastąpił moment odprężenia, głównie u mnie. Kiedy już powiedziałam, co było dla mnie ważne i konieczne. Kiedy można było już zacząć oglądać wystawę i mieć własne przemyślenia...
Podeszły do mnie Joanna z Ingą i zapytały, co przedstawia jeden z obrazów. Pytanie było z serii: TRUDNE. Na wystawie prezentowałam głównie pejzaż i czy malowany pędzlem, czy szpachlą - zawsze w miarę czytelny i zrozumiały....Ale było też kilka abstrakcji.
Obraz wskazany przez moje Koleżanki był pejzażem, który każdy może zinterpretować dowolnie. Były osoby, które widziały anioła, pola i las.... Jednak najbardziej podobała mi się interpretacja Joanny, że jest to WNĘTRZE KWIATU. Jak tylko to powiedziała, poczułam się, jakbym tam była! Aksamitne płatki, lekki zapach, kolory! Światło lekko przebijające przez organiczne ścianki. Alicja w Krainie Czarów, czyli dokładnie tam, gdzie czuję się najlepiej! Od tamtej chwili o tym moim obrazie myślę tyko jako "Wnętrze kwiatu" i taki tytuł mu nadaję! Zmieniam! Jaki miał wcześniej? 
Nieważne.... nie pamiętam.....

czwartek, 20 października 2016

Wernisaż - KoALICJA BARW

Na ten moment czekałam długo. Było to czekanie poprzez DZIAŁANIE!!! I nagle miałam powiedzieć kilka słów....
Jako plastyk najchętniej wypowiadam się w twórczości - SŁOWEM MALOWANYM! Wszystkim zebranym w tym dniu, przybliżyłam ideę wystawy "KoALICJA BARW". Zaprezentowałam pejzaż w technice olej na płótnie, chociaż interesuje mnie i fotografia, tkanina artystyczna, animacja i inne techniki malarskie, jak na przykład akwarela. Jednak chciałam pokazać, że jeden temat - tu: pejzaż - jest jak studnia! Niewyczerpalny! Na wiele sposobów można go podawać, zupełnie jak danie w restauracji! Moje pejzaże są realistyczne, geometryczne, wrażeniowe, impresjonistyczne, także abstrakcyjne. 
Cieszy mnie nie tylko efekt, ale i proces tworzenia! 
Inspiruje mnie wszystko! Piękny pejzaż, przestrzeń, mgła, deszcz na szybach, żaglówki na wodzie, fotografia, ruiny, dzieła wielkich mistrzów.
Przed wszystkim inspirują mnie LUDZIE! Podróżami, postrzeganiem świata, pasjami, uporem w dążeniu do celu, poczuciem humoru!
Z tych wszystkich inspiracji i motywacji... przychodzi moment, w którym pojawia się bezsilność. Kiedy to realizować? Jest bardzo mało czasu!
Picasso powiedział, że obraz zaczyna istnieć w momencie zobaczenia go przez innych! 
Moje obrazy zaczęły istnieć dokładnie 9 października 2016 roku  o godzinie 17 w Miejskim Domu Kultury w Myszkowie!
Sztuka Przenikania żyje we mnie, zaprezentowałam więc jeszcze animację "Impresje miejskie" oraz film "W Krainie Alicji"... bo obraz wprawiony w ruch też leży w moich zainteresowaniach. Mąż mój Krzysztof przeczytał kilka moich wierszy!
Pozdrawiam wszystkich, którzy zaszczycili moje obrazy swoją obecnością! 
Wasza obecność nadała temu wydarzeniu SENS!

poniedziałek, 26 września 2016

Zapach malarstwa

Czy jest coś takiego jak zapach malarstwa? Zapewniam Was, że jest. Prosty przykład: wizyta w budynku Akademii Sztuk Pięknych (kiedyś porównywałam krakowską z warszawską)... i zapach ten sam! Farby, oleje i werniks! Dla mnie tak pachnie twórcza atmosfera. Może dlatego, że sama wdychałam jej opary i dobrze mi się kojarzy?!
Lubię rozcierać farbę na płótnie i słuchać tego szurania... czy to pędzel szczeciniak czy szpachla, choć ta druga bardziej drapie. 
Do moich ulubionych zajęć należy werniksowanie. Kiedy już skończę obraz, a on jest suchy.... ale tak bezdyskusyjnie suchy w każdym zakamarku, tam gdzie grubiej i tam gdzie cienko farby.... wtedy przystępuję do tej ulubionej czynności. Werniks nakładam czystym pędzlem, wcieram w szorstkości farby, a wszystko pokrywa się lekko połyskującą warstwą. Sprawdzam pod światło, gdzie jeszcze go nie nałożyłam. Werniks chroni przed kurzem, ale też nadaje barwom soczystości.
Zatem malarstwo ma zapach!
Jest to też dźwięk przy nakładaniu farby różnymi narzędziami.
A soczystości .... uznajmy za smaki! 
Sztuka przenikania....
 

środa, 31 sierpnia 2016

Chodzę po niebie

Jeszcze chodzę po niebie. Bo byłam. Kręcił się świat. Błękitna Planeta dawała tyle przestrzeni. Białe skrzydła żaglówek niczym anioły. Powolne płynne ruchy. Spokój. Sto pejzaży przed oczami. Jak na starej kliszy. Plusk, łopot, echo pod mostami. I wędrówka w góry. W słońcu i w deszczu. Aż po samo niebo. Dziś jeszcze chodzę tam....

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wietrzenie pracowni

W niedzielę wietrzyłam pracownię! Dosłownie! 
Robiłam przegląd tego co mam. Zamiast układać obrazy w sterty wprost na podłodze, wyciągnęłam je i ułożyłam bezpośrednio na trawie. W plenerze na świeżym powietrzu. Bardzo mi się podobała ta akcja....natura w pejzażu czy.... pejzaż w naturze.....
Obrazy zatoczyły krąg w swojej egzystencji. Najpierw powstały z zachwytu naturą, potem wróciły na łono natury.... taka zabawa przy ciężkiej pracy.
 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Ostatni dzień wakacji

Jaki kolor ma ostatni dzień wakacji? 
Nie jest bardzo ciepły w odcieniu, bo upalne lato (jeśli było) już za nami. Tak jak wiosenne soczyste zielenie. Do jesieni jeszcze trochę, więc ostre oranże i czerwienie muszą poczekać.
Dla mnie ostatni dzień wakacji ma kolor rozbielonej szmaragdowej zieleni. Jak to skomentował Vzorko na mojej stronie fb - kolor spatynowanej miedzi!
Tak!
I jak to pięknie pasuje do ostatniego dnia wakacji! Patyną zachodzą piękne wspomnienia. Z czasem zatraci się blask słońca, jak przez mgłę obejrzę wakacyjne pejzaże, coś się dobrze zapamięta, a coś .... umknie i uleci pod patyną... upływającego czasu....
Oto ilustracja tematu z naszej pięknej Łodzi i ślicznej Pragi u naszych sąsiadów. 
PS. Czy zauważyliście, że pod szmaragdową zasłoną czai się .... nadzieja?

środa, 24 sierpnia 2016

Pracownia BALCONY

Maluję dużo i intensywnie, a pomysłów przybywa i przybywa.... Nie dziwcie się! Góry i dwa razy Mazury to przedsionki raju!
Najprzyjemniej maluje mi się w pracowni balkonowej. Myślałam nawet, że powinnam ją nazwać BALCONY! Bo brzmi przyjemnie, napisana dobrze wygląda, a zrozumiała jest dla całego świata...
Duża przestrzeń, zadaszenie (które pozwala malować nawet w deszczowe dni), świeże powietrze (jak na warszawskie standardy), winogron (świetnie maskuje przed wzrokiem ciekawskich).
Idealnie byłoby malować w plenerze! Nie zawsze jest to możliwe, a z weną się nie walczy! 
A to dzieła, które schną przed położeniem kolejnej warstwy farb.
Uchylam rąbka tajemnicy. W październiku WYSTAWA!!!
P.S.
Maluję na balkonie, czyli w pracowni BALCONY. Naprzeciwko sąsiadka również ma balkon, a nawet dwa ...balkony :) Pani w średnim wieku w towarzystwie psa siedzi skupiona przy stoliku i coś robi. Odrywam się na chwilę od mieszania farb i podglądam przez liście winnych gron. Chronią mnie przed wzrokiem ciekawskich... ale i ja trochę ciekawska być mogę dzięki nim. Na stoliku u sąsiadki kartka papieru, może notesik, może bloczek i jakieś kolorowe kostki. Ona maluje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam konkurencję? Nie, nie odbieram tego tak. Cieszę się, że ktoś obok też ma chęć bawić się kolorem, twórczą pracą. Jeszcze raz spoglądam przez gęstwinę liści i owoców winogrona. Sąsiadka dalej skupiona, pociąga pędzelkiem, nosi na nim jakiś ostry odcień oranżu. Sąsiadka maluje..... PAZNOKCIE!!!

 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

9 Międzynarodowe Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej

"życie jak tkanina
pełne wątków
różnobarwnych nici
powiewa na wietrze
w przydomowej
przestrzeni"
19 sierpnia br. o godz. 17.30 odbył się wernisaż 9 Międzynarodowego Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej "Z krosna do Krosna". W tej edycji wzięło udział 98 artystów - w tym ja -  z 9 krajów, którzy zaprezentowali 120 prac. 
Cieszę się, że moja praca pt. "Początek" znalazła się na wystawie w Galerii BWA w Krośnie. Tkanina ma wymiary 41x57cm, stworzona w technice kolażu, barwiona i szyta, naciągnięta na drewniany blejtram.
Oto zdjęcie znalezione na stronie fb Biennale, które przedstawia obrady jurorów. "Początek" na drugim planie.

 Artystyczna tkanina lniana "Początek"
Wszelkie przemyślenia, skojarzenia, refleksje mile widziane. 
Zapraszam do wypowiedzi w komentarzach!

niedziela, 21 sierpnia 2016

Minimalizm maksymalnego jeziora

Kocham pejzaż!
Prześwietlony słońcem, ale i wieczorny, mroczny, ziarnisty.
Realistyczny, linearny i geometryczny, minimalistyczny.
Z grubą warstwą farby i rozmyty, olej prawie jak akwarela.
Przyroda to wszystko potrafi pokazać, jeśli chce się zobaczyć!
Oto minimalizm największego jeziora w Polsce. Kadr pokazuje jak niewiele trzeba środków by pokazać piękno natury. Rozległe, choć płytkie jezioro Śniardwy oddala od nas horyzont tworząc regularną spokojną kompozycję w poziomie.
A to już krok do abstrakcji...

środa, 3 sierpnia 2016

Trudne pytania

Wczoraj cały dzień miałam na malowanie... 
Oczywiście wiązało się to z przygotowaniami... Musiałam sama ze sobą ustalić, co chcę malować? Co jeszcze w głowie zostało po mazurskich i pienińskich podróżach? Co warte jest prezentacji, a z czego można zrezygnować, choć w pierwszej chwili wydawało się atrakcyjne? Czy malować tylko pędzlem czy dodać również szpachlowe impasty? Czy dodać linie, a może zrobić pejzaż zgeometryzowany? Rozrzedzać mocno farby jak akwarele?
Rozpakowałam zakupione podobrazia, dołożyłam nowe farby do starych. (Kupiłam farby polskiej produkcji z nadzieją, że w ten sposób wspiera się lokalny biznes i zatrudnienie.) Dobierałam temat do formatu płótna! To też ważne!
Machałam pędzlami różnej grubości, aż mnie zaczęła ręka boleć! Szpachlą zbierać nadmiar farby to duża przyjemność. Dźwięk, zapach, konsystencja.
Ale wciągnęło mnie.... to działanie, za którym tęsknię i chciałabym .... spędzić w ten sposób życie! Czy to możliwe? 

wtorek, 2 sierpnia 2016

Po drugiej stronie lustra

Woda tworzy atmosferę, odbija, zwielokrotnia, przenika, łagodzi, uspokaja!
Zaczęłam od Mazur o czym już pisałam. Tam nad każdym jeziorem takie widoki, że .... zostać miesiąc i malować to MAŁO!
Zwykła wycieczka motocyklowa również miała swój finał nad wodą. To Dzibice wieczorem. Pięknie wyglądają sylwety mechanicznych koni na tle odbitego nieba.
Pieniny też pełne wspaniałych krajobrazów. Czy to z perspektywy Dunajca czy z Dunajcem w pejzażu. A przecież jeszcze Jezioro Czorsztyńskie ze swoją tajemniczą atmosferą! Cuda!
Do kolekcji mam jeszcze wrażenia z żaglówki o imieniu Czajka! Tęcza i złoty zachód słońca pięknie wygląda nad wodą! Malować, szybko malować póki w głowie wszystkie wodne wrażenia....

