piątek, 13 maja 2016

Farbowanie w planie

Miałam dzisiaj ból! Ból istnienia! Palec u nogi bardzo cierpiał, a z nim ja. Resztkami sił dowlokłam się do ulicy Mazowieckiej! O dzięki Tobie, żółty autobusie! Perspektywa weekendowego czasu bardzo mnie motywowała do realizacji zakupów. Farbowanie w planie!
Len zakupiony w wielkim kawałku zostanie pocięty i ufarbowany w różne zacieki, cieniowania i przebarwienia. Będzie się suszył potem na balkonie. W krótkim czasie poddam go ...szyciu! 
Co to będzie? Praca, którą od dawna noszę już w głowie... Zgłoszę ją na Międzynarodowe Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej w Krośnie. Wycisnę ten artyzm z barwników i zgrzebnego lnu! Sama jestem ciekawa, czym mnie zaskoczy praca nad tym dziełem. I jak będzie wyglądać finalny rezultat? Zaskoczenie nie jest wcale rzadkim zjawiskiem! Nawet u autora!
Przy okazji kupiłam blok akwarelowy, dwie kolejne farbki do kolekcji i płyn maskujący! Czasem trzeba ukryć to i owo pod maską! Hi hi..... 
Taaaak, da się ją zdjąć! Nawet trzeba w pewnym momencie!

6 komentarzy:

  1. Cudownie, że masz taką odskocznię od pracy zawodowej. Że też nie możesz utrzymywać się tylko z tworzenia... Czuć, że Ty to naprawdę kochasz. Powodzenia w Krośnie!
    A palec niech zdrowieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palec na wolności czuje się lepiej :) Już mi się ryjek cieszy na samą myśl farbowania :D Będę w oparach.... artyzmu! hihi

      Usuń
  2. Ciekawa jestem efektów Twojej pracy. Sama kiedyś zajmowałam się farbowaniem. Kupowało się bawełniany biały T-shirt albo brało taki, który już swą biel utracił. Na przodzie bluzki tworzyło się pęczki przy pomocy gumek recepturek i wkładało do farby. Efekty były ciekawe - pajęcze sieci i inne abstrakcyjne wzory. Powodzenia na konkursie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I drugiej takiej bluzki nie znajdziesz...wzorki jedyne w swoim rodzaju :) Też tak robiłam,nawet ze spódniczkami.Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. Tutaj będzie trochę trudniej bo...len już sam w sobie jest dosyć ciemny. Ale to nie przeszkadza. Szanuję go za szlachetność surowej barwy. Włożyłam do garnka pierwszą turę, która ma być w kolorze (jak głosi napis na opakowaniu barwnika) "TURKUS"! Zwinęłam w rulon pas tkaniny, a drugi kawałek artystycznie pogniotłam i tak włożyłam do garnka - żeby część wystawała nad poziomem....wody, czy może turkusowego morza :) hihihi Jutro będzie na ten temat wpis na blogu :D

      Usuń
    3. A wiecie, że ... poczułam chęć do farbowania ubrań, czy nawet wspomnianych przez Joannę białych T-shirtów, a może spódnic - o których mówiła/pisała Ligia. Ale super!!! Tylko czy jak mnie złapie deszcze to ciało też będę miała artystycznie farbowane???

      Usuń