czwartek, 23 lutego 2017

Malowane miasto


Czasem maluję moje miasto... 
Moje? A które z miast jest moje? Bardziej moje? To wszystkie te miasta, w których czuję się dobrze, mam wspomnienia, lubię do nich wracać. Jest Częstochowa, Kraków, Łódź, Warszawa... ale przecież radość sprawia mi wizyta w Sandomierzu i w Toruniu... Ciepło myślę o poznanych w minionym roku miastach - Mrągowo i Ryn! Zatem nie zamykam listy moich miast. Zajmijmy się pierwszym miastem na mapie mojego życia, a więc jest.... Częstochowa.
Tu się urodziłam. Plastycznie mnie wykształciło Liceum Plastyczne im. Jacka Malczewskiego. Lubiłam chodzić do szkoły właśnie Alejami, bo przestrzeń, bo widoki, bo centrum miasta. Babeczki z budyniem i kawa na Rynku Wieluńskim! Bazarek tuż przy torach - pełen kolorów i zapachu kwaszonej kapusty. Wizyty w kinie i działalność kulturalna Gaude Mater. Mój obraz na wystawie. Ręce do łokci w porcelicie, szkliwienie, wspólne wypady, studniówka, stres okołodyplomowy. Ceramiczne obrazy. A potem dalej i dalej... Kraków.
I namalowałam moje miasto. Jedno z moich miast. Na kubkach i filiżankach umieściłam widoki w różnych barwach i nastrojach lub same tylko zabawne litery... Wszystkie te dzieła mieszkają w Częstochowie. Przynajmniej na razie. Sklepik Informacji Turystycznej w III Alei.

2 komentarze:

  1. Zawsze fascynują mnie takie pamiątki z miastem. Nie włóczyłam się nigdy po Częstochowie, choć po Polsce jeździłam dużo, często i namiętnie.
    Do listy dopisz sobie jeszcze B(rz)ydgoszcz :).
    A ja może wreszcie dotrę do tego obiecanego mi jeszcze w czasach narzeczeńskich Sandomierza ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku będziesz w Sandomierzu, czuję to! A ja może wreszcie zobaczę piękne kamienice - znane ze zdjęć i opowiadań w B(rz)ydgoszczy. :D

      Usuń