poniedziałek, 26 września 2016

Zapach malarstwa

Czy jest coś takiego jak zapach malarstwa? Zapewniam Was, że jest. Prosty przykład: wizyta w budynku Akademii Sztuk Pięknych (kiedyś porównywałam krakowską z warszawską)... i zapach ten sam! Farby, oleje i werniks! Dla mnie tak pachnie twórcza atmosfera. Może dlatego, że sama wdychałam jej opary i dobrze mi się kojarzy?!
Lubię rozcierać farbę na płótnie i słuchać tego szurania... czy to pędzel szczeciniak czy szpachla, choć ta druga bardziej drapie. 
Do moich ulubionych zajęć należy werniksowanie. Kiedy już skończę obraz, a on jest suchy.... ale tak bezdyskusyjnie suchy w każdym zakamarku, tam gdzie grubiej i tam gdzie cienko farby.... wtedy przystępuję do tej ulubionej czynności. Werniks nakładam czystym pędzlem, wcieram w szorstkości farby, a wszystko pokrywa się lekko połyskującą warstwą. Sprawdzam pod światło, gdzie jeszcze go nie nałożyłam. Werniks chroni przed kurzem, ale też nadaje barwom soczystości.
Zatem malarstwo ma zapach!
Jest to też dźwięk przy nakładaniu farby różnymi narzędziami.
A soczystości .... uznajmy za smaki! 
Sztuka przenikania....