środa, 31 sierpnia 2016

Chodzę po niebie

Jeszcze chodzę po niebie. Bo byłam. Kręcił się świat. Błękitna Planeta dawała tyle przestrzeni. Białe skrzydła żaglówek niczym anioły. Powolne płynne ruchy. Spokój. Sto pejzaży przed oczami. Jak na starej kliszy. Plusk, łopot, echo pod mostami. I wędrówka w góry. W słońcu i w deszczu. Aż po samo niebo. Dziś jeszcze chodzę tam....

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wietrzenie pracowni

W niedzielę wietrzyłam pracownię! Dosłownie! 
Robiłam przegląd tego co mam. Zamiast układać obrazy w sterty wprost na podłodze, wyciągnęłam je i ułożyłam bezpośrednio na trawie. W plenerze na świeżym powietrzu. Bardzo mi się podobała ta akcja....natura w pejzażu czy.... pejzaż w naturze.....
Obrazy zatoczyły krąg w swojej egzystencji. Najpierw powstały z zachwytu naturą, potem wróciły na łono natury.... taka zabawa przy ciężkiej pracy.
 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Ostatni dzień wakacji

Jaki kolor ma ostatni dzień wakacji? 
Nie jest bardzo ciepły w odcieniu, bo upalne lato (jeśli było) już za nami. Tak jak wiosenne soczyste zielenie. Do jesieni jeszcze trochę, więc ostre oranże i czerwienie muszą poczekać.
Dla mnie ostatni dzień wakacji ma kolor rozbielonej szmaragdowej zieleni. Jak to skomentował Vzorko na mojej stronie fb - kolor spatynowanej miedzi!
Tak!
I jak to pięknie pasuje do ostatniego dnia wakacji! Patyną zachodzą piękne wspomnienia. Z czasem zatraci się blask słońca, jak przez mgłę obejrzę wakacyjne pejzaże, coś się dobrze zapamięta, a coś .... umknie i uleci pod patyną... upływającego czasu....
Oto ilustracja tematu z naszej pięknej Łodzi i ślicznej Pragi u naszych sąsiadów. 
PS. Czy zauważyliście, że pod szmaragdową zasłoną czai się .... nadzieja?

środa, 24 sierpnia 2016

Pracownia BALCONY

Maluję dużo i intensywnie, a pomysłów przybywa i przybywa.... Nie dziwcie się! Góry i dwa razy Mazury to przedsionki raju!
Najprzyjemniej maluje mi się w pracowni balkonowej. Myślałam nawet, że powinnam ją nazwać BALCONY! Bo brzmi przyjemnie, napisana dobrze wygląda, a zrozumiała jest dla całego świata...
Duża przestrzeń, zadaszenie (które pozwala malować nawet w deszczowe dni), świeże powietrze (jak na warszawskie standardy), winogron (świetnie maskuje przed wzrokiem ciekawskich).
Idealnie byłoby malować w plenerze! Nie zawsze jest to możliwe, a z weną się nie walczy! 
A to dzieła, które schną przed położeniem kolejnej warstwy farb.
Uchylam rąbka tajemnicy. W październiku WYSTAWA!!!
P.S.
Maluję na balkonie, czyli w pracowni BALCONY. Naprzeciwko sąsiadka również ma balkon, a nawet dwa ...balkony :) Pani w średnim wieku w towarzystwie psa siedzi skupiona przy stoliku i coś robi. Odrywam się na chwilę od mieszania farb i podglądam przez liście winnych gron. Chronią mnie przed wzrokiem ciekawskich... ale i ja trochę ciekawska być mogę dzięki nim. Na stoliku u sąsiadki kartka papieru, może notesik, może bloczek i jakieś kolorowe kostki. Ona maluje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam konkurencję? Nie, nie odbieram tego tak. Cieszę się, że ktoś obok też ma chęć bawić się kolorem, twórczą pracą. Jeszcze raz spoglądam przez gęstwinę liści i owoców winogrona. Sąsiadka dalej skupiona, pociąga pędzelkiem, nosi na nim jakiś ostry odcień oranżu. Sąsiadka maluje..... PAZNOKCIE!!!

