wtorek, 20 sierpnia 2019

Pastelowe morze

Nie potrafię zatrzymać wspomnień i miłych chwil tylko w głowie. Potrzebuję jeszcze innych środków wyrazu. Artystycznych środków wyrazu. 
Kiedy pakowałam się przed wyjazdem nad morze, musiałam wziąć jakąś kolorową technikę malarską lub rysunkową. Padło na pastele olejne i blok z brązowymi kartkami. Pastele olejne są świetne, bo mogą działać chropowatą linią, mogą też wypełnić ładnie obszar papieru. Nie obsypują się, nie trzeba utrwalać fiksatywą. Pozostają w sferze mojego charakteru - dają wiele możliwości, na gładko, na chropowato, delikatnie albo z charakterem.  Świetnie można mieszać kolory. Można dodać odrobinę złota lub srebra! Mały format papieru też świetnie się sprawdził, bo ja z tych artystek, które lubią szybki efekt! Jakaś taka niecierpliwość jest we mnie...

Temat nad morzem to nie tylko woda, ale i struktura piasku, wszelkie kolorowe żagle i żagielki, czy przycumowane łodzie!
Najprzyjemniejsza chwila dla mnie to słońce, morze, działalność twórcza i prawdziwa kawa w ceramicznej filiżance! To był jakiś powiew luksusu, prawdziwe celebrowanie chwili! Nigdy jej nie zapomnę!
I nawet w samym Gdańsku, przy kawie nie potrafiłam się powstrzymać, żeby nie wyciągnąć pasteli i szybko "zapamiętać" to jest narysować ciekawe kolory i formy miejskich kamieniczek. A mury ceglane wznoszące się wysoko, wysoko.... Myśl ta nie dawała mi spokoju. Nawet zapisane na karcie pamięci telefonu - nie uspokoiły siebie, ani mnie. Chciały zaistnieć w mojej twórczości. W pełni na to zasłużyły.
W ciągu tygodnia powstało kilkanaście prac z tematyką morską i gdańską. Świetny czas! A teraz wystarczy oprawić wspomnienia w ramkę i na ścianę.... :)

niedziela, 14 lipca 2019

Kierunek: TORUŃ

17 czerwca w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu odbyły się obrady jury 11 Triennale Małych Form Malarskich. 
Do konkursu zgłosiło się 580 artystów, którzy nadesłali 1497 prac.
Do wystawy pokonkursowej zakwalifikowało się 163 artystów i 298 prac.
W tych liczbach jestem również ja i moje dwie prace.
Jest to dla mnie duża radość i powód, aby pojawić się po raz kolejny w pięknym mieście, jakim jest Toruń! Wernisaż we wrześniu.
Pełne wyniki:

piątek, 12 lipca 2019

Plączę nitki, plączę myśli....

Kiedy kupowałam kilka lat temu wymarzoną maszynę do szycia, miałam wizję wzbogacania mojej szafy ubraniowej o własne "wyroby". Oczywiście na podstawie dostępnych wykrojów, czyli totalna amatorszczyzna, ale z pełnym zaangażowaniem!
Po latach okazało się, że już nie raz maszyna wspomogła moje twórcze poszukiwania!
Tak było również w tym roku, podczas wiosennych przygotowań do Biennale Tkaniny Artystycznej w Poznaniu.
Wielką przyjemnością było dla mnie plątanie kolorowych nitek. Szukanie nowych barw, to fascynujące. Zupełnie jakbym mieszała farby! Dało się również przyciemniać i rozjaśniać formy. Powstało ich ponad 30 i były składowymi większej pracy.
Teraz widzę moją maszynę do szycia jako kolejne narzędzie do wyrażania siebie, do twórczych poszukiwań. Spokojnie mogę ją wymienić wśród sztalug, farb, aerografu i papieru akwarelowego. I nici... których mam ponad 150 szpulek.

środa, 10 lipca 2019

Buszuję w pejzażu.....

Myślałam, że pejzaż już mi się przejadł jak ulubione ciastka. 
Że trochę mdło i nudno. 
Do bólu znajomo.
Nawet nie chodzi o konkretne pejzaże, bo przecież jest tyle innych, których na żywo nie widziałam, a które nadają się idealnie do malowania.
Mówiłam ogólnie w temacie: pejzaż.
Czas przeszły: mówiłam.... 
Dokonany: powiedziałam.
Powiedziałam i odwołuję!
Pejzaż jest wspaniały, może być jasny i wyblakły, może być ciężki w wyrazie. 
Podzielony geometrycznie, rozmyty poetycznie, potraktowany twardo szpachlą jak w murarce, ledwie dotknięty spłoszoną myślą, nieśmiałym ruchem...
Pejzażu, nie schodzisz z mojego warsztatu. 
To, co powiedziałam było głupie. Nie jestem w stanie, tak po prostu zrezygnować, kiedy wiem, że mogę na .....tysiąc sposobów jeszcze Cię interpretować. Przetwarzać, chwalić, przedstawiać innym.
Na 11 Triennale Małych Form Malarskich wysłałam właśnie pejzaż...
Może nie tak dosłownie pejzaż, może tylko myśl o nim....

środa, 5 czerwca 2019

Rysunki - pocztówki

Miejsce może być inspirujące. 
Są takie miejsca, zwarte w swoim uroku, przemawiające do wyobraźni, wyzwalające chęć rysowania. Byłam w Kazimierzu Dolnym i Sandomierzu - to tam wzięło mnie na szkicowanie. Co lepsze, wiedząc, że tam się wybieram - zakupiłam cienkopis i bloczek twardych kartek. Czułam to!
Rysowałam, bawiłam się cienkopisem, czułam prawdziwą wolność myśli twórczej.
Ale moja radość twórcy musi zostać podzielona, żeby być radością wielokrotną. 
To bardzo ważne.
Powstałe pocztówki wysłałam pocztą tradycyjną do zaprzyjaźnionych osób. 
Dawno już doszły.
Część z nich została oprawiona i zawisła na ścianach mieszkań.
To moja największa radość powielona o każde spojrzenie czy to właściciela czy jego rodziny i gości!
Dzielę się sztuką! Tak jak piękne miejsca dzielą się nią ze mną!

piątek, 31 maja 2019

Miasto sztuki

Zachwycam się, nie po raz pierwszy małym ślicznym miastem.
Na imię mu Kazimierz.
Kazimierz Dolny.
W weekendy zapchane tak bardzo, że przypomina metropolię pełną korków samochodowych. Ludzie ciągną tutaj z różnych stron, szczególnie zaś ze stolicy. Jest coś magicznego w tym miastku. Zabytki, jak kruche ciasteczka wypiekane w najlepszej ciastkarni. Kremowe, odnowione. Na tle zieleni kontrastują mocno wycinając przestrzeń - dla siebie.
Ale to, co ujmuje mnie najbardziej to sztuka pod postacią galerii, galeryjek i sklepów z rękodziełem. To jest fascynujące, ile tego może być na niewielkiej stosunkowo powierzchni. Nawet małe targowisko ma ciekawy klimat czy to staroci, czy świetnie uszytych lnianych ubiorów, czy toreb ze spodni dżinsowych ręcznie malowanych.
Tutaj sztuka jest wpisana w pobyt. Turyści piją kawę, jedzą lody, oglądają obrazy, robią zdjęcia, zachwycają się wyrobami rękodzielniczymi, kupują koguty. Sztuka jest dla wszystkich, sztuką się tutaj oddycha, o nią się pyta, potrzebuje się jej!
To jest dla mnie miasto sztuki!
Doceniam to! I tęsknię!

wtorek, 30 kwietnia 2019

Sezon motocyklowy rozpoczęty!

Sezon motocyklowy rozpoczęty!
Sztuka Przenikania tak już ma, że wszystko musi przenikać. Nawet nie musi, to się samo dzieje, samo się tak układa, tak szuka i ... znajduje. Wrażenia, emocje, zachwyt! 
Wszystko to potrafię znaleźć w malarstwie, rzeźbie, muzyce, poezji, ale i pejzażu. Potrafię cieszyć się z porannej kawy i chwili z książką, a także ekscytować tworzeniem prac na biennale i działać z podwójną siłą. Lubię robić zdjęcia kolejnym odbiciom światów w wystawach sklepowych, ale też posłuchać ulicznego grajka. 
W przeżywaniu jestem niepoukładana, nie ma we mnie strategii i planu. Jest rozedrganie, impresjonistyczne mignięcia chwil, niepokój wody.
Sezon motocyklowy już trwa. To sposób na poznawanie świata, to przygoda i wyprawa po wrażenia. Z motocykla świat wygląda inaczej. Wszystko odczuwa się całym sobą - zmiany temperatur, różnorodność nawierzchni, zapachy rozległych łąk czy rzepaku. Trzeba być bardziej uważnym, dokładnie wybierać wrażenia i przeżywać je umiejętnie. Żeby nie zagubić ... siebie!

wtorek, 23 kwietnia 2019

Moje miasto...

Miasto moje...
Które z miast jest moje? Jak wybrać to jedyne? 
Kraków - wspaniały, zadeptany przez turystów, bogaty w zabytki, z najstarszą uczelnią artystyczną Akademią Sztuk Pięknych, której jestem absolwentką... Wracam do niego po latach zawsze pełna wzruszeń i ekscytacji. Patrzę, jak się zmienia, widzę też miejsca "po staremu" takie same....
Warszawa - energiczna i energetyzująca, pełna atrakcji, kontrastów, sprzeczności. Feniks! Miasto, w którym od dziesięciu lat żyję, pracuję, tworzę. Miasto, które wciąż odkrywam, a ono mnie zaskakuje.
Częstochowa - trochę jakby zastygła w oczekiwaniu. Rozwija się, jak z pąka kwiat. Coraz lepiej, jaśniej, szerzej, więcej! Widzę to. Miasto, miejsce moich narodzin, dorastania i czasów liceum plastycznego, a więc koloru, pierwszych kroków w stronę sztuki prawdziwej! 
Właśnie to miasto maluję na kubkach. Utrwalam miejsca historyczne, zabytkowe, ale też te współczesne, ciekawe i intrygujące. Szukam wciąż nowych miejsc, które chcę przedstawić w formie malarstwa w niewielkich rozmiarach. To malarstwo na ceramice, które może towarzyszyć mieszkańcom i sympatykom Częstochowy. Tak pozdrawiam moje miasto, tak chwalę je w malarskiej formie. 
To tu zaczęła się moja przygoda ze sztuką, moje życie ze sztuką, moje życie ...sztuką!


piątek, 8 marca 2019

Sztuka jest kobietą

Sztuka jest kobietą!
Nigdy nie miałam siostry. Sztuka może być moją siostrą. Przyjaciółką.
Cała twórczość ma w sobie pierwiastek żeński!
Kolor brzmi twardo i jest rodzaju męskiego. 
Za to barwa - tak! Paleta barw - to kobiecość do potęgi drugiej!
Architektura, grafika, rzeźba, fotografia, a także instalacja, wszystko to ONE! 
To sztuki piękne! 
Piękne to sztuki!
Doskonałość - słowo to również rodzaju żeńskiego! Zawiera w sobie jakieś obłe kształty, przyjazne, miękkie i ciepłe. Przywodzi na myśl figurę doskonałą - koło lub kulę (po co się katować dietą?).
I te ciągłe wymagania, żeby było lepiej, wyżej, śmielej! To droga do doskonałości właśnie.
Wystawa, aukcja i galeria - to kolejne kuzynki sztuki.
Także kultura, książka oraz biblioteka! 
A w tym wszystkim ja. 
Alicja wśród sztuk pięknych.
A przyjaciółki moich przyjaciółek są moimi przyjaciółkami!



poniedziałek, 4 marca 2019

Kubek z kotem

Czasem jest tak, że chce się komuś zrobić prezent. 
Najlepiej taki dopasowany do pasji obdarowywanego. Ale co? 
Może kubek? Bardzo przydatny i ręcznie malowany, od serca.... 
A jeśli to dla dziewczynki, która kocha koty to... koniecznie z futrzakiem!!!
Namalowałam kubek i bardzo chciałam, żeby nasz domowy Kitek ustawił się do zdjęcia. Nie był to jego portret, ale powiedzmy - ktoś z rodziny kotów. 
Bieganie po domu, lekkie przymuszanie, leżenie na podłodze z telefonem jako aparatem, to czynności, które mnie zajmowały przez ponad pół godziny. Było wesoło! Kot nie chciał być modelem, nie raz mignął mi sam ogon w kadrze. W końcu dałam mu spokój. Kiedy ułożył się na kanapie w pozycji "na dłużej" położyłam kubek i ... udało się!
Kota namalowałam na jasnoszarym kubku. 
Zachowałam monochromatyczny wyraz, bez wielu kolorów. Dzięki temu, zielonożółte oczy kota pięknie się odznaczały! Z drugiej strony kubka umieściłam imię obdarowywanej, kochającej koty!

czwartek, 14 lutego 2019

Czy to jest namalowane?

Czy to jest namalowane? 
To pytanie jest najważniejsze podczas oglądania wystawy prac Agaty Borowej. Ono nasuwa się automatycznie! Zestawy białych i czarnych obrazów robią niesamowite wrażenie. 
To tkanina może pognieciona, pomięta, czasem upięta na ramie? 
Dopiero oglądanie prac pod pewnym kątem obnaża ich mistrzostwo. Płótno jest gładkie, a wszystkie linie i płaszczyzny oraz wypukłości są namalowane!
Zupełnie jak kilka wieków wstecz - tworzenie iluzji, perspektywy. Czy bliżej naszych czasów - hiperrealizm!

W ulotce dołączonej do wystawy czytamy:
"Z moich prac zupełnie zniknęli ludzie. Nie lubię już tej dosłowności, narracji, podążam raczej za wielością skojarzeń. Nie chcę już opowiadać historii, raczej pobudzać wyobraźnię."
I to jest najważniejsze. Kiedy już wiemy, że to namalowane to ...... warto poszaleć z wyobraźnią. Czy to pustynia, upięta tkanina, prześcieradło? Zmarszczki? Pognieciony papier? Szukamy w sobie wielości znaczeń! A każdy ma inne!
I to jest najważniejsze. I to jest najpiękniejsze!


piątek, 8 lutego 2019

Zabawy na śniegu

Widzę za oknem prawdziwą zimę, taką co otula wszystko białym puchem.
Spoglądam na płótno, farba układa się w zimową zawieję.
Łączę te dwie rzeczy jednym impulsem. 
Zabieram płótno i wychodzę na śnieg!
Co się stanie, kiedy świat nierzeczywisty, ten namalowany, imitujący spotka się ze swoim pierwowzorem?
Świat namalowany nabierze cząstki prawdziwego istnienia? Zyska na wartości w świecie materii?
Śnieg rzeczywisty przejrzy się w mojej wizji jak w lustrze? A może ją wykpi i wyśmieje?
Rzucam płótno w śnieg i robię szereg zdjęć. 
Śnieg na płótnie - płótno na śniegu!!!
Ten akt bardzo mi się podoba. Czuję, że biorę udział w wielkiej chwili - zderzenia dwóch materii. Tej mojej wymyślonej oraz tej realnej. Widzę różnicę. Ale cieszy mnie to dopełnienie - czego nie ma w jednym, jest w drugim. Żaden z tych światów nie jest lepszy, ani gorszy. Po prostu są, istnieją obok siebie. Są inne. I to jest piękne!
Moja działalność zostawia na ślady na śniegu.
Ten akt zostawia ślady w moim umyśle. 
Zostaje doświadczenie. Proste, jasne, klarowne.
Nie chcę nic więcej.

wtorek, 29 stycznia 2019

Grafiki z kolekcji Zachęty

"Bardzo różnie i bardzo dobrze"- grafiki z kolekcji Zachęty, a na wystawie ... ja!
Dwie setki grafik, było co oglądać. Przeróżne formaty, techniki, sposoby wyrażania zewnętrznie tego co wewnętrzne. Kolorystyka lub jej brak, bogactwo form czy wręcz ascetyczny minimalizm! Naprawdę "bardzo różnie" i z tego powodu "bardzo dobrze"!
Prace oprawione w ramy za szkłem..... i to szkło, o Efekcie Niezamierzony, lecz poetycki - dało mi odkryć grafikę na nowo,... ale czy to jeszcze grafika?
Szkło odbijało, błyskało, powtarzało, jak echo.
Szkło bawiło się dziełem. 
Dzieło nieświadome - statycznie trwało na ścianie za szybą. A szyba szalona, przekazywała informacje, pokazywała sztuczki, bawiła się kolorem pożyczając go od innych dzieł, na chwilę, na moment, jak zabawkę, a może drogi klejnot np. rubin.
Podchodziłam blisko do grafiki, a tam było wnętrze, przestrzenne, odbite i pożyczone. Jakie ciekawe! Nachodziły się linie i wzory, przenikały struktury i kształty! To był prawdziwy bal moich zmysłów (nie będzie przesadą, jak dodam "oszalałych").
Ta grafika ożyła, zobaczyłam w niej inne światy. Sztukę Przenikania, którą powołałam do życia i wciąż znajduję dowody na jej istnienie.
Alicja znowu zobaczyła coś, po drugiej stronie lustra.....

Bardzo różnie i bardzo dobrze - Zachęta

wtorek, 1 stycznia 2019

Dzień za dniem

Jeśli spojrzeć w przyszłość i planować to... jakby mgłę próbować ułożyć w wybrany kształt.
Dobrać kolor wody. 
Przewidzieć liczbę żab w ogromnym stawie.
Można próbować. 
Ale w jakim celu?
Szkoda czasu, kiedy można tu i teraz.
Tam niech się mgła sama unosi, czy opada. Przyjmuje formę zawieszonych w powietrzu tkanin i chmur. Woda niech się mieni kolorami tęczy albo niech zostanie szara jak poniedziałkowy poranek. A żaby? Im więcej, tym lepiej.
Niech się wykuwa, układa, formuje dzień za dniem...
A my tu i teraz!