czwartek, 16 czerwca 2016

Atmosfera Akademii

Kiedy media wszem i wobec ogłaszają termin końcoworocznej wystawy prac studentów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie - czuję drżenie serca. Przypominam sobie takie wystawy w Krakowie. Żmudne przygotowywanie, ale w ciekawej atmosferze! Każdy student był przypisany wraz z innymi do jakiejś pracowni. Tak około 6 osób. Czasem była to mieszanka kilku roczników, więc można było kogoś bliżej poznać. Wieszanie prac, prezentacja modeli i makiet, żeby wszystko grało kompozycyjnie i kolorystycznie. Czasem wielokrotnie coś poprawialiśmy, żeby było wręcz idealnie! A na koniec zgodnie z tradycją, profesor zapraszał wszystkich na obiad do jakiejś fajnej knajpki, gdzie zmęczeni, ale zadowoleni wszyscy mogli pogadać i posilić się. To były czasy! Nie dziwi Was pewnie mój sentyment.
Poszłam na ASP w Warszawie. Zawsze to jakiś kontakt! 
Atmosfera? 
Identyczna! Mnóstwo prac i wewnętrzne polecenie, aby zachować milczenie i ... obcować. Tak samo jak w Krakowie - skrzypiące zniszczone drewniane parkiety, schody szare typu "salceson", surowość, jakaś tymczasowa ściana z płyty pomalowanej na biało, ławki na korytarzach, duże przestrzenie przechodzące w wąskie "uliczki"... I zapach nade wszystko dopełniający artystycznego wrażenia. Jak perfumy do pięknej kreacji.
TERPENTYNA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz