sobota, 7 maja 2016

Akwarelowa sobota

Obudziłam się rano dosyć wcześnie i ...w łóżku czytałam książkę pijąc kawę. O godz. 10 sytuacja zmieniła się totalnie... siedziałam grzecznie przy biurku, obok drugiej już kawy miałam kubek z wodą, paletę, pędzelki różnej grubości i twardości, farby akwarelowe w tubkach i w kostkach, pędzelki i cienkopis.... Malowałam akwarele... 
Jaka to przyjemność! Mieszanie kolorów, dokładanie kolejnych warstw...Ach! Powstały trzy akwarele, a na wszystkich kwiaty!
Nie z każdej pracy jestem zadowolona w równym stopniu. W jednej podoba mi się kształt kwiatów, w innej kolory bardziej udane... Próbowałam dzisiaj wytłumaczyć o co chodzi z głębią koloru, z jej szlachetnym odcieniem.... i już wiem! 
Akwarelę mogę porównać do perfum! Zwłaszcza ta refleksja jest trafna, kiedy maluję kwiaty! Na przykład frezje!!! Ale wróćmy do tematu zapachu. Perfumy pachną spójnie, ale składają się z wielu składników. Taki też powinien być kolor w akwareli. Nie nałożony prosto z tubki czy kostki, ale mieszany, a jeszcze lepiej... nakładany warstwami! Uwaga, czasem warstwa poprzednia powinna dobrze wyschnąć przed nałożeniem kolejnej!
I czuję, że powinnam malować więcej i więcej, więcej.....
 

4 komentarze:

  1. Więc maluj, maluj, maluj.
    A jak przeczytałam o tych perfumach to naprawdę poczułam frezje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Tak to opisałam, bo ... tak to czuję właśnie :D

      Usuń
  2. Ale ze mnie szczęściara !! :) Czy mówiłam już,że czuję jak TE frezje pachną?! Masz talent!! Nic dodać ... nic ująć... Kropka!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te, które masz, pachną tylko DLA CIEBIE!!! :)

      Usuń