piątek, 6 maja 2016

Pochwała prostoty

Czy można się cofnąć w czasie? Teoretycznie nie, ale...
Mnie się udało! Odwiedziłam Muzeum Wsi Kieleckiej i wiem, jak mogła wyglądać wieś moich dziadków.

To bardzo wzruszające, a jeszcze bardziej inspirujące do malowania. Ogarnęła mnie jakaś tęsknota za tym co minione...
W takich miejscach imponuje mi prostota życia, jaka wtedy musiała być. Oczywiście opinia moja jest wybiórcza. Podobają mi się proste prace w polu, których rytm wyznaczały pory roku, ale nie wiem, czy chciałabym je wykonywać zgięta w pół przez cały dzień. Nieskomplikowane urządzenia, które można samemu naprawić - świetnie, ale gdzie wygoda i świat wirtualny? Nade wszystko myślę, że nie było szalonego pędu na oślep za mamoną, a wiele gospodarstw było samowystarczalnych. Tego brakuje dziś, tutaj zapędziliśmy się, zapętliliśmy się, omamiliśmy się... tą mamoną.
Dziś marzę o pracowni, dużej, osobnej, oddzielonej od części mieszkalnej... Wtedy pracownie były po prostu w domu, "w salonie", gdzie spędzało się cały dzień przy pracy.
Może było trudniej (jeśli wejdziemy w porównania), ale ludzie wydawali się szczęśliwsi i jak opowiada mój tata - bardzo towarzyscy i prostolinijni.
A kto przyjąłby z Was zaproszenie na kawę w takiej chatce? Marzy mi się....

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Wstawiona! Teraz chatę ogarniam :D

      Usuń
    2. Ja przywiozę ciasto domowe :)!

      Usuń
    3. Będzie idealne do takiego domu :)

      Usuń