czwartek, 30 lipca 2020

Ulewa tworzy płaskorzeźby

Natura ma na wszystko pomysł. My ludzie tylko podpatrujemy, staramy się naśladować, czasem tylko inspirować.... Ale natura jest pierwsza. Byłam świadkiem utalentowanej ulewy, która tworzyła płaskorzeźby, a może to było malarstwo z grubo nałożoną farbą. Dzieło artystyczne! 
Podziwiałam jak bawi się formą, jak spływa fasadami domów i jak rozszczepia czerwony kolor! Temat jeszcze czytelny, widać co namalowane. Z jakim rozmachem i weną, lekką nerwowością czy może intensywnością. To była ulewa!
Dobrze, że udało mi się sfotografować choć jedno dzieło.


środa, 29 lipca 2020

Niebo u stóp

Czasem idąc nieznaną ścieżką odkrywam coś zupełnie nowego. 
Na przykład błękit nieba na drodze.
Kolor, który zawsze znajduję wśród koron drzew, wysoko podnosząc głowę tym razem znalazłam zupełnie blisko. Można powiedzieć - chodziłam po niebie. Nie było to całe niebo, jakieś fragmenty rozrzucone na leśnej ścieżce. Kawałki miękkiego błękitu zupełnie twarde jak kamienie, jak kafle ze starego pieca, kawałki ściany jeszcze z dekoracją.
Co by to nie było, radość wielka - że niebo może być tak blisko. Na wyciągnięcie ręki. Niebo u moich stóp.


poniedziałek, 27 lipca 2020

III Ogólnopolskie Biennale Malarstwa. Pejzaż Architektoniczny - Bisztynek

Wnętrze starej świątyni, surowe mury, chłodny powiew zabytkowego powietrza, a w tym wszystkim obrazy artystów biorących udział w III Ogólnopolskim Biennale Malarstwa w Bisztynku. 
Wernisaż - sobota, 18 lipca 2020, godzina 18. 
123 prace, 53 artystów, w tym mój obraz "Przenikania" i ja.
Temat fascynujący, ujęty na różne sposoby. Ilu ludzi, tyle spojrzeń.
Architektura w pejzażu, pejzaż architektoniczny. Czasem z człowiekiem wpisanym w przestrzeń, czasem tylko śladem po nim, czy przedmiotem codziennego użytku. Obrazy graficzne, malowane energicznie. Płaszczyzny geometryczne, prawie płaskie opowiadające o przestrzeni. Miejsca znane i zupełnie nowe. Obrazy pełne detalu, ale też takie szkicowe, mgliste, jakby niedokończone. 
Do mnie przemawiają te pełne rytmów i zabawy formą.
Wzięłam udział w tej zabawie, to bardzo cieszy!
Fot. Gintautas Vaicys
Relacja z wernisażu:

Katalog wystawy:

wtorek, 30 czerwca 2020

Przenikania przenikań

Obraz "Przenikania" w technice akryl na płótnie pojechał na Ogólnopolskie Biennale Malarstwa w Bisztynku. Temat biennale to Pejzaż Architektoniczny - bliski mi bardzo, zatem wysłałam go z przyjemnością.
Przed wypełnieniem karty zgłoszenia musiałam ustalić wymiary obrazu, wycenić oraz sfotografować go. I tutaj zaskoczenie! Obraz postawiłam na parapecie okna balkonowego, w którym to oknie odbija się mój blok. Płótno, które przedstawia przenikanie w architekturze ujęłam na tle kolejnego przenikania architektury - w szybie. Ujęło mnie to! 
Przemówiło do mnie to nałożenie światów, niedosłowność malarstwa i niesłowność lustrzanych odbić. Na komputerze to zobaczyłam i zamarłam z pięknego wrażenia! Oto otworzyły się drzwi, a może okno - do nowego działania w ramach przenikania.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Sztuka w podziemiu...

