czwartek, 30 czerwca 2016

Wstrzymać lawinę

Na początku jest przyjemnie, kiedy spada na Ciebie pierwsza złota moneta... pierwszy czekoladowy cukierek, lizak, pluszak... choćby żabka..... Kiedy spada dziesiąty i piętnasty - cieszysz się z obfitości. Kiedy dostajesz w głowę setnym cukierkiem a dwieście lizaków zaraz cię zasypie.... myślisz sobie...... "Bez przesady"! I już nie ma się z czego cieszyć!! Przy złotych monetach można by jeszcze podyskutować... Leżysz przysypany nadmiarem..... To lawina!
Ja mam z nią do czynienia!
Lawina pomysłów mnie zalewa. 
Z pierwszego się cieszę, drugi szkicuję, piąty zupełnie nie związany z drugim każe mi skręcić w lewo i zająć się pomysłem siódmym. Kiedy lekko ogarniam siódmy uruchamia się piętnasty z szesnastym i porzucam siódmy, bo te kolejne wydają mi się lepsze! I tak dochodzimy do pomysłu numer trzydzieści. A notatnik ma ich jeszcze dwadzieścia osiem.....
Nie ma we mnie konsekwencji, rzucam się na pomysły jak dziecko na cukierki w błyszczących papierkach. Tym czasem taki pomysł choć wspaniały, to tylko ułuda.... jeśli nie stoi za nim coś innego, potężnego, wymagającego dyscypliny i pracy - REALIZACJA!
Zatem wstrzymuję lawinę!
Porywam jeden pomysł (uciekam szybko, żeby mnie nie zasypało) i oddalam się gdzieś tam, gdzie będę mogła popracować w skupieniu!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz