niedziela, 8 stycznia 2017

Druty i oczka...

Sztuka przenikania ma szerokie spektrum działania. Czasem mam wrażenie, że zdecydowanie zbyt szerokie w stosunku do czasu, którym dysponuję! Trudno! Jakoś to trzeba pogodzić... ja nawet szukam takiej dziedziny sztuki użytkowej, żeby wszystkie umiejętności można było łączyć i mieć z tego radość! I inni też! :) Skrada się jakiś pomysł nawet, ale jest dosyć nieśmiały i jakiś taki oczekujący aprobaty otoczenia - o to nie jest łatwo! Pomysły są, a nawet dwa! Ciiiichoooo-sza! O tym będzie innym razem!
Dziś o drutach i oczkach! Co ja mogę zrobić, że szydełko jest dla mnie bliskie, hafty igłą, nawet te cieniowane, szycie na maszynie.... no i druty! Przygoda z drutami zaczęła się w liceum. Nauczyła mnie mama - tak jak tych pozostałych czynności szyciowo-dzierganych. Trwała długo - na studiach z Anią wieczorami gadałyśmy i robiłyśmy setki oczek! Potem dłuższa przerwa, ale..... to jak z jazdą na rowerze! Po prostu się pamięta!
W obliczu zbliżającej się zimy i brak odpowiedniej czapki w sklepach, wyciągnęłam dwa motki szarej włóczki od Kasi i zrobiłam! Czapkę w warkocze i do tego ... mietenki! I jest mi ciepło i przyjemnie chodzić w takim "hand made" dziele! I co lepsze..... Czarny motek już chudnie, bo zamienia się w czapkę (kolejną). A dwa inne cieniowane, bardzo malarskie też czekają na swoją transformację! Zima napędza do działania!!! Brrrr......


 

1 komentarz:

  1. Ala to jest przepiękne! Ja też próbowałam kiedyś i druty i szydełko, ale nigdy cudów nie zrobiłam (chyba, że cuda na kiju, ale to się nie liczy ;) ). Przyznam się - sowy jeszcze nie zrobiłam :( . Ani tego kota, do którego się zabierałam. Paradoksalnie brakuje mi nie czasu, bo odkąd Karol kupił mi super lampki do owinięcia na szyję, nadrabiam z nimi nocne zaległości w czytaniu, więc myślę, że i z dzierganiem w nocy dałyby radę, ale brakuje mi po prostu odwagi. Boję się spróbować, bo jak nie wyjdzie to się zniechęcę albo gorzej załamię, że manualnie jestem beznadziejna, więc póki co głupio tkwię w wyobrażeniach, że mogłabym wydziergać coś pięknego. Potrzebuję kopa w zadek. Najlepiej szpikulcem druta ;).

    OdpowiedzUsuń