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Mazurskie plenery

Urlop to czas zachwytu.
Moment, w którym można się zatrzymać i pokontemplować. Docenić naturę za jej pomysłowość, kompozycję, szlachetność barw, atmosferę.
Zabrałam w podróż akwarele, żeby zrobić notatki techniką wodną lustrzanych mazurskich wód. 
Próbowałam złapać w kadr to, co mnie zachwyciło! To był prawdziwy relaks!
Czuję niedosyt!

wtorek, 19 lipca 2016

Spokój wód

Wakacje to czas relaksu i spokoju! Czy na pewno?
Poranne wahania - jechać, nie jechać. Nerwowe grzebanie w telefonie i sprawdzanie pogody gdzieś tam, w efektownym miejscu. Podjęcie nagłej i niespodziewanej decyzji. Zerwanie się na równe nogi. Wyjmowanie walizek i plecaków, napełnianie ich po brzegi, po pas, po szyję. Zbieranie drobiazgów, rzeczy przydatnych, nieodzownych i koniecznych. Dorzucenie jeszcze kilku "jakbyco" oraz "nawszelkiwypadek". Trochę tekstów do poduszki, chociaż jedna pozycja w myśl zasady "na urlopie się uczę". Jeszcze obiektywy do aparatu w telefonie, "trzecia ręka", lustrzanka, GPS. Dobra, laptopa nie biorę! 
Potem podróż z przystankami na nowe ekscytacje. Szybkie zwiedzanie zapyziałych mieścinek, bo przed nami jeszcze taki kawał drogi. Zachwycanie się tym, co małomiasteczkowe, tym co natura dała - piękne wysokie lasy, chmury kłębiące się nad głową, nad samochodem, nad ulicą. Pada!
A potem w Mrągowie już leje! Ulewa taka, że parasol przecieka, kapie mi wprost na moje ramię. Zziębnięte ramię ubrane tylko w koszulkę z krótkim rękawem. Ale to deszcz w Mrągowie. Inny, wakacyjny, nowy! Potem szybkie wybieranie noclegu, bo przecież namiot w bagażniku to jeden z tych przedmiotów, który stał się tym niekoniecznym, nieprzydatnym. Wszelki przypadek, deszczyk, wilgoć wszelka.... Telefon jeden, potem drugi, jazda według GPS, wyciąganie tobołków przy już ładniejszym niebie, jeszcze tylko kapie gdzieniegdzie... kap kap, a wieczór robi się pogodny....    
Z okien już widzę jezioro Czos, czos, cos, ... coś jakby piękne....
Szybkie odświeżanie po podróży. Po mokrych trawach na skróty ku wodzie. Po żwirkach, trzeszczących piaskach, za zbyt wolno idącymi turystami, a ja się spieszę. Bardzo, bardzo! 
Bo mnie urzekło coś, to coś.... jezioro Czos...... 
Ten spokój wód.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Kingsajz

Chciałabym czasami stać się krasnoludkiem.
Zmienić wymiar i skalę otoczenia.
Spojrzeć na wszystko inaczej.
Czasem z dołu. Czasem z góry.
Być dla kogoś słodkim maleństwem.
Wierzyć w czyjąś wielką moc.
Zamieszkać w filiżance po kawie.
Spać w pantofelku.
Za ocean mieć zwykłą wannę.
Cieszyć się z wielkich ... drobiazgów.

piątek, 8 lipca 2016

AkwareLOVE

Ten tydzień był ... akwarelowy. Początkowo myślałam, że od razu zacznę malować farbami olejnymi. Jednak intuicja kobieca podpowiedziała mi, żebym się najpierw rozmalowała! Jest coś takiego! To tak jak przed meczem... rozgrzewka! Takie przygotowanie  mięśni i umysłu.
Tematem przewodnim były kwiaty, głównie maki w najróżniejszych odmianach i sposobach malowania. Nie mam czegoś takiego jak wyrobiony styl. Uwielbiam eksperymentować! 
Na facebooku Sztuka Przenikania ogłosiła konkurs, w którym będzie można wygrać akwarele! Sztuka Przenikania chce się dzielić swoją sztuką i przenikać!
Oto akwarele, która dotychczas zdobyły najwięcej głosów "lubię to".
Zapraszam do zabawy na stronie fb Sztuka Przenikania :)