Lubię nowe miejsca. Jest w nich coś z niespodzianki. Jakieś sympatyczne napięcie, gotowość i przyzwolenie na ... zaskoczenie. Tu nie ma miejsca na nietrafiony prezent. Każdy jest celny! Trafia w samo serce.
Jechałam ostatnio metrem i spontanicznie zdecydowałam się zobaczyć nowe stacje wybudowane na Woli. Przeżyłam w kilka minut taką samą euforię, jak przy zwiedzaniu nieznanego mi miasta czy wystawy w galerii sztuki.
Pierwsza zaskoczyła mnie i uwiodła pięknem miedzi stacja PŁOCKA. Proste pionowe podziały, różne odcienie złota - jak u jubilera! Wrażenie, przyjemne, czyste, wręcz luksusowe!
Kolejna stacja MŁYNÓW, miękka, jakby wyściełana gąbką w kolorze granatowym. Czysta i obła. Z dodatkiem bieli i odrobiną czerwieni - bardzo elegancko, z francuska, trochę w typie marina. Neon to prawdziwy klejnot! Ustawia wszystko w dobrych proporcjach, tłumaczy oświetlenie sufitu, dobrze współgra.
Zielona KSIĘCIA JANUSZA to ostatnia w tej linii. Cieniowane słupy pod odpowiednim kątem tworzą ścianę. Ale ściana przytulna, daje wrażenie miękkości mchu i drobnego listowia. Ekologicznie i naturalnie. Nasłuchiwałam kumkania żab. Ławki nawiązują kształtem do kajaków czy łodzi... jest wrażenie, że się płynie. A płynna jazda metrem to przecież naturalne zjawisko. Płynie się zatem, nasłuchuje dźwięków natury, sunie przed siebie... Nowe wrażenia w postaci zapamiętanych obrazów przechowuję pod powiekami. W oczekiwaniu na kolejne stacje...

Pozdrawiam zespół Biura Projektów METROPROJEKT.
Nie, nie znamy się, ale po owocach ich poznałam!

niedziela, 31 maja 2020

Classic blue

Pierwsze wyjście po kwarantannie - Desa Unicum! Z wielką przyjemnością i dreszczykiem emocji udałam się do Desy przy ulicy Pięknej. Czułam, że to już wraca normalność. Ja mogę zadecydować, gdzie idę i co będę oglądać, a ta wystawa jest dostępna dla zwiedzających!
Weszłam jak do świątyni nieba, królował kolor roku 2020 - klasyczny błękit. Coś w tym kolorze jest z przestrzeni morza, wysokości nieba, świeżego wiatru... Coś w nim jest... fascynującego. Zimny jak lód, świeży i przenikający jak mroźne powietrze. Po prostu dreszczem przeszywał!
Prac było wiele, nie tylko malarskich. W błękitach przedmioty codziennego użytku, formy szklane, ceramiczne, a nawet meble.
Świetnie zakomponowane przedmioty i obrazy! Dobrze stały w dialogu, nawiązały nić porozumienia, choć w pewnych kwestiach były innego zdania. Okazuje się, że wystawa też jest kompozycją i nie bez znaczenia pozostaje wybór miejsc prezentacji kolekcji.
Wyławiałam wzrokiem kolory i podobne formy. Koło na obrazie - gładkie i precyzyjne zobaczyłam w kolejnej migawce jako rozlaną plamę na talerzu, rozpuszczoną, czy będącą szybkim zapisem tej pierwszej.
Szkło w błękicie trwało najpiękniej. W swojej przezroczystości powietrza idealnie przenikało i dawało nowe wrażenia, tym co w tle, dalej. Jak płaszczka powtarzało formy oparte na kole i owalu. Twarda i krucha sprawiała wrażenie delikatnej, wprost z niebytu.
Duże wrażenie zrobił na mnie obraz, który z daleka wydawał mi się świecącym ekranem. Ja, która na co dzień jestem użytkownikiem takich ekranów znalazłam je w malarstwie. Moja percepcja odnalazła dla siebie znajome barwy. Obraz naprawdę pulsował, jak ciekłokrystaliczny wyświetlacz. Dopiero bliższe poznanie okazało się farbą umiejętnie położoną i podświetloną światłem punktowym. To intrygujące! Obraz mrugał do mnie, świecił z daleka, wołał, aż.... podeszłam! Przemówił do mnie.
Classic blue jest mi bliski. Kiedy zebrałam swoje obrazy na wystawie okazało się, że jest w nich bardzo dużo niebieskiego! Może dlatego wystawa tak mi się podobała, a może dlatego, że to powiew świeżości i wolności? Niech wieje dla nas wiatr w kolorze błękitu...

piątek, 29 maja 2020

Już lepiej....

Wyszłam.
Oddycham.
Powiew wolności poczułam.
Mogę zadecydować gdzie iść, albo po prostu mogę gdzieś iść. Przed siebie. Nawet bez celu.
Lubię cieszyć się starymi miejscami, odkrytymi zupełnie na nowo!
Bo tak długo...
Bo tak dawno...
Bo nie pamiętam kiedy....
A kiedy rusza życie codzienne, rusza też sztuka... i mocno przenika!