środa, 27 kwietnia 2016

Projekt tkanin

Czasem biorę udział w konkursach. Konkretny temat i przede wszystkim termin narzucają mi tempo pracy. I motywują. 
Projektowałam tkaniny obiciowe. Docięłam z papieru kilkanaście kwadratów i "dawaj"..... bawić się kredkami, akwarelami, pędzlami. Potem efekty poddałam dyskusji w najbliższym otoczeniu i wysłałam projekty.
A które Wam, drodzy czytelnicy przypadły do gustu?
Projekt nr 1 "Akwarela"
Projekt nr 2 "Kreski":
Projekt nr 3 "Cieniowane"
Projekt nr 4 "Biżuteria"
Projekt nr 5 "Sznurówka"
Projekt nr 6 "Przenikanie"

Na każdy komentarz z numerem projektu - odpowiedź gwarantowana :)

wtorek, 19 kwietnia 2016

Nowe perspektywy

Już nie raz czytaliście o Jawie 50, z perspektywy której zdarzało mi się widzieć świat! Dwa lata temu ją kupiłam.... A jest różnica! Zamiast w konserwie typu: samochód - jechać i nic nie widzieć, swobodnie się rozglądam i czuję otaczającą mnie naturę! 
Ostatnio również jeździłam.... Ale zmieniła się trochę perspektywa. Zamiast 3 biegów - mam 5. Zamiast powolnej jazdy, mogę mieć też szybką. Zamiast siedzenia typu "taboret", mam teraz wygodne jak fotel, siodło! Przed zakrętem nie muszę już wyciągać ręki, żeby zasygnalizować skręt - mam kierunkowskazy!!! Jest też kontrolka luzu! I zamiast pojemności 50, teraz 125! I dwa cylindry!
Moje nowe perspektywy wyglądają tak.
Z radością i zachwytem patrzę na pejzaże. Wybieram miejsca, gdzie mogłabym się udać w plener! Nade wszystko kocham drzewa! Te pojedyncze jak i "tłumy" leśne. Wijące się drogi i dróżki oraz otwartą przestrzeń!
Zwiedzam dokładnie okolice, które są mi znane, ale .... nie tak szczegółowo! Zawsze jest coś do odkrycia! 
Cieszy mnie też fakt z nauczenia się prowadzenia takiego sprzętu jak motocykl. Zawsze o tym marzyłam! Ten można prowadzić posiadając prawo jazdy kat. B. I to jest super!
Oto ona Yamaha Virago 125! 
Może i ona zostanie tematem moich obrazów?
PS. Dla tych, którzy pokochali Jawę dobra wiadomość - ma się dobrze i pozdrawia! :D

wtorek, 5 kwietnia 2016

Sztuka przy kawie

Jest taka kawiarnia-galeria, która urzeka mnie swoją lokalizacją. Przy malowniczym wytyczonym na planie koła placu, w podcieniach jednego z budynków mieści się galeria Funky. Lubię to! 
Bo przy kawie można pogadać.
Bo przy kawie można poczytać.
Bo przy kawie można ... pobyć w świecie artysty, wśród jego prac. Delektować się kawą i sztuką.
Wspomnę dwie ostatnie wystawy.

Miraże. Drugi obraz. To dwa zbiory fotografii.
Autor: Ewa 'Kavka' Szczurek. 
Jak pisze artystka:
MIRAŻE - to szukanie alternatywnego świata. Zabawa światem, kolorem i czasem.
DRUGI OBRAZ to świat oglądany w zwierciadłach rzek, kałuż czy witryn sklepowych. 
Miraże ujęły mnie feerią barw, wesołością,  szaloną formą. Ale cykl Drugi Obraz jest mi bliższy! To jest to, czego i ja poszukuję w mojej Sztuce Przenikania. Świat z tafli i luster wody, zwielokrotnienia w szybach, multiplikacje i nakładanie się planów. Siedziałam jak zaczarowana, z kawą pośród bliskich mi, a jednak nie moich - poszukiwań! 

Wczoraj przy cappuccino w dużej filiżance mogłam podziwiać grafikę warsztatową dwóch artystek o takim samym imieniu - Magda. Chmielek i Kołodzińska. 
Uwielbiam taką grafikę! Te przebarwienia, ślady narzędzi, ten odcisk pod ciężarem prasy - jedyny w swoim rodzaju! To była uczta! A do tego kawa :) Formaty grafik nieduże, ale każda ciekawa! Żałowałam, że niektóre wiszą dosyć wysoko, a może to ja jestem zbyt niska... Sztuka górą! Lubię badać wzrokiem takie dzieła. Potrafię się zachwycić kreską, plamą, strukturą, monochromatycznością ... Ach... gdyby tak wygrać w lotto i zacząć kupować dzieła, które poruszają moje serce....
Wystawa nosi tytuł Potargany szelest i jak podkreślają artystki, jest to próba interpretacji natury i jej żywiołów. Jeśli dodamy do tego emocje, zmysły, wyobraźnię i ekspresję to .... otrzymamy wszystko, co chciały wyrazić dwie Magdy. I ja to poczułam! Dziewczyny! Pełen sukces!!!
Wystawa jest świeżo otwarta! Kto chce, może poddać się urokom grafiki warsztatowej!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Ulica Mazowiecka

Byłam dziś na małych zakupach w sklepie z artykułami dla plastyków. W Warszawie jest słynna ulica - Mazowiecka, pełna takich branżowych sklepów. Ma to ciekawy klimat i praktyczne zastosowanie. Najbardziej lubię chodzić do sklepu z ramami i płótnami w piwnicach Domu Artysty Plastyka. Wstępuje się tam po schodkach stukając obcasami - nie muszą być wysokie! Obcasy rzecz jasna, bo schodki nie są.... Ale ten dźwięk jest dla mnie ważny. Nie pytajcie dlaczego!
Mijam salę wystaw, a potem na zakręcie schodów  zaczytuję się w ogłoszeniach wywieszonych na tablicy. Są to wydruki z komputera, ale też pisane odręcznie. Dotyczą wystaw, wernisaży, sprzedaży np. krosien lub sztalug, plenerów czy wynajęcia pracowni z miłą koleżanką artystką na spółkę. Bardzo tanio! 
Potem schodami w dół poszłam i zanurzyłam się w atmosferę.... bo tam pachnie gruntem do płócien, drewnianymi krosnami i jest bardzo wiele pustych ram... W takim miejscu wyobraźnia szaleje! Gdyby te ramy wypełnić tym, co mam w głowie?
Wychodząc zajrzałam do galerii. Jakaś zbiorowa wystawa. Nie oglądałam całej, bo to tak jakby zjeść wszystko na wystawnej kolacji i nie poczuć smaku poszczególnych potraw. Wybrałam kilka obrazów, żeby się delektować. Jedne przyciągnęły mnie tematem - słoneczna Italia, oliwkowe gaje i architektura w słońcu. Druga grupa obrazów to impresjonizm żywy, odważny w kolorach i nie przedstawiający nic konkretnego! A taki piękny, że jeszcze teraz mam go pod powiekami!
I jak to na Mazowieckiej... wszystko w klimacie. Nawet ulica piękny mi obraz ukazała, architektura lekko poruszona w kałuży wody.