 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

9 Międzynarodowe Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej

"życie jak tkanina
pełne wątków
różnobarwnych nici
powiewa na wietrze
w przydomowej
przestrzeni"
19 sierpnia br. o godz. 17.30 odbył się wernisaż 9 Międzynarodowego Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej "Z krosna do Krosna". W tej edycji wzięło udział 98 artystów - w tym ja -  z 9 krajów, którzy zaprezentowali 120 prac. 
Cieszę się, że moja praca pt. "Początek" znalazła się na wystawie w Galerii BWA w Krośnie. Tkanina ma wymiary 41x57cm, stworzona w technice kolażu, barwiona i szyta, naciągnięta na drewniany blejtram.
Oto zdjęcie znalezione na stronie fb Biennale, które przedstawia obrady jurorów. "Początek" na drugim planie.

 Artystyczna tkanina lniana "Początek"
Wszelkie przemyślenia, skojarzenia, refleksje mile widziane. 
Zapraszam do wypowiedzi w komentarzach!

niedziela, 21 sierpnia 2016

Minimalizm maksymalnego jeziora

Kocham pejzaż!
Prześwietlony słońcem, ale i wieczorny, mroczny, ziarnisty.
Realistyczny, linearny i geometryczny, minimalistyczny.
Z grubą warstwą farby i rozmyty, olej prawie jak akwarela.
Przyroda to wszystko potrafi pokazać, jeśli chce się zobaczyć!
Oto minimalizm największego jeziora w Polsce. Kadr pokazuje jak niewiele trzeba środków by pokazać piękno natury. Rozległe, choć płytkie jezioro Śniardwy oddala od nas horyzont tworząc regularną spokojną kompozycję w poziomie.
A to już krok do abstrakcji...

środa, 3 sierpnia 2016

Trudne pytania

Wczoraj cały dzień miałam na malowanie... 
Oczywiście wiązało się to z przygotowaniami... Musiałam sama ze sobą ustalić, co chcę malować? Co jeszcze w głowie zostało po mazurskich i pienińskich podróżach? Co warte jest prezentacji, a z czego można zrezygnować, choć w pierwszej chwili wydawało się atrakcyjne? Czy malować tylko pędzlem czy dodać również szpachlowe impasty? Czy dodać linie, a może zrobić pejzaż zgeometryzowany? Rozrzedzać mocno farby jak akwarele?
Rozpakowałam zakupione podobrazia, dołożyłam nowe farby do starych. (Kupiłam farby polskiej produkcji z nadzieją, że w ten sposób wspiera się lokalny biznes i zatrudnienie.) Dobierałam temat do formatu płótna! To też ważne!
Machałam pędzlami różnej grubości, aż mnie zaczęła ręka boleć! Szpachlą zbierać nadmiar farby to duża przyjemność. Dźwięk, zapach, konsystencja.
Ale wciągnęło mnie.... to działanie, za którym tęsknię i chciałabym .... spędzić w ten sposób życie! Czy to możliwe? 

wtorek, 2 sierpnia 2016

Po drugiej stronie lustra

Woda tworzy atmosferę, odbija, zwielokrotnia, przenika, łagodzi, uspokaja!
Zaczęłam od Mazur o czym już pisałam. Tam nad każdym jeziorem takie widoki, że .... zostać miesiąc i malować to MAŁO!
Zwykła wycieczka motocyklowa również miała swój finał nad wodą. To Dzibice wieczorem. Pięknie wyglądają sylwety mechanicznych koni na tle odbitego nieba.
Pieniny też pełne wspaniałych krajobrazów. Czy to z perspektywy Dunajca czy z Dunajcem w pejzażu. A przecież jeszcze Jezioro Czorsztyńskie ze swoją tajemniczą atmosferą! Cuda!
Do kolekcji mam jeszcze wrażenia z żaglówki o imieniu Czajka! Tęcza i złoty zachód słońca pięknie wygląda nad wodą! Malować, szybko malować póki w głowie wszystkie wodne wrażenia....

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Mazurskie plenery

Urlop to czas zachwytu.
Moment, w którym można się zatrzymać i pokontemplować. Docenić naturę za jej pomysłowość, kompozycję, szlachetność barw, atmosferę.
Zabrałam w podróż akwarele, żeby zrobić notatki techniką wodną lustrzanych mazurskich wód. 
Próbowałam złapać w kadr to, co mnie zachwyciło! To był prawdziwy relaks!
Czuję niedosyt!