poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Ulica Mazowiecka

Byłam dziś na małych zakupach w sklepie z artykułami dla plastyków. W Warszawie jest słynna ulica - Mazowiecka, pełna takich branżowych sklepów. Ma to ciekawy klimat i praktyczne zastosowanie. Najbardziej lubię chodzić do sklepu z ramami i płótnami w piwnicach Domu Artysty Plastyka. Wstępuje się tam po schodkach stukając obcasami - nie muszą być wysokie! Obcasy rzecz jasna, bo schodki nie są.... Ale ten dźwięk jest dla mnie ważny. Nie pytajcie dlaczego!
Mijam salę wystaw, a potem na zakręcie schodów  zaczytuję się w ogłoszeniach wywieszonych na tablicy. Są to wydruki z komputera, ale też pisane odręcznie. Dotyczą wystaw, wernisaży, sprzedaży np. krosien lub sztalug, plenerów czy wynajęcia pracowni z miłą koleżanką artystką na spółkę. Bardzo tanio! 
Potem schodami w dół poszłam i zanurzyłam się w atmosferę.... bo tam pachnie gruntem do płócien, drewnianymi krosnami i jest bardzo wiele pustych ram... W takim miejscu wyobraźnia szaleje! Gdyby te ramy wypełnić tym, co mam w głowie?
Wychodząc zajrzałam do galerii. Jakaś zbiorowa wystawa. Nie oglądałam całej, bo to tak jakby zjeść wszystko na wystawnej kolacji i nie poczuć smaku poszczególnych potraw. Wybrałam kilka obrazów, żeby się delektować. Jedne przyciągnęły mnie tematem - słoneczna Italia, oliwkowe gaje i architektura w słońcu. Druga grupa obrazów to impresjonizm żywy, odważny w kolorach i nie przedstawiający nic konkretnego! A taki piękny, że jeszcze teraz mam go pod powiekami!
I jak to na Mazowieckiej... wszystko w klimacie. Nawet ulica piękny mi obraz ukazała, architektura lekko poruszona w kałuży wody. 

 

3 komentarze:

  1. Polezę tam. Normalnie kiedyś polezę tam :). Tylko kupię szpilki. I schody będą moje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwku, jak tak czytam Twój komentarz to .... przypomina mi się, że to są dwa schodki chyba..... a może jeden? :D

      Usuń
    2. Lepszy jeden schodek w szpilce niż mila równiny w trampkach ;).

      Usuń