środa, 30 listopada 2016

Kraków inaczej...

Odwiedzić Kraków to... jak wrócić znowu na studia! Dla mnie to zawsze dobre wspomnienia, chociaż zacierają się w mojej pamięci nazwy ulic, a to co było nie zawsze pokrywa się z tym... co obecnie jest. Minęło 15 lat od kiedy Kraków beze mnie, ja bez Krakowa.
Zabytki dalej wspaniałe, monumentalne. Potrafią napawać mnie wzruszeniem! Patrzę na dekoracje w nawach i doceniam pracę twórców! Ceglane mury pną się pod samo niebo! Obcasy stukają o bruk, odbijają się światła, bo wieczór mokry... i tłumny!!! Tną czarne sylwety drzew secesyjny teatr na części i kawałki.
I zaskakuje mnie miasto! Zapyziały dworzec PKS z kultowym barem SMOK (tynk z sufitu prosto w zupie) zniknął! Pochłonęły go nowe budynki, świetliste galerie i sztuczny ledowy blask! W takim miejscu trudno mi się odnaleźć, bo pamięć wciąż odtwarza stare kawałki tamtego świata. Ale.... spojrzałam przychylnie! 
Doceniam rytm nowoczesności w Starym Krakowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz