środa, 3 sierpnia 2016

Trudne pytania

Wczoraj cały dzień miałam na malowanie... 
Oczywiście wiązało się to z przygotowaniami... Musiałam sama ze sobą ustalić, co chcę malować? Co jeszcze w głowie zostało po mazurskich i pienińskich podróżach? Co warte jest prezentacji, a z czego można zrezygnować, choć w pierwszej chwili wydawało się atrakcyjne? Czy malować tylko pędzlem czy dodać również szpachlowe impasty? Czy dodać linie, a może zrobić pejzaż zgeometryzowany? Rozrzedzać mocno farby jak akwarele?
Rozpakowałam zakupione podobrazia, dołożyłam nowe farby do starych. (Kupiłam farby polskiej produkcji z nadzieją, że w ten sposób wspiera się lokalny biznes i zatrudnienie.) Dobierałam temat do formatu płótna! To też ważne!
Machałam pędzlami różnej grubości, aż mnie zaczęła ręka boleć! Szpachlą zbierać nadmiar farby to duża przyjemność. Dźwięk, zapach, konsystencja.
Ale wciągnęło mnie.... to działanie, za którym tęsknię i chciałabym .... spędzić w ten sposób życie! Czy to możliwe? 

2 komentarze:

  1. Coraz piękniejsze są efekty Twojego malarskiego życia. Wolisz je od życia z szycia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, lubię też część mojego życia z szycia. Wierzę, że uda mi się kiedyś zorganizować pracownię tak, żeby w połowie była malarska a w połowie szyciowa!
      Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak fifty fifty :)

      Usuń