czwartek, 29 grudnia 2016

W pamięci jak w szufladzie...

Sprzątałam w starych szufladach, do których tylko rzeczy się dokłada, a prawie nie zagląda... Zajrzałam! Kilka zwykłych przedmiotów, a w głowie wirówka myśli, wspomnień...
Szminka w kolorze ciemnej śliwki. Pomalowałam usta na wieczorek poetycki. Irek powiedział wtedy, że musiałam strasznie zmarznąć, bo mam sine usta. :)
Drewniane trójkątne kolczyki z odrobiną matowego złota - zrobione przez chłopaka Olgi, koleżanki ze studiów. Bardzo je lubiłam. I tamte studia, Olgę, Kraków...
Stara fota zrobiona jeszcze Zenith'em na klisze, portret typu "selfie".
Mnóstwo rysunków i szkiców, wnętrz, ogrodów, prac tworzonych do wierszy, geometria wykreślna - postrach pierwszego roku AW... 
Projekty tworzone na kalkach, rysowane cienkopisem, podmalowywane tłustą pastelą z obu stron kalki! Uwielbiałam tę technikę! Taka zapowiedź sztuki przenikania...
I to grzebanie w szufladzie, jak grzebanie w pamięci... coś za mgłą widzę, coś utraciłam, coś zyskałam... przenikają nie tylko przedmioty i rysunki, ale i myśli, wspomnienia, przeszłość z teraźniejszością...
Muzyczny hit mojego mijającego już dnia: Jaromir Nohavica "Ty ptáš se mě"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz