środa, 30 listopada 2016

Kraków inaczej...

Odwiedzić Kraków to... jak wrócić znowu na studia! Dla mnie to zawsze dobre wspomnienia, chociaż zacierają się w mojej pamięci nazwy ulic, a to co było nie zawsze pokrywa się z tym... co obecnie jest. Minęło 15 lat od kiedy Kraków beze mnie, ja bez Krakowa.
Zabytki dalej wspaniałe, monumentalne. Potrafią napawać mnie wzruszeniem! Patrzę na dekoracje w nawach i doceniam pracę twórców! Ceglane mury pną się pod samo niebo! Obcasy stukają o bruk, odbijają się światła, bo wieczór mokry... i tłumny!!! Tną czarne sylwety drzew secesyjny teatr na części i kawałki.
I zaskakuje mnie miasto! Zapyziały dworzec PKS z kultowym barem SMOK (tynk z sufitu prosto w zupie) zniknął! Pochłonęły go nowe budynki, świetliste galerie i sztuczny ledowy blask! W takim miejscu trudno mi się odnaleźć, bo pamięć wciąż odtwarza stare kawałki tamtego świata. Ale.... spojrzałam przychylnie! 
Doceniam rytm nowoczesności w Starym Krakowie.

wtorek, 29 listopada 2016

Dzieje się, nie dzieje...

Listopad swoimi wieczornymi klimatami nie napawa mnie optymizmem. Może dlatego, że nie lubię malować przy sztucznym świetle. Wszystkie barwy wtedy są lekko zażółcone i ... przekłamane.
Jednak podjęłam kilka prób - chciałam działać!
Wzięłam udział w konkursach na hasło (Warszawa), na krótki film o zapominaniu (Łódź), na projekt maskotki (Opole). Zaczęłam, ale nie skończyłam - projekt kolorystyki obiektów Toruńskich Wodociągów. Bywa i tak.
Postanowiłam do końca miesiąca pozwolić sobie na nie-działanie.
Tak będzie lepiej.

wtorek, 8 listopada 2016

Koji Kamoji w Warszawie

Wczoraj w deszczu ulicą Mazowiecką, mokrą i oświetloną, zwielokrotnioną przez odbijające się światła  - doszłam do celu. Najpierw były to zakupy branżowe (pędzle, taśmy i ramy). Potem się zmieniło i celem stała się wystawa w Domu Artysty Plastyka (w skrócie DAP). Mogłam wreszcie przeżyć dzieła japońskiego artysty. Tyle o nim czytałam, słyszałam i .... wreszcie poznaliśmy się!
Mimo, że mistrz Koji Kamoji nie był obecny, ja weszłam w kontakt z jego obrazami, a one przemówiły do mnie, mocno, wyraźnie, choć niewiele użyły słów. 
Białe ściany, białe obrazy, przestrzeń wypełniona ciszą aż po brzegi i ja. Spokój.
A za oknem zupełnie w kontraście pozostała ciemna przestrzeń jesiennego popołudnia, ruch, wymowna czerń pochłaniająca wszystko.
Poczułam i to, i to....

poniedziałek, 7 listopada 2016

Obrazy wróciły do bazy

Skończyła się wystawa...
A tak było mi miło, zebrać wszystkie moje wysiłki zaklęte w obrazach i zobaczyć, jak ich dużo. Bardzo dużo! Jakie to jest motywujące! Sama siebie zmotywowałam!?
Kiedy byłam na studiach i roboty było naprawdę dużo, a sił i chęci jakby mniej....chodziłam na wystawy, żeby zobaczyć, jak inni działają! Od razu miałam ochotę tworzyć!
Teraz też!
Wszystko kiedyś musi się skończyć. 
Obrazy wróciły do bazy.
Najważniejsze jednak, że są gotowe i czekają na ... nowe miejsca prezentacji. Kraków, Wrocław, Warszawa? Mogą być też mniejsze miejscowości.
W jedną z niedziel miałam okazję tam wpaść w towarzystwie Siostry, obejrzeć jeszcze raz, zrobić jeszcze kilka fot....
Nacieszyć oko i serce! 

wtorek, 1 listopada 2016

To, co minęło...

W taki dzień, jak dziś jestem pełna refleksji. Jak mogłabym to zilustrować? 
Obrazami, które podejmują temat minionego stanu rzeczy. Są dowodem na istnienie czegoś, czego dziś już nie możemy zobaczyć. Ale ... możemy sobie wyobrazić. Albo tylko cieszyć się widokiem tego, co pozostało. Docenić kolor i kompozycję. Wczytać się w ślady i smugi. W głowie ułożyć wiersz. Zanucić refleksyjną pieśń. Zamyślić się, zadumać pięknie nad tym, co minęło...
Obraz z cegłami to zwykły zewnętrzny mur w Mrągowie. Ujął mnie resztkami tynku, liniami, które wyznaczały kiedyś klatkę schodową. To co dla innych jest zwykłym brakiem dbałości o wygląd miasta, dla mnie ma magię, dreszczyk emocji. Jest zapiskiem przeszłości.

Obraz z błękitnym niebem to fragment miasta Łódź. Wyburzona część kamienicy odsłoniła wnętrze. To takie przewrotne - to co było ukryte, jest na zewnątrz! Wnętrze stało się elewacją! I też mnóstwo śladów, otworów, kolorów ścian, które pięknie się komponują. Zachwycają zestawem ciepłych barw... a dwuskrzydłowe drzwi zapraszają do jakiegoś świata.... czyjegoś świata....
Oba obrazy zrobiłam na dużych płótnach, o tych samych wymiarach. Myślę, że mogłabym zrobić serię malarską takich miejsc.... takich, które minęły, a mnie zachwycają!