wtorek, 5 lipca 2016

Wrocław w nowej formie

Myślałam, że nie uda mi się złapać żadnej. 
Że uciekną, pękną, ulotne jak .... marzenia, jak .... bańki mydlane! 
Było ich mnóstwo na rynku. Tak jak ludzi. Poruszały się w stadzie. Szybko i jakby histerycznie. Dopiero przy oglądaniu zdjęć w telefonie, na spokojnie, przy kawie, zauważyłam, że ...udało się! Bańka lecąca w przestrzeni unosiła ze sobą trochę powietrza i obrazu Wrocławia! Mam ją! Połyskiwała tęczowymi barwami i nadawała nową formę światu poza nią. 
Jak soczewka! A przecież tego dnia miałam przy sobie mały zestaw obiektywów do aparatów wbudowanych w telefon. Ulubione "rybie oko" często używałam, żeby zobaczyć Wrocław inaczej! W nowej formie! Ciekawy! Pokusiłam się nawet na film... obraz jakby ułożony na kuli...
Kula - najdoskonalsza forma nie mająca ani początku, ani końca... Idealna!
Czy dla wszystkich? :)

czwartek, 30 czerwca 2016

Wstrzymać lawinę

Na początku jest przyjemnie, kiedy spada na Ciebie pierwsza złota moneta... pierwszy czekoladowy cukierek, lizak, pluszak... choćby żabka..... Kiedy spada dziesiąty i piętnasty - cieszysz się z obfitości. Kiedy dostajesz w głowę setnym cukierkiem a dwieście lizaków zaraz cię zasypie.... myślisz sobie...... "Bez przesady"! I już nie ma się z czego cieszyć!! Przy złotych monetach można by jeszcze podyskutować... Leżysz przysypany nadmiarem..... To lawina!
Ja mam z nią do czynienia!
Lawina pomysłów mnie zalewa. 
Z pierwszego się cieszę, drugi szkicuję, piąty zupełnie nie związany z drugim każe mi skręcić w lewo i zająć się pomysłem siódmym. Kiedy lekko ogarniam siódmy uruchamia się piętnasty z szesnastym i porzucam siódmy, bo te kolejne wydają mi się lepsze! I tak dochodzimy do pomysłu numer trzydzieści. A notatnik ma ich jeszcze dwadzieścia osiem.....
Nie ma we mnie konsekwencji, rzucam się na pomysły jak dziecko na cukierki w błyszczących papierkach. Tym czasem taki pomysł choć wspaniały, to tylko ułuda.... jeśli nie stoi za nim coś innego, potężnego, wymagającego dyscypliny i pracy - REALIZACJA!
Zatem wstrzymuję lawinę!
Porywam jeden pomysł (uciekam szybko, żeby mnie nie zasypało) i oddalam się gdzieś tam, gdzie będę mogła popracować w skupieniu!
 

sobota, 18 czerwca 2016

Ważna wiadomość

Pewne jest to, że.... moja lniana artystyczna tkanina  musi zostać spakowana i .... czeka ją wyjazd do Krosna! W czwartek otrzymałam dobrą  i ważną wiadomość. Praca przeszła kwalifikację wstępną, która odbywała się na podstawie fotografii.
Zatem... "POCZĄTEK" wyrusza w trasę!
Jest radość!

piątek, 17 czerwca 2016

Brother&Sister Team

Jazda motocyklem to nie tylko wiatr we włosach, duma z posiadanych umiejętności zmiany biegów lewą nogą, pozdrawianie na trasie innych zakochanych w jednośladach z silnikiem, nowe ekscytacje jak jazda trasą szybkiego ruchu albo.... nocą przez las.... to także, a może przede wszystkim - zwiedzanie! 
Dokąd jedziemy? W jakieś ładne miejsce!
Tym sposobem można zobaczyć coś ot, tak po prostu, bez wielkich zamierzeń.
W maju wybraliśmy się na dwa motocykle w trasę, która po wyrysowaniu w google wyglądała tak: 
Zobaczyłam stuletni pałacyk "Czarny Las", który oprócz pięknej fasady posiada wnętrza utrzymane w stylu oraz stary park z drzewami i malowniczym stawem.
W Świerklańcu też pełen zachwyt! Wspaniały park ogromnych rozmiarów i pałac, o którym kiedyś mówiono "Mały Wersal". Sami wiecie, co to mogło wtedy oznaczać! Dziś jeszcze widać ślady świetności! 
Oto jak pasja do motocykli może wspierać pasję do architektury i sztuki.