wtorek, 1 listopada 2016

To, co minęło...

W taki dzień, jak dziś jestem pełna refleksji. Jak mogłabym to zilustrować? 
Obrazami, które podejmują temat minionego stanu rzeczy. Są dowodem na istnienie czegoś, czego dziś już nie możemy zobaczyć. Ale ... możemy sobie wyobrazić. Albo tylko cieszyć się widokiem tego, co pozostało. Docenić kolor i kompozycję. Wczytać się w ślady i smugi. W głowie ułożyć wiersz. Zanucić refleksyjną pieśń. Zamyślić się, zadumać pięknie nad tym, co minęło...
Obraz z cegłami to zwykły zewnętrzny mur w Mrągowie. Ujął mnie resztkami tynku, liniami, które wyznaczały kiedyś klatkę schodową. To co dla innych jest zwykłym brakiem dbałości o wygląd miasta, dla mnie ma magię, dreszczyk emocji. Jest zapiskiem przeszłości.

Obraz z błękitnym niebem to fragment miasta Łódź. Wyburzona część kamienicy odsłoniła wnętrze. To takie przewrotne - to co było ukryte, jest na zewnątrz! Wnętrze stało się elewacją! I też mnóstwo śladów, otworów, kolorów ścian, które pięknie się komponują. Zachwycają zestawem ciepłych barw... a dwuskrzydłowe drzwi zapraszają do jakiegoś świata.... czyjegoś świata....
Oba obrazy zrobiłam na dużych płótnach, o tych samych wymiarach. Myślę, że mogłabym zrobić serię malarską takich miejsc.... takich, które minęły, a mnie zachwycają!

2 komentarze:

  1. Rzeczywiście Alciu:) Coś przemija by odsłonić coś... Jak teraz, kiedy drzewa zgubiły już swoje liście ale przecież dzięki temu widać niebo:) Dzięki Ci za tą refleksję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyś, to świetnie, że u mnie coś wywołuje refleksję, co potem działa na kolejną osobę, tu na Ciebie. Ty przekazujesz mi swoją refleksję i .... ja też idę dalej w myśleniu. To możemy nazwać nie tylko reakcją łańcuchową, ale i refleksją łańcuchową :)